Magdalena spacerowała po łódzkiej galerii i oglądała kolejne wystawy. Jej celami były głownie sklepy z akcesoriami dziecięcymi oraz ubrankami. Antosia uśmiechała się do niej z wózka, bawiąc się i wpychając sobie do buzi nowego gryzaka. Mariusz z Pauliną oraz Arkiem pojechali w odwiedziny do rodziców Wlazłego a Magdalena wolała wybrać się na zakupy niż spotkać się jeszcze z rodzicami.Potem planowała odwiedzić Winiarskich a wieczorem wrócić do domu i położyć się spać by odpocząć przed jutrzejszą podróżą z bratem do Spały. Zgodziła się z nim udać tam na dwa dni, a córeczkę zostawić pod opieką szwagierki oraz jej mamy.
-Co za miłe spotkanie-Magda zatrzymuje wózek i odwraca się by spojrzeć na mężczyznę stojącą naprzeciwko niej.
-Cześć Andrzej.
-Zakupy ?-Wrona posmyrał Antosię po policzku a to wypuściła z rączek swoją zabawkę.
-Jak widać-Magda lekko się uśmiechnęła-a Ty nie szykujesz się na jutro ?
-Spakowany jestem, a jak widać pisane mi jest spędzić popołudnie w miłym towarzystwie dwóch uroczych dam.
-Andrzej dlaczego to robisz ?
Wrona delikatnie przesunął Magdę w bok a sam chwycił się wózka gotowy ruszyć w dalszą podróż po galerii z paniami Wlazły.
-Robię co ?-udawał kiedy szli po galerii do kolejnego ze sklepu.
-Andrzej dobrze wiesz co.
-To co kolejny sklep i idziemy coś zjeść ?-zatrzymał się przed Smykiem-Magda, nie patrz tak na mnie-zgarnął kosmyk jej włosów za ucho-powiedziałem Ci coś, nigdy się nie poddaje.
-Rozumiem,że całkiem przypadkiem znalazłeś się w galerii ?-Magdalena zajęła miejsce pasażera a Andrzej jeszcze raz sprawdził czy Tosia jest dobrze zapięta.
-Nie mam pojęcia o co Ci chodzi-środkowy uśmiechnął się i odpalił auto.
-Dobrze wiesz o co mi chodzi-Magda również się uśmiechnęła i spojrzała w lusterku na śpiącą spokojnie Tosię.
-Przynajmniej wiem,że bezpieczne dotrzesz do domu i nie będziesz się musiała z dzieckiem tłuc autobusem czy tracić niepotrzebnie pieniądze na taksówki.
-Andrzej.
-Wiesz,że lubię jak wymawiasz moje imię ?-uśmiechnął się nadal patrząc na jezdnię ale wiedział,że policzki siostry przyjaciela właśnie oblały się purpurą.
-Znów zaczynasz.
-Ja jeszcze nic nie skończyłem, Madziu.
-Napijesz się kawy, herbaty ?-Magda odwróciła się do Andrzeja który nosił na rękach Antosię która niedawno się obudziła.
-Czegokolwiek, może być woda. Jest cudowna.
Magdalena uśmiechnęła się i nalała siatkarzowi szklankę zimnej wody i zaniosła ją do salonu. Andrzej wraz z Małą na rękach poszedł za dziewczynką. Widok dwumetrowego faceta z maleńką dziewczynką był rozczulający.
-Ma to po mamie.
Andrzej zaśmiał się a Anotsia uderzyła go rączką w policzek, co spowodowało również śmiech u niej.
-Dokładnie.
Andrzej usiadł i usadził ją sobie na kolanach a drugą wolną ręką objął Magdę która wcale się nie opierała.Wtuliła się w siatkarza i oparła głowę o jego klatkę piersiową obserwując zadowoloną córkę.
-Wiesz,że tak mogłoby być już zawsze-Andrzej pocałował ją we włosy.
-Ja mam córkę.
-Która jak widać mnie uwielbia-zaśmiał się i pocałował również dziewczynkę.
-Andrzej...
-Magda to źle,że Cię kocham ? Źle,że chce kochać również Twoja córkę bo jest cząstka Ciebie ? Chce żebyś przychodziła wraz z nią na mecze ubrana w koszulkę z moim nazwiskiem. Chce stworzyć z Tobą prawdziwy i szczęśliwy dom, i wiem,że też tego w głębi siebie chcesz.
-Ale jej ojciec, Andrzej ja nie wiem.
-Nie interesuje mnie jej ojciec. Nie ma go przy niej, unikasz jego tematu to znaczy,że się nie liczy.
-On nie wie nawet,że ma córkę.
-I nie musi wiedzieć.
Andrzej siedział na kanapie w salonie Wlazłych a Magdalena kładła właśnie do łóżeczka Antosię. Wykąpana i nakarmiona dziewczynka ssała swojego różowego smoczka i patrzyła na mamę tak samo niebieskimi oczami jakie miał jej tata. Patrząc na swoją córeczkę, dziewczyna zawsze będzie mieć przed oczami twarz jej fatalnego zauroczenia. Antonina jest pamiątką po bardzo mocno zakrapianej imprezie urodzinowej i chwili zapomnienia.Magda pocałowała córkę w czółko i przykryła kołderką i wyszła z pokoju zabierając elektryczną nianię. Andrzej siedział w salonie tak jak go zostawiła.
-Gdzie będziesz pracować ?-usiadła na fotelu naprzeciwko niego.
-Jak na razie będę pracować w klinice rehabilitacyjnej-Magda upiła łyk kakaa.
-Nie myślałaś o pracy w Skrze ?-zdziwił się środkowy-na reprezentację jest już za późno, ale klub czemu nie.
-Nie mam doświadczenia.
-Słucham ? Pracowałaś w Lube, miałaś staż u skoczków austriackich przecież.
-I nie wiem czy do nich jeszcze kiedyś nie wrócę.
-Ale na razie jesteś tutaj.
-Andrzej nie truj, zobaczę co będzie dalej. Ma razie szukam mieszkania by nie siedzieć na głowie Mariuszowi.
-Zawsze możesz się wprowadzić do mnie-Wrona upił łyk-mój dom jest dla was otwarty zawsze.
-Andrzej, proszę Cię.
-To ja Cię proszę Magda, nie mów tego, czego ja nie chce usłyszeć.
-Mam nic nie mówić ?-Magda podciągnęła kolana i objęła nogi rękami. Wpatrywała się w sylwetkę Andrzeja który prawie nic się nie zmienił podczas jej nieobecności. Jest bardziej przystojny,
-Lubię jak mówisz.
-Dlaczego jesteś sam, Andrzej ?
-Bo żadna z kobiet nie interesuje mnie tak jak Ty.
Magda głośno zaczerpnęła powietrza i już chciała odpowiedzieć Wronie kiedy do pokoju wbiegł roześmiany Arek i rzucił się cioci na szyję. W drzwiach stali jego rodzice i uważnie obserwowali blondynkę oraz mężczyznę siedzącego na kanapie.
-Wróciliśmy za wcześnie ?-Paulina oparła się o framugę i uważnie przyjrzała się szwagierce która się zaczerwieniła pod wpływem wzroku bratowej.
-Oczywiście,że nie-Magda podniosła się wraz z Arkiem-Andrzej po prostu odwiózł mnie do domu z galerii.
-I Magda zaprosiła mnie na sok-Andrzej mrugnął do blondynki-ale teraz już się zbieram, widzimy się jutro w Spale.
-Jasne-Mariusz uścisnął dłoń kumpla-i Madzia też tam będzie.
Działaj Andrzej, działaj!
Studiowanie jest baaardzo męczące, a mój plan zajęć jest fhoy zły ;( dlatego będę się starała dodawać w miarę regularnie!
Pozdrawiam.
wtorek, 7 października 2014
niedziela, 28 września 2014
Pojawienie (#1)
Wysoki szatyn stał na łódzkim lotnisku i wzrokiem przyczesywał pomieszczenie. O godzinie 6 nad ranem niby mało było ludzi ale on nigdzie nie mógł znaleźć rudych włosów swojej siostry. Co prawda farbowanych włosów, jego młodsza siostra lubiła kombinować. Bardzo kombinować.
-Mariusz!
Odwrócił się słysząc głos za sobą i stanął twarzą w twarz z uśmiechniętą dziewczyną.
-Magda!
Od razu chwycił dziewczynę w ramiona a kaptur spadł z jej głowy, ukazując pasma blond włosów. Jej naturalnych blond włosów. Oderwał się od siostry i postawił ją na ziemi.
-Tak się ciesze,że w końcu wróciłaś.
Nie zdążyła odpowiedzieć bratu, bo on przeniósł swój wzrok na nosidełko stojące obok nogi jego młodszej siostry w którym spał niemowlak. Magda uśmiechnęła się lekko i podniosła nosidełko do góry. Mariusz chwycił rączki walizek i w ciszy opuścili lotnisko by udać się na parking. Magda starannie zapięła nosidełko i sama zajęła miejsce koło kierowcy. W ciszy jechali do domu Mariusza w którym czekała już na nich jego żona, a zarazem przyjaciółka Magdaleny.
-Ile ma ?-Mariusz zerknął na śpiące dziecko, które chyba było dziewczynką.
-8 miesięcy-odpowiedziała Magda odwracając się by spojrzeć na swoją śpiącą kruszynkę-Antosia.
-Wiedziałaś,że jesteś w ciąży jak wyjeżdżałaś ?
-Dowiedziałam się dopiero w szóstym miesiącu, i to całkowicie przez przypadek-zaśmiała się Magda-coś jak w tych programach "Ciąża z zaskoczenia".
-Jest śliczna. A jej ojciec ?
-Kiedyś Ci o tym opowiem ale to jeszcze nie teraz.
Magdalena siedziała w kuchni Wlazłych i obserwowała swoją szwagierkę która szykowała dla wszystkich domowników śniadanie.
-Niedługo się od was wyprowadzę. Już praktycznie mam na oku mieszkanie-Magda upiła łyk ciepłej herbaty.
-Ani mi się waż czegoś szukać-Paulina postawiła na stole talerz z warzywami-zostajesz tutaj ze mną, dom jest za duży na mnie i Arka a Mariusz większość czasu w rozjazdach.
-Nie będę wam siedzieć na głowie.
-Nie ma dyskusji siostrzyczko-Mariusz usiadł przy stole sadzając sobie na kolanach uśmiechniętą Antosie.
Siostrzenica od razu wkupiła się w jego serce zaraz po tym jak w domu już otworzyła swoje zaspane oczka i wyciągnęła w jego kierunku rączki.Magda zaśmiała się patrząc na swoją rozradowaną córeczkę, która łaknęła obecności innych i nie bała się nowo poznanych ludzi.Rozkochiwała w sobie w kilka minut. Tak samo było z wujkiem Bartkiem który oszalał na jej punkcie pierwszy.
-Będziemy mieć dzisiaj gości-Mariusz podał Tosi łyżeczkę która odbiła się od białych płytek kiedy do kuchni wszedł zaspany Arek ubrany w piżamkę w dinozaury.
Tosia ubrana w czarne geterki oraz szary sweterek będąc na rękach u wujka witała wraz z nim gości. Dziewczynka była w swoim żywiole i wcale nie chciała iść do mamy.
-Nie chwaliłeś się Mario,że masz w domu taką Księżniczkę.
Magda wyszła z łazienki słysząc głosy przybyłych gości którymi była większość znanych jej siatkarzy z drużyny brata. Stanęła na schodach i spojrzała w kierunku drzwi gdzie stał jej najlepszy przyjaciel-Misiek.
-Magda!
Winiarski wyrwał się na przód widząc młodszą siostrę Włazłego i po chwili stał i obejmował ją jak za dawnych lat.Tulił do siebie Magdę niczym młodszą siostrę a większość zgromadzonych w przedpokoju gości śmiała się z tego widoku wraz z żoną Michała.
-Winiarski, Twoja żona się z nas śmieje-zaśmiała się Magda i złożyła na jego policzku całusa-a poza tym kłujesz już.
-Będzie miał pretekst żeby się wreszcie ogolić-zaśmiała się Dagmara i również ją przytuliła-świetnie wyglądasz.
-Ty również wyglądasz promiennie, widać,że macierzyństwo Ci służy-Magda uśmiechnęła się ciepło do Dagmary-mam nadzieję że niedługo będę mogła poznać nowego Winiarskiego.
-Zapraszamy wraz z tą młodą damą-Michał spojrzał na zaciekawioną wszystkimi Antosię-Antoś będzie zachwycony. Magda przejęła córeczkę od brata który wraz z gośćmi udał się do ogrodu gdzie odbędzie się to małe party.
-Bardzo ładną masz córeczkę, Magdaleno.
Magda siedziała na jednym z ogrodowych krzesełek i obserwowała swoją córkę która zabawiana była przez Karola Kłosa, nagrywana przez Wojtka Włodarczyka a siedziała na kolanach Andrzeja. Magdalena z uśmiechem przyglądała się wszystkiemu, a Andrzej kątem oka również obserwował Magdę na widok której jego serce znów mocniej zabiło.
-Bardzo ładną masz tą córkę-zaśmiała się partnerka Karola która również przyglądała się tej trójce.
-Dziękuję.
Magda upiła łyk soku pomarańczowego, choć Winiar nalegał by wypiła chociaż jedno piwo.
-I Andrzeja bardzo polubiła-sam zainteresowany spojrzał na rozmawiające dziewczyny i puścił im oczko.
Magdalena tylko uśmiechnęła się lekko i odeszła w stronę wołających ją Michała i Mariusza i jeszcze jednego mężczyzny.
-Stefan poznaj proszę moją młodszą siostrę-Mariusz objął ją ramieniem a wspomniany Stefan ucałował jej dłoń.
-Magdalena-blondynka lekko się speszyła.
-Mam nadzieję Magdo, że odwiedzisz nas w Spalskim lesie.
-Jejku najmocniej przepraszam-Magda miała minę jakby miała ochotę przybić sobie facepalma-nie poznałam Pana w pierwszej chwili-zaśmiała się ze swojej głupoty-jeżeli tylko będę mieć taką okazję, wpadnę.
Magda odłożyła śpiącą już córkę do kołyski która kiedyś należała do Arka. Zabawa w ogrodzie trwała w najlepsze. Arek też już smacznie spał w swoim łóżeczku po tym jak ciocia przeczytała mu bajeczkę.
-Jest strasznie podobna do Ciebie-nie odwróciła się bo wiedziała,że to Andrzej stał za nią i rozwiewał jej włosy swoim oddechem-tylko oczy ma inne.
-Oczy ma po ojcu-Magda pogłaskała dziewczynkę po policzku a potem pocałowała w czółko-czemu nie jesteś ze wszystkimi ?
-Bo jestem z osobą dla której przyszedłem, na którą czekałem tyle miesięcy i która w końcu wróciła.
-Andrzej prosiłam Cię o coś przed wyjazdem-Magda odwróciła się w jego stronę-miałeś zapomnieć.
-A ja nie spełniłem Twojej prośby, bo nie mogę przestać Cię kochać-zgarnął kosmyk jej włosów za ucho-nie mogę.
-Andrzej ja nie jestem teraz sama-mruknęła starając się nie patrzeć na jego usta-mam teraz córkę.
-To pozwól mi również pokochać Antosie-mruknął jej prosto w usta.
Magda mówi cześć, Antosia mówi cześć, Mariusz mówi cześć, i Andrzej też mówi cześć! :)
Mam nadzieję,że mi się to uda, bo w głowie wszystko wygląda idealnie ;)
Ps. Jestem załamana decyzją Morgiego ;( Bo kiedy ja w końcu chcę jechać na skoki w zimę, to nie spotkam już swojego idola ;( A poza tym umarłam kiedy zobaczyłam nowe zdjęcie Kamila i Ewy >>>>>>>>>>>>>>
Caaaałuski xx
-Mariusz!
Odwrócił się słysząc głos za sobą i stanął twarzą w twarz z uśmiechniętą dziewczyną.
-Magda!
Od razu chwycił dziewczynę w ramiona a kaptur spadł z jej głowy, ukazując pasma blond włosów. Jej naturalnych blond włosów. Oderwał się od siostry i postawił ją na ziemi.
-Tak się ciesze,że w końcu wróciłaś.
Nie zdążyła odpowiedzieć bratu, bo on przeniósł swój wzrok na nosidełko stojące obok nogi jego młodszej siostry w którym spał niemowlak. Magda uśmiechnęła się lekko i podniosła nosidełko do góry. Mariusz chwycił rączki walizek i w ciszy opuścili lotnisko by udać się na parking. Magda starannie zapięła nosidełko i sama zajęła miejsce koło kierowcy. W ciszy jechali do domu Mariusza w którym czekała już na nich jego żona, a zarazem przyjaciółka Magdaleny.
-Ile ma ?-Mariusz zerknął na śpiące dziecko, które chyba było dziewczynką.
-8 miesięcy-odpowiedziała Magda odwracając się by spojrzeć na swoją śpiącą kruszynkę-Antosia.
-Wiedziałaś,że jesteś w ciąży jak wyjeżdżałaś ?
-Dowiedziałam się dopiero w szóstym miesiącu, i to całkowicie przez przypadek-zaśmiała się Magda-coś jak w tych programach "Ciąża z zaskoczenia".
-Jest śliczna. A jej ojciec ?
-Kiedyś Ci o tym opowiem ale to jeszcze nie teraz.
Magdalena siedziała w kuchni Wlazłych i obserwowała swoją szwagierkę która szykowała dla wszystkich domowników śniadanie.
-Niedługo się od was wyprowadzę. Już praktycznie mam na oku mieszkanie-Magda upiła łyk ciepłej herbaty.
-Ani mi się waż czegoś szukać-Paulina postawiła na stole talerz z warzywami-zostajesz tutaj ze mną, dom jest za duży na mnie i Arka a Mariusz większość czasu w rozjazdach.
-Nie będę wam siedzieć na głowie.
-Nie ma dyskusji siostrzyczko-Mariusz usiadł przy stole sadzając sobie na kolanach uśmiechniętą Antosie.
Siostrzenica od razu wkupiła się w jego serce zaraz po tym jak w domu już otworzyła swoje zaspane oczka i wyciągnęła w jego kierunku rączki.Magda zaśmiała się patrząc na swoją rozradowaną córeczkę, która łaknęła obecności innych i nie bała się nowo poznanych ludzi.Rozkochiwała w sobie w kilka minut. Tak samo było z wujkiem Bartkiem który oszalał na jej punkcie pierwszy.
-Będziemy mieć dzisiaj gości-Mariusz podał Tosi łyżeczkę która odbiła się od białych płytek kiedy do kuchni wszedł zaspany Arek ubrany w piżamkę w dinozaury.
Tosia ubrana w czarne geterki oraz szary sweterek będąc na rękach u wujka witała wraz z nim gości. Dziewczynka była w swoim żywiole i wcale nie chciała iść do mamy.
-Nie chwaliłeś się Mario,że masz w domu taką Księżniczkę.
Magda wyszła z łazienki słysząc głosy przybyłych gości którymi była większość znanych jej siatkarzy z drużyny brata. Stanęła na schodach i spojrzała w kierunku drzwi gdzie stał jej najlepszy przyjaciel-Misiek.
-Magda!
Winiarski wyrwał się na przód widząc młodszą siostrę Włazłego i po chwili stał i obejmował ją jak za dawnych lat.Tulił do siebie Magdę niczym młodszą siostrę a większość zgromadzonych w przedpokoju gości śmiała się z tego widoku wraz z żoną Michała.
-Winiarski, Twoja żona się z nas śmieje-zaśmiała się Magda i złożyła na jego policzku całusa-a poza tym kłujesz już.
-Będzie miał pretekst żeby się wreszcie ogolić-zaśmiała się Dagmara i również ją przytuliła-świetnie wyglądasz.
-Ty również wyglądasz promiennie, widać,że macierzyństwo Ci służy-Magda uśmiechnęła się ciepło do Dagmary-mam nadzieję że niedługo będę mogła poznać nowego Winiarskiego.
-Zapraszamy wraz z tą młodą damą-Michał spojrzał na zaciekawioną wszystkimi Antosię-Antoś będzie zachwycony. Magda przejęła córeczkę od brata który wraz z gośćmi udał się do ogrodu gdzie odbędzie się to małe party.
-Bardzo ładną masz córeczkę, Magdaleno.
Magda siedziała na jednym z ogrodowych krzesełek i obserwowała swoją córkę która zabawiana była przez Karola Kłosa, nagrywana przez Wojtka Włodarczyka a siedziała na kolanach Andrzeja. Magdalena z uśmiechem przyglądała się wszystkiemu, a Andrzej kątem oka również obserwował Magdę na widok której jego serce znów mocniej zabiło.
-Bardzo ładną masz tą córkę-zaśmiała się partnerka Karola która również przyglądała się tej trójce.
-Dziękuję.
Magda upiła łyk soku pomarańczowego, choć Winiar nalegał by wypiła chociaż jedno piwo.
-I Andrzeja bardzo polubiła-sam zainteresowany spojrzał na rozmawiające dziewczyny i puścił im oczko.
Magdalena tylko uśmiechnęła się lekko i odeszła w stronę wołających ją Michała i Mariusza i jeszcze jednego mężczyzny.
-Stefan poznaj proszę moją młodszą siostrę-Mariusz objął ją ramieniem a wspomniany Stefan ucałował jej dłoń.
-Magdalena-blondynka lekko się speszyła.
-Mam nadzieję Magdo, że odwiedzisz nas w Spalskim lesie.
-Jejku najmocniej przepraszam-Magda miała minę jakby miała ochotę przybić sobie facepalma-nie poznałam Pana w pierwszej chwili-zaśmiała się ze swojej głupoty-jeżeli tylko będę mieć taką okazję, wpadnę.
Magda odłożyła śpiącą już córkę do kołyski która kiedyś należała do Arka. Zabawa w ogrodzie trwała w najlepsze. Arek też już smacznie spał w swoim łóżeczku po tym jak ciocia przeczytała mu bajeczkę.
-Jest strasznie podobna do Ciebie-nie odwróciła się bo wiedziała,że to Andrzej stał za nią i rozwiewał jej włosy swoim oddechem-tylko oczy ma inne.
-Oczy ma po ojcu-Magda pogłaskała dziewczynkę po policzku a potem pocałowała w czółko-czemu nie jesteś ze wszystkimi ?
-Bo jestem z osobą dla której przyszedłem, na którą czekałem tyle miesięcy i która w końcu wróciła.
-Andrzej prosiłam Cię o coś przed wyjazdem-Magda odwróciła się w jego stronę-miałeś zapomnieć.
-A ja nie spełniłem Twojej prośby, bo nie mogę przestać Cię kochać-zgarnął kosmyk jej włosów za ucho-nie mogę.
-Andrzej ja nie jestem teraz sama-mruknęła starając się nie patrzeć na jego usta-mam teraz córkę.
-To pozwól mi również pokochać Antosie-mruknął jej prosto w usta.
Magda mówi cześć, Antosia mówi cześć, Mariusz mówi cześć, i Andrzej też mówi cześć! :)
Mam nadzieję,że mi się to uda, bo w głowie wszystko wygląda idealnie ;)
Ps. Jestem załamana decyzją Morgiego ;( Bo kiedy ja w końcu chcę jechać na skoki w zimę, to nie spotkam już swojego idola ;( A poza tym umarłam kiedy zobaczyłam nowe zdjęcie Kamila i Ewy >>>>>>>>>>>>>>
Caaaałuski xx
poniedziałek, 22 września 2014
Bohaterowie
Magdalena Wlazły
Ukochana siostra, wyrodna córka, młoda matka.
Antonina Wlazły
Niespodziewane szczęście
Mariusz i Paulina
Ukochany brat , najlepsza przyjaciółka
Michał Winiarski
Najlepszy przyjaciel, samozwańczy starszy brat
Karol Kłos
Lojalny przyjaciel
Lojalny przyjaciel
Andrzej Wrona
Zakochany po uszy
Bartek Kurek
Najlepszy przyjaciel
Reprezentacja Mężczyzn w Piłce Siatkowej
My też dołożymy tutaj swoje trzy grosze.
Oraz inni którzy dołożą swoją cegiełkę.
Nie wiem kiedy pojawi się nowy, bo nie wiem którą wersję wstawić :) Na pewno w tym tygodniu :)) I znów siatkarze, i znów Złotka ale muusiałam po prostu, bo zarys tej historii od lipca chodzi mi po głowie :)
Pozdrawiam xx
zdjęcia pochodzą z tumblr.
zdjęcia pochodzą z tumblr.
niedziela, 14 września 2014
#Epilog
Młoda dziewczyna stała przed lustrem i dłonią gładziła śnieżnobiałą suknię którą przed paroma minutami pomogła założyć jej najlepsza przyjaciółka która pełniła dziś funkcją jej świadkowej. Blond włosy odziedziczone po matce miała spięte w śliczną fryzurę która godna była prawdziwej księżniczki. Welon nie był długi, sięgał tylko ramion a całość fryzury upiększona była ozdobnym diademem. Na szyi wisiał naszyjnik z wisiorkiem podarowanym przez narzeczonego a już niedługo męża. Kiedy tak stała i patrzyła na swoje odbicie do pokoju weszła również elegancko ubrana kobieta po czterdziestce i położyła dłonie na odkrytych ramionach dziewczyny. W jej oczach dostrzec można było łzy.
-Moja mała Lenka.
-Mamo nie płacz, rozmażesz się-blondynka uśmiechnęła się lekko patrząc na odbicie swoje i matki.
-To ty masz wyglądać jak księżniczka, skarbie-Marcelina uśmiechnęła się również patrząc dumnie na córkę.
-Żałujesz,że wyszłaś za tatę ? Teraz mogłabyś być moją teściową a nie mamą.
-Nie żauję kochanie.
Magdalena Kurek znała prawdę na temat swojej mamy. Znała szczegóły burzliwego związku swoich rodziców jaki jej matki z ojcem jej narzeczonego. Tak,Magdalena Kurek dzisiaj zostanie żoną starszego od niej o pięć lat Arkadiusza Wlazłego. Jego ojciec, kiedy dostał zaproszenie na ślub Marceliny i Bartosza ponad dwadzieścia lat temu, nie robił problemów. Szczerze pogratulował Bartkowi i życzył im szczęścia do dnia dzisiejszego pozostając ich wspólnym przyjacielem.
-Mariusz ma Karolinę-Marcelina poprawiła łańcuszek na szyi Magdaleny który się przekręcił.
Mariusz ponownie się ożenił, pięć lat po ślubie Bartka i Marceliny. Paulinę kłamstwa nie doprowadziły do niczego dobrego, zaraz po rozwodzie wyjechała z Polski wraz z Arturem co przepłaciła życiem. Oboje zginęli w wypadku samochodowym na niemieckiej autostradzie.
-Siostrzyczko-do pokoju wszedł młodszy i zarazem jedyny brat Magdaleny-Twój ukochany przyjechał.
-Już ?
-Pamiętaj,zawsze możesz się wycofać póki nie jest za pono!-zaśmiał się i wyszedł z pokoju by dołączyć do swojej dziewczyny którą zostawił wraz ze szwagrem oraz Oliwierem Winiarskim w salonie.
-Twoja księżniczka zaraz zejdzie-zaśmiał się i przytulił swoją wybrankę.
Marcelina popłakała się słuchając jak młodzi składali sobie przysięgę a teraz wtulona w męża siedziała i obserwowała bawiących się młodych. Wzrokiem za to nigdzie nie mogła znaleźć swojego syna.
-Mamo zatańczysz ze mną ?-przed nią stanął uśmiechnięty Arek a Magdalena właśnie szła na parkiet trzyamjąc a dłoń Mariusza. Z uśmiechem podążyła za nim, młody Wlazły bardzo przypominał ojca, z wyglądu, z charakteru. Tak samo jak on został siatkarzem i wraz z Oliwierem godnie na boisku zastepowali swoich ojców.
-Zawsze chciałem tak do Ciebie mówić-uśmiechnął się do niej-i teraz mam do tego prawo, mamo.
-Kurkowie-przed nimi stanął Karol Kłos wraz ze swoją małżonką, Aleksandra-widzieliście może Kubę i Gosię ?
Obydwoje pokręcili głową ale nie musieli ich długo szukać gdyż zakochana para osiemnastolatków stanęła przed swoimi rodzicami. Wybranką Kuby była właśnie najmłodsza córka Kłosa.
-Siemka Teściu-Kuba bardzo uwielbiał drażnić się tak z Karolem któremu od razu zaczęła drgać warga.
-Jakub!-upomniała go matka.
-Mamo-Małgosia zwróciła się do swojej rodzicielki chcąc przekazać im ważna informację ale przerwała im Młoda Para która właśnie przejęła mikrofon od Dj'a proszą rodziców na środek. Bartek i Marcelina podążyli tam i stanęli obok Mariusza i Karoliny. W tym momencie nastąpiło podziękowanie dla rodziców za pomoc w organizacji tego dnia i za trud włożony w wychowanie. Dzień wcześniej młodzi odwiedzili na cmentarzach biologiczne matki które na zawsze pozostaną w ich sercu.
-Wraz z Marceliną chcieliśmy przekazać wam oraz pozostałym naszym gościom jeszcze jedną wiadomość-Arek czule przytulił swoją małżonkę-za siedem miesięcy zostaniemy rodzicami.
Marcelina siedziała z Olą Kłos i obydwie obserwowały rozmawiających ze sobą Bartka i Karola. Marcelina nie mogła się już doczekać aż weźmie na ręce swojego pierwszego wnuka. Ma czterdzieści sześć lat i zostanie już babcią. Jedno dziecko wydała za mąż, drugie niedługo pójdzie w ślady starszej siostry.
-O czym myślisz kochanie-Bartek usiadł koło żony.
-O tym jak bardzo jestem szczęśliwa.
-Kocham Cię-Bartek złożył krótki pocałunek na ustach żony. Nie trwało to długo bo przerwał im to ich syn wraz ze swoją partnerką. Obok dzieciaków stali rodzice Małgosi.
-Chcemy wam coś powiedzieć-zaczęła Gosia a głos jej drżał.
-Nie będziemy się bawić w żadne rozmowy wstępne, powiem krótko-Jakub wyręczył dziewczynę która kurczowo się go trzymała-zostaniecie dziadkami.
Karol wraz z Bartkiem pobledli, za to Aleksandra i Marcelina uściskały mocno swoje pociechy zapewniając,że we wszystkim im pomogą.
Lepszego życia, Marcelina nie mogła sobie zamarzyć. Miała kochającego męża, zdrowe i piękne dzieciaki a niedługo spełniać się będzie jako babcia.
Ktoś się spodziewał takiego zakończenia ?
Panowie, gratuluje....teraz tylko tak samo pogromić Brazylię i Rosję, będzie ciężko ale stać was na to! :)
Marcelina, Bartosz i Mariusz mówią wam cześć! A przywita was niedługo Magdalena i....i przyjaciele :)
-Moja mała Lenka.
-Mamo nie płacz, rozmażesz się-blondynka uśmiechnęła się lekko patrząc na odbicie swoje i matki.
-To ty masz wyglądać jak księżniczka, skarbie-Marcelina uśmiechnęła się również patrząc dumnie na córkę.
-Żałujesz,że wyszłaś za tatę ? Teraz mogłabyś być moją teściową a nie mamą.
-Nie żauję kochanie.
Magdalena Kurek znała prawdę na temat swojej mamy. Znała szczegóły burzliwego związku swoich rodziców jaki jej matki z ojcem jej narzeczonego. Tak,Magdalena Kurek dzisiaj zostanie żoną starszego od niej o pięć lat Arkadiusza Wlazłego. Jego ojciec, kiedy dostał zaproszenie na ślub Marceliny i Bartosza ponad dwadzieścia lat temu, nie robił problemów. Szczerze pogratulował Bartkowi i życzył im szczęścia do dnia dzisiejszego pozostając ich wspólnym przyjacielem.
-Mariusz ma Karolinę-Marcelina poprawiła łańcuszek na szyi Magdaleny który się przekręcił.
Mariusz ponownie się ożenił, pięć lat po ślubie Bartka i Marceliny. Paulinę kłamstwa nie doprowadziły do niczego dobrego, zaraz po rozwodzie wyjechała z Polski wraz z Arturem co przepłaciła życiem. Oboje zginęli w wypadku samochodowym na niemieckiej autostradzie.
-Siostrzyczko-do pokoju wszedł młodszy i zarazem jedyny brat Magdaleny-Twój ukochany przyjechał.
-Już ?
-Pamiętaj,zawsze możesz się wycofać póki nie jest za pono!-zaśmiał się i wyszedł z pokoju by dołączyć do swojej dziewczyny którą zostawił wraz ze szwagrem oraz Oliwierem Winiarskim w salonie.
-Twoja księżniczka zaraz zejdzie-zaśmiał się i przytulił swoją wybrankę.
Marcelina popłakała się słuchając jak młodzi składali sobie przysięgę a teraz wtulona w męża siedziała i obserwowała bawiących się młodych. Wzrokiem za to nigdzie nie mogła znaleźć swojego syna.
-Mamo zatańczysz ze mną ?-przed nią stanął uśmiechnięty Arek a Magdalena właśnie szła na parkiet trzyamjąc a dłoń Mariusza. Z uśmiechem podążyła za nim, młody Wlazły bardzo przypominał ojca, z wyglądu, z charakteru. Tak samo jak on został siatkarzem i wraz z Oliwierem godnie na boisku zastepowali swoich ojców.
-Zawsze chciałem tak do Ciebie mówić-uśmiechnął się do niej-i teraz mam do tego prawo, mamo.
-Kurkowie-przed nimi stanął Karol Kłos wraz ze swoją małżonką, Aleksandra-widzieliście może Kubę i Gosię ?
Obydwoje pokręcili głową ale nie musieli ich długo szukać gdyż zakochana para osiemnastolatków stanęła przed swoimi rodzicami. Wybranką Kuby była właśnie najmłodsza córka Kłosa.
-Siemka Teściu-Kuba bardzo uwielbiał drażnić się tak z Karolem któremu od razu zaczęła drgać warga.
-Jakub!-upomniała go matka.
-Mamo-Małgosia zwróciła się do swojej rodzicielki chcąc przekazać im ważna informację ale przerwała im Młoda Para która właśnie przejęła mikrofon od Dj'a proszą rodziców na środek. Bartek i Marcelina podążyli tam i stanęli obok Mariusza i Karoliny. W tym momencie nastąpiło podziękowanie dla rodziców za pomoc w organizacji tego dnia i za trud włożony w wychowanie. Dzień wcześniej młodzi odwiedzili na cmentarzach biologiczne matki które na zawsze pozostaną w ich sercu.
-Wraz z Marceliną chcieliśmy przekazać wam oraz pozostałym naszym gościom jeszcze jedną wiadomość-Arek czule przytulił swoją małżonkę-za siedem miesięcy zostaniemy rodzicami.
Marcelina siedziała z Olą Kłos i obydwie obserwowały rozmawiających ze sobą Bartka i Karola. Marcelina nie mogła się już doczekać aż weźmie na ręce swojego pierwszego wnuka. Ma czterdzieści sześć lat i zostanie już babcią. Jedno dziecko wydała za mąż, drugie niedługo pójdzie w ślady starszej siostry.
-O czym myślisz kochanie-Bartek usiadł koło żony.
-O tym jak bardzo jestem szczęśliwa.
-Kocham Cię-Bartek złożył krótki pocałunek na ustach żony. Nie trwało to długo bo przerwał im to ich syn wraz ze swoją partnerką. Obok dzieciaków stali rodzice Małgosi.
-Chcemy wam coś powiedzieć-zaczęła Gosia a głos jej drżał.
-Nie będziemy się bawić w żadne rozmowy wstępne, powiem krótko-Jakub wyręczył dziewczynę która kurczowo się go trzymała-zostaniecie dziadkami.
Karol wraz z Bartkiem pobledli, za to Aleksandra i Marcelina uściskały mocno swoje pociechy zapewniając,że we wszystkim im pomogą.
Lepszego życia, Marcelina nie mogła sobie zamarzyć. Miała kochającego męża, zdrowe i piękne dzieciaki a niedługo spełniać się będzie jako babcia.
Ktoś się spodziewał takiego zakończenia ?
Panowie, gratuluje....teraz tylko tak samo pogromić Brazylię i Rosję, będzie ciężko ale stać was na to! :)
Marcelina, Bartosz i Mariusz mówią wam cześć! A przywita was niedługo Magdalena i....i przyjaciele :)
środa, 3 września 2014
#17
Marcelina siedziała w salonie Winiarskich i bawiła się z Oliwierem jego nową zabawką. Dagmara usypiała Antosia a Michał rozpalał w ogrodzie grilla. Reprezentacja dostała tydzień wolnego, gdyż nie udało im się zakwalifikować do finału sześciu we Florencji. Teraz 16 lipca zaczną tygodniowe zgrupowanie w Bełchatowie a potem polecą do Francji.
-Ciocia ciocia-Oliwier szarpnął ją za rękę-zepsujesz.
Marcelina otrząsnęła głowę i oddała małemu zdalnie sterowany samochód.Oliwier zabrał samochodzik i pobiegł do ogrodu do ojca. Marcelina nie miała pojęcia czemu Michałowi zachciało się dla ich czwórki szykować tyle jedzenia i tego wszystkiego. Zresztą wcale nie chciała tu być. Chciała wrócić do swojego mieszkania, zamknąć się w swoim pokoju i słuchać przez ścianę lecącego Pezeta którym non stop katował się Kurek który traktował ją dosłownie jak powietrze.
-Marcelka co jest ?-Dagmara usiadła koło niej ale długo nie zagrzała miejsca bo musiała iść otworzyć drzwi. Nie minęła chwila a na nią dosłownie rzucił się mały Wlazły a jego tata nonszalancko się uśmiechał stojąc za Dagmarą która trzymała bukiet kwiatów a drugi podobny tyle,że większy nadal spoczywał w dłoni Mariusza.
-Melka-Arek wtulił się w nią
-Cześć brzdącu-Marcelina specjalnie patrzyła na Małego bo nadal czuła się tak samo jak wtedy kiedy w hotelu obudziła się wtulona w Mariusza.
-Ktoś jeszcze ma przyjść ?-Marcelina spojrzała na Dagmarę odstawiając Arka na ziemię który od razu pobiegł do Oliwiera a Daga wyszła do małżonka.
-To dla Ciebie-Mariusz z uśmiechem wręczył jej kwiaty i pocałował w policzek kiedy zostali sami w salonie.
-Dziękuję.
Marcelina uśmiechnęła się lekko przejmując kwiaty. Znalazły się w nim jej ulubione słoneczniki, Bartek nigdy nie kupił jej słoneczników. Swoją drogą trzeba pogratulować Michałowi za jego przebiegłość by znów spiknąć ze sobą tą dwójkę.
Marcela siedziała w ogródku Winiarskich trzymając w dłoni szklankę soku pomarańczowego. i obserwując bawiących się chłopców. Michał i Mariusz postanowili z synami zagrać w piłkę a Daga poszła sprawdzić co u najmłodszego.
-A może tak ciocia się ruszy, co ?-krzyknął Michał. Twarzyczki najmłodszych rozbłysły i obydwoje przybiegli by uczepić się rąk cioci Meli.
-Nie ma nawet mowy-zaśmiała się Marcelina kiedy dwie pary ślicznych ślepek wpatrywały się z nią z błaganiem-Michał zabierz ich!
Winiarski tylko się zaśmiał a potem ciągnął za sobą przyjaciółkę która wyklinała w myślach te cholerne Winiarowe oczy. Bawiła się z nimi głośno się śmiejąc i próbując strzelić bramkę Mariuszowi. Nie bawiła się tak od czasu kiedy rozstała się z Wlazłym ale mimo tego nadal chciała znaleźć się w swoim mieszkaniu, z Bartkiem za ścianą.Nadal miała nadzieję,że Kurkowi przejdą fochy i w końcu się do niej odezwie.
-Marcela co jest ?-Michał złapał ją w pasie i odciągnął na bok.
-Nic Michaś.
-Marcela przecież widzę-Michał nadal wpatrywał się w nią tymi swoim niebieskimi oczami za którymi szalała nie jedna kobieta a nawet nastolatka.
-Wszystko jest okej.
-Chodzi o Bartka ?-Winiarski spojrzał na jej prawą dłoń.
-Skąd ?
-Na twoim palcu nie ma pierścionka, nie przyjechał tutaj z Tobą i przez kilka ostatnich dni traktował Cię jak powietrze, mam wymieniać dalej ?
-Michał....
-Chodzisz cały czas smutna i zamyślona,to cud,że tutaj przyjechałaś i w ogóle się odezwałaś do kogoś.Kochasz go.
-Co ?
-Kochasz go wariatko, jedź do niego-Winiarski sięgnął do kieszeni spodni i wyciągnął kluczyki do swojego auta-jestem świadkiem jak coś!
Marcelina już nie słyszała co krzyknął tylko biegiem ruszyła w stronę zaparkowanego przed domem pojazdu Winiarskiego.
Drogę do swojego mieszkania pokonała błyskawicznie a to tylko i wyłącznie dla tego,że na drodze nie było żadnych przeszkód. Zazwyczaj powrót od Michała zajmował jej 45 minut jak nie dłużej. Modliła się w duchy by Bartek siedział w mieszkaniu,zamknięty w swoim pokoju słuchając tego przeklętego Pezeta. Wbiegła na to przeklęte drugie piętro i nacisnęła klamkę która ustąpiła.
-Bartek!
Marcelina krzyknęła opierając się o drzwi i próbując złapać oddech.
-Bartek!
Kurek wyszedł z pokoju poprawiając spodnie które luźno wisiały na jego biodrach. Nie miał koszulki a włosy miał potargane jakby dopiero co się obudził.
-Stało się coś ?-spytał zawiązując sznurki przy spodniach-obudziłaś mnie.
-Wyjdę za Ciebie-Marcelina spojrzała mu w końcu w oczy a żeby to uczynić musiała podnieść głowę naprawdę wysoki.
-Co ?-spytał zdziwiony.
-Wyjdę za Ciebie, choćby zaraz.
-Przecież wtedy mówiłaś...
-Kocham Cię Bartek, i to z Tobą chcę spędzić resztę życia. Z Tobą, z Madzią i resztą naszych dzieci.
Teraz się tylko zastanawiajcie czy to będzie szczęśliwe czy smutne zakończenie :)
Jak tam w szkole ? Opowiadajcie!
-Ciocia ciocia-Oliwier szarpnął ją za rękę-zepsujesz.
Marcelina otrząsnęła głowę i oddała małemu zdalnie sterowany samochód.Oliwier zabrał samochodzik i pobiegł do ogrodu do ojca. Marcelina nie miała pojęcia czemu Michałowi zachciało się dla ich czwórki szykować tyle jedzenia i tego wszystkiego. Zresztą wcale nie chciała tu być. Chciała wrócić do swojego mieszkania, zamknąć się w swoim pokoju i słuchać przez ścianę lecącego Pezeta którym non stop katował się Kurek który traktował ją dosłownie jak powietrze.
-Marcelka co jest ?-Dagmara usiadła koło niej ale długo nie zagrzała miejsca bo musiała iść otworzyć drzwi. Nie minęła chwila a na nią dosłownie rzucił się mały Wlazły a jego tata nonszalancko się uśmiechał stojąc za Dagmarą która trzymała bukiet kwiatów a drugi podobny tyle,że większy nadal spoczywał w dłoni Mariusza.
-Melka-Arek wtulił się w nią
-Cześć brzdącu-Marcelina specjalnie patrzyła na Małego bo nadal czuła się tak samo jak wtedy kiedy w hotelu obudziła się wtulona w Mariusza.
-Ktoś jeszcze ma przyjść ?-Marcelina spojrzała na Dagmarę odstawiając Arka na ziemię który od razu pobiegł do Oliwiera a Daga wyszła do małżonka.
-To dla Ciebie-Mariusz z uśmiechem wręczył jej kwiaty i pocałował w policzek kiedy zostali sami w salonie.
-Dziękuję.
Marcelina uśmiechnęła się lekko przejmując kwiaty. Znalazły się w nim jej ulubione słoneczniki, Bartek nigdy nie kupił jej słoneczników. Swoją drogą trzeba pogratulować Michałowi za jego przebiegłość by znów spiknąć ze sobą tą dwójkę.
Marcela siedziała w ogródku Winiarskich trzymając w dłoni szklankę soku pomarańczowego. i obserwując bawiących się chłopców. Michał i Mariusz postanowili z synami zagrać w piłkę a Daga poszła sprawdzić co u najmłodszego.
-A może tak ciocia się ruszy, co ?-krzyknął Michał. Twarzyczki najmłodszych rozbłysły i obydwoje przybiegli by uczepić się rąk cioci Meli.
-Nie ma nawet mowy-zaśmiała się Marcelina kiedy dwie pary ślicznych ślepek wpatrywały się z nią z błaganiem-Michał zabierz ich!
Winiarski tylko się zaśmiał a potem ciągnął za sobą przyjaciółkę która wyklinała w myślach te cholerne Winiarowe oczy. Bawiła się z nimi głośno się śmiejąc i próbując strzelić bramkę Mariuszowi. Nie bawiła się tak od czasu kiedy rozstała się z Wlazłym ale mimo tego nadal chciała znaleźć się w swoim mieszkaniu, z Bartkiem za ścianą.Nadal miała nadzieję,że Kurkowi przejdą fochy i w końcu się do niej odezwie.
-Marcela co jest ?-Michał złapał ją w pasie i odciągnął na bok.
-Nic Michaś.
-Marcela przecież widzę-Michał nadal wpatrywał się w nią tymi swoim niebieskimi oczami za którymi szalała nie jedna kobieta a nawet nastolatka.
-Wszystko jest okej.
-Chodzi o Bartka ?-Winiarski spojrzał na jej prawą dłoń.
-Skąd ?
-Na twoim palcu nie ma pierścionka, nie przyjechał tutaj z Tobą i przez kilka ostatnich dni traktował Cię jak powietrze, mam wymieniać dalej ?
-Michał....
-Chodzisz cały czas smutna i zamyślona,to cud,że tutaj przyjechałaś i w ogóle się odezwałaś do kogoś.Kochasz go.
-Co ?
-Kochasz go wariatko, jedź do niego-Winiarski sięgnął do kieszeni spodni i wyciągnął kluczyki do swojego auta-jestem świadkiem jak coś!
Marcelina już nie słyszała co krzyknął tylko biegiem ruszyła w stronę zaparkowanego przed domem pojazdu Winiarskiego.
Drogę do swojego mieszkania pokonała błyskawicznie a to tylko i wyłącznie dla tego,że na drodze nie było żadnych przeszkód. Zazwyczaj powrót od Michała zajmował jej 45 minut jak nie dłużej. Modliła się w duchy by Bartek siedział w mieszkaniu,zamknięty w swoim pokoju słuchając tego przeklętego Pezeta. Wbiegła na to przeklęte drugie piętro i nacisnęła klamkę która ustąpiła.
-Bartek!
Marcelina krzyknęła opierając się o drzwi i próbując złapać oddech.
-Bartek!
Kurek wyszedł z pokoju poprawiając spodnie które luźno wisiały na jego biodrach. Nie miał koszulki a włosy miał potargane jakby dopiero co się obudził.
-Stało się coś ?-spytał zawiązując sznurki przy spodniach-obudziłaś mnie.
-Wyjdę za Ciebie-Marcelina spojrzała mu w końcu w oczy a żeby to uczynić musiała podnieść głowę naprawdę wysoki.
-Co ?-spytał zdziwiony.
-Wyjdę za Ciebie, choćby zaraz.
-Przecież wtedy mówiłaś...
-Kocham Cię Bartek, i to z Tobą chcę spędzić resztę życia. Z Tobą, z Madzią i resztą naszych dzieci.
Teraz się tylko zastanawiajcie czy to będzie szczęśliwe czy smutne zakończenie :)
Jak tam w szkole ? Opowiadajcie!
sobota, 30 sierpnia 2014
#16
Aleksander, Marcelina, Stefan i reszta sztabu siedziała w sali konferencyjnej. Był sobotni wieczór, dzień przed czwartym, ostatnim meczem z Brazylią. Reprezentacja była po badaniach, po treningu i po ćwiczeniach.
-W życiu nie wyrażę zgody żeby Mariusz leciał z wami na mecze z Iranem-oburzyła się Marcelina słysząc jakie plany wobec atakującego ma drugi trener.
-Mariusz jest nam potrzebny-zaprotestował Blain.
-Ja powiedziałam nie, Mariusz ma kontuzję której nie można zlekceważyć-tłumaczyła zawzięcie blondynka-te dwa mecze niech spauzuje, macie kogo przecież wystwaić.
-Dobrze, co z Kurkiem-zwrócił się do fizjoterapeutów Stefan
-Bartek i tak nie posłucha tego co powiem ja-burknęła Marcela i zaczęła coś notować w karcie Mariusza, Bartek nie odzywał się do niej już od dwóch dni.
-Według mnie powinien zostać w Polsce-wtrącił się Olek który teraz zajmował się Kurkiem .
-On i tak jest wściekły,że nie gra w wyjściowych szóstkach!
-Jeżeli chce być sprawny na Mistrzostwa to musi teraz zluzować. Czyli ustalone, Ci dwaj zostają, reszta składu bez zmian-Stefan złożył swoje notatki-Marcelina-zwrócił się do jedynej kobiety w sztabie.
-Tak ?-dziewczyna przystanęła w drzwiach z dłonią na klamce.
-Nie mogę wyrazić zgody na Twój urlop, przykro mi. Nie mogę sobie pozwolić na brak odpowiednich ludzi w sztabie.
-Możecie się zamknąć ?-ryknęła Marcelina na chłopaków którzy urządzili sobie ponownie karaoke o 22 w jej hotelowym pokoju.
-Okres masz ?-zaśmiał się Winiarski ale zaraz przestał widząc jej morderczy wzrok.
-Zamkniecie się albo wypad stąd-wrzasnęła na Mariusza, Michała oraz Karola i Andrzeja.
-Marcelina, gdzie masz pierścionek zaręczynowy-Karol spojrzał na dłoń przyjaciółki w której trzymała długopis.
-Schowałam wraz z kosmetykami do walizki-Marcelina starała się jakoś wybrnąć. To była prawda, Bartosz nie chciał przyjąć od niej tego pierścionka, chodził obrażony na nią, nie odzywał się co zauważyła reszta kadry.
-Pokłóciliście się ?-spytał Andrzej który spoważniał i przestał się wygłupiać wraz z wszystkimi.
Marcelina już chciała odpowiedzieć kiedy drzwi jej pokoju otworzyły się z hukiem i stanął w nich wściekły jak osa Bartek mierząc w nią palcem.
-Co nagadałaś trenerowi-wydarł się nie zwracając uwagi na godzinę, na to,że nie są sami.
-Nic.
-Chyba jednak coś skoro w jutrzejszym meczu przestoję sobie w kwadracie!
-To dla Twojego dobra.
-Moje dobro nie powinno Cię już interesować, Marcelino.
Winiarskiego szczęka to normalnie obiła się w tym momencie o ziemię.
-Skoro tak,to proszę bardzo! Wynoś się stąd i rób co Ci się podoba, tylko potem nie jęcz Olkowi i nie proś mnie o pomoc jak nigdy więcej nie staniesz na parkiecie z Mikasą w rękach!
Kurek wyszedł głośno zamykając za sobą drzwi i klnąc pod nosem a Marcelina siedziała na łóżku i czuła zbierające się w oczach łzy. Ona chciała tylko dobrze dla niego.
-Co to było ?-spytał zaszokowany Michał który nadal nie mógł uwierzyć w to co widziała.
-Możecie zostawić mnie samą ? proszę.
Marcelina leżała na łóżko i płakała w poduszkę nie mogąc od dwóch godzin zasnąć. Nie zaprotestowała nawet kiedy niej w pewnym momencie położył się Mariusz i objął silnymi ramionami jej rozdygotane od płaczu ciało.
-Nie płacz, proszę-przytulił policzek do jej policzka-nie płacz, bo inaczej będę musiał zabić Kurka.
-Był zazdrosny o Ciebie-Marcelina odwróciła się w jego stronę-właśnie o Ciebie.
-Przepraszam-szepnął cicho i przysunął swoją twarz bliżej jej.
-Myślałam,że uda mi się stworzyć z nim stabilny związek-Marcelina również zbliżyła swoją twarz tak,że teraz dzieliły ich tylko milimetry.
-Zawsze możecie próbować.
-Nie mogę próbować póki ty ingerujesz w moje życie.
-Przepraszam.
-Nie przepraszaj za to,że Cię kocham-Marcelina nie czekała na jego odpowiedź tylko szybko w ciemności odnalazła jego spragnione pocałunku usta.
PANOWIE ROZJEBALIŚCIE SYSTEM! JESTEM DUMNA. W KOŃCU NA COŚ SIĘ NARODOWY PRZYDAŁ BO CHOĆ JEDNA REPREZENTACJA NA NIM WYGRAŁA :)
Czy Piotrek nie jest tu idealny ? to powinno być karalne!
-W życiu nie wyrażę zgody żeby Mariusz leciał z wami na mecze z Iranem-oburzyła się Marcelina słysząc jakie plany wobec atakującego ma drugi trener.
-Mariusz jest nam potrzebny-zaprotestował Blain.
-Ja powiedziałam nie, Mariusz ma kontuzję której nie można zlekceważyć-tłumaczyła zawzięcie blondynka-te dwa mecze niech spauzuje, macie kogo przecież wystwaić.
-Dobrze, co z Kurkiem-zwrócił się do fizjoterapeutów Stefan
-Bartek i tak nie posłucha tego co powiem ja-burknęła Marcela i zaczęła coś notować w karcie Mariusza, Bartek nie odzywał się do niej już od dwóch dni.
-Według mnie powinien zostać w Polsce-wtrącił się Olek który teraz zajmował się Kurkiem .
-On i tak jest wściekły,że nie gra w wyjściowych szóstkach!
-Jeżeli chce być sprawny na Mistrzostwa to musi teraz zluzować. Czyli ustalone, Ci dwaj zostają, reszta składu bez zmian-Stefan złożył swoje notatki-Marcelina-zwrócił się do jedynej kobiety w sztabie.
-Tak ?-dziewczyna przystanęła w drzwiach z dłonią na klamce.
-Nie mogę wyrazić zgody na Twój urlop, przykro mi. Nie mogę sobie pozwolić na brak odpowiednich ludzi w sztabie.
-Możecie się zamknąć ?-ryknęła Marcelina na chłopaków którzy urządzili sobie ponownie karaoke o 22 w jej hotelowym pokoju.
-Okres masz ?-zaśmiał się Winiarski ale zaraz przestał widząc jej morderczy wzrok.
-Zamkniecie się albo wypad stąd-wrzasnęła na Mariusza, Michała oraz Karola i Andrzeja.
-Marcelina, gdzie masz pierścionek zaręczynowy-Karol spojrzał na dłoń przyjaciółki w której trzymała długopis.
-Schowałam wraz z kosmetykami do walizki-Marcelina starała się jakoś wybrnąć. To była prawda, Bartosz nie chciał przyjąć od niej tego pierścionka, chodził obrażony na nią, nie odzywał się co zauważyła reszta kadry.
-Pokłóciliście się ?-spytał Andrzej który spoważniał i przestał się wygłupiać wraz z wszystkimi.
Marcelina już chciała odpowiedzieć kiedy drzwi jej pokoju otworzyły się z hukiem i stanął w nich wściekły jak osa Bartek mierząc w nią palcem.
-Co nagadałaś trenerowi-wydarł się nie zwracając uwagi na godzinę, na to,że nie są sami.
-Nic.
-Chyba jednak coś skoro w jutrzejszym meczu przestoję sobie w kwadracie!
-To dla Twojego dobra.
-Moje dobro nie powinno Cię już interesować, Marcelino.
Winiarskiego szczęka to normalnie obiła się w tym momencie o ziemię.
-Skoro tak,to proszę bardzo! Wynoś się stąd i rób co Ci się podoba, tylko potem nie jęcz Olkowi i nie proś mnie o pomoc jak nigdy więcej nie staniesz na parkiecie z Mikasą w rękach!
Kurek wyszedł głośno zamykając za sobą drzwi i klnąc pod nosem a Marcelina siedziała na łóżku i czuła zbierające się w oczach łzy. Ona chciała tylko dobrze dla niego.
-Co to było ?-spytał zaszokowany Michał który nadal nie mógł uwierzyć w to co widziała.
-Możecie zostawić mnie samą ? proszę.
Marcelina leżała na łóżko i płakała w poduszkę nie mogąc od dwóch godzin zasnąć. Nie zaprotestowała nawet kiedy niej w pewnym momencie położył się Mariusz i objął silnymi ramionami jej rozdygotane od płaczu ciało.
-Nie płacz, proszę-przytulił policzek do jej policzka-nie płacz, bo inaczej będę musiał zabić Kurka.
-Był zazdrosny o Ciebie-Marcelina odwróciła się w jego stronę-właśnie o Ciebie.
-Przepraszam-szepnął cicho i przysunął swoją twarz bliżej jej.
-Myślałam,że uda mi się stworzyć z nim stabilny związek-Marcelina również zbliżyła swoją twarz tak,że teraz dzieliły ich tylko milimetry.
-Zawsze możecie próbować.
-Nie mogę próbować póki ty ingerujesz w moje życie.
-Przepraszam.
-Nie przepraszaj za to,że Cię kocham-Marcelina nie czekała na jego odpowiedź tylko szybko w ciemności odnalazła jego spragnione pocałunku usta.
PANOWIE ROZJEBALIŚCIE SYSTEM! JESTEM DUMNA. W KOŃCU NA COŚ SIĘ NARODOWY PRZYDAŁ BO CHOĆ JEDNA REPREZENTACJA NA NIM WYGRAŁA :)
Czy Piotrek nie jest tu idealny ? to powinno być karalne!
niedziela, 24 sierpnia 2014
#15
Marcelina kręciła się po pokoju paląc papierosa za papierosem. Po jej policzkach strużkami płynęły łzy a ręce drżały. Odkąd Bartosz wyszedł z jej pokoju nie usiadła nawet na chwilę a tym bardziej nie przestawała palić. Postawił ultimatum, postawił ultimatum i nie przyjmie jej odmowy. Postawił Marcelinę pod ścianą.
-Marcela bo Olek wysłał mnie po jakieś tabletki-w jej pokoju stanął roześmiany Karol-Marcelina.
Blondynka otarła ręką łzy, wyrzuciła papierosa do popielniczki i odwróciła się w kierunku środkowego.
-Jakie tabletki?-starała się by jej głos nie załamał się by Karol nie połapał się,że coś jest nie tak.
-Nie wiem-wzruszył ramionami-płakałaś ?-podszedł do niej i przyjrzał się jej oczom.
-Nie-skłamała-po prostu zaczynam się denerwować waszymi meczami.
-Nie bój żaby Marcyś! Skopiemy Kanarkom tyłki-zaśmiał się-a tak na prawdę Olek nie chciał tabletek, przysłali mnie na żebym sprawdził czy masz ochotę iść z nami na Rynek.
-Sorry Karol ale mam trochę pracy.
-Bujać to my, nie nas-dźgnął ją w żebro-czekamy na Ciebie pod drzwiami, a i nie ubieraj się w strój reprezentacyjny, idziemy incognito-zaśmiał się i zostawił ją samą. Chcąc nie chcąc wiedziała,że nie ma co z nimi zaczynać bo i tak wytargają ją z pokoju i siłą zaciągną na Rynek. Założyła wiec leginsy z Myszką Mikki i zwykłą białą bokserkę. Do torebki wrzuciła portfel, telefon i papierosy i po rozczesaniu włosów i poprawieniu makijażu wyszła z pokoju gdzie faktycznie czekali na nią prawie całą reprezentacją. Na czele oczywiście stał Kurek który od razu chwycił jej dłoń i wypruł pierwszy równając się z Piotrkiem. Marcelina szła koło niego trzymając lekko jego dłoń i sztucznie się uśmiechając jakby nic się nie stało. Nie przysłuchiwała się nawet na jaki temat Bartek rozmawia z Piotrem tylko myślami była gdzieś daleko i odetchnąć mogła wtedy kiedy zaraz za hotelem natrafiły na grupę dziewczyn. Kulturalnie spytał czy mogą prosić o autografy i zdjęcia,obyło się bez pisków, płaczu i napadu histerii. Poczekała sobie na nich 15 minut i już potem nie szła koło Kurka tylko koło Winiarskiego który objął ją ramieniem. Bartek tylko obrzucił ją spojrzeniem i również szedł koło Winiarskiego.
-Co tam Marcyś-koło niej z drugiej strony szedł nowy, świetny i jak na razie niezawodny nabytek Rafał.
-A nic Buszek-uśmiechnęła się do niego-a u Ciebie.
-A też nic Hyż.
-Czemu unikasz Bartka ?-Michał usiadł obok niej w kawiarni a reszta zajęta rozmowami nie zwracała na nich uwagi, no może oprócz Mariusz który również zainteresowany oczekiwał odpowiedzi.
-Nie mogę Ci powiedzieć-upiła łyk kawy mrożonej-najpierw muszę z nim na ten temat porozmawiać.
-Rozstajecie się ?-spytał z nadzieją w głosie-wiesz Bartek to mój kumpel, ale nadal uważam,że jesteś pisana tylko i wyłącznie Mariuszowi. No co ?-spytał kiedy zarówno i Marcelina i Mariusz spojrzeli na niego spod byka.
-Gówno-odpowiedział niezbyt mądrze Mariusz wkurzony docinkami kolegi.
-Ależ Ci się język wyostrzył Mariuszu. Ja tylko mówię jak jest, prawda Maleńka-szturchnął Marcelinę-przy Tobie ona tam tryskał szczęściem.
-Kurwa Winiar-warknęła Marcelina czując na sobie badawcze spojrzenie Bartka który się nią zainteresowała dopiero kiedy na horyzoncie pojawił się Mariusz.
-Ja tylko mówię jak jest i wy też to musicie wiedzieć skoro oboje tak na mnie warczycie-mruknął pod nosem Michał i odwrócił się w stronę Rafała i Mateusza.
-Wszystko kej ?-Mariusz nachylił się w stronę jedynej kobiety w ich męskim gronie.
-Tak-skłamała choć po jego oczach mogła się domyślić,że wie iż jest z nim nie szczera.
W hotelowym pokoju rozbrzmiewał głos Enrigue a Marcelina szykowała do specjalnych pojemniczków tabletki dla chłopaków które mają wziąć po kolacji.Michał się obraził i zakomunikował,że się do niej nie odezwie nawet słowem ale i tak prędzej czy później wyjdzie na jego. Bo przecież Michał zawsze ma rację nawet jak jej nie ma.Podniosła głowę znad rozpiski tabletek kiedy ktoś wszedł do jej pokoju. Intruzem okazał się ignorowany przez cały dzień Bartek a Marcelina ganiła siebie w myślach za to,że nie zamknęła drzwi na klucz.
-Zastanowiłaś się ?-usiadł na fotelu stojącym pod ścianą.
-Nie-odpowiedziała i sięgnęła po koleje tabletki, tak zwana niebieskie z których zawsze śmiał się Krzyś i Winiar.
-A kiedy to zrobisz ?
-Moja odpowiedź to nie. Nie wyjdę za Ciebie w tą sobotę. Nie wyjdę za Ciebie wcale-ściągnęła pierścionek z palca i położyła go na końcu łóżka.
-Żartujesz prawda ?-Bartek przerażony spojrzał na nią o ona nadal rozkładała tabletki.
-Nie. Postawiłeś mi takie ultimatum, nie pamiętasz ?-podniosła na niego oczy i ich spojrzenia się spotkały-ja po prostu zdecydowałam. Nie ufasz mi a bez tego nie widzę sensu związku a już tym bardziej małżeństwa.
-Nie ufam Mariuszowi!-oburzył się Kurek.
-Nie ufasz również mnie skoro podejrzewasz,że mogłabym Cię z nim zdradzić.
-Przecież wiesz,że to nie tak. Chce mieć pewność,że nikt mi Cię nie odbierze tym razem.
-Tym razem Ci się nie udało, Bartuś. Doszłam do wniosku,że nie warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki.
-Ze mną nie, ale z Mariuszem tak ?-spytał ironicznie Bartek.
-Nie mam pojęcia co sobie ubzdurałeś z tym Mariuszem
-Całowałaś się z nim!
-Przez Twoją cholerną zazdrość to nie ma sensu Bartek. Możemy być tylko przyjaciółmi, a teraz proszę Cię wyjdź stąd.
-Mariusz ma przyjść ?-spytał ironicznie Kurek wstając z fotela i kierując się do drzwi.
-Ja tutaj nie jestem dla rozrywki tylko pracuję-i wyszedł głośno trzaskając drzwiami i zostawiając przy okazji pierścionek na łóżku.
Do końca jeszcze dwa i epilog xx
Życzę wam udanego ostatniego tygodnia wakacji :)
-Marcela bo Olek wysłał mnie po jakieś tabletki-w jej pokoju stanął roześmiany Karol-Marcelina.
Blondynka otarła ręką łzy, wyrzuciła papierosa do popielniczki i odwróciła się w kierunku środkowego.
-Jakie tabletki?-starała się by jej głos nie załamał się by Karol nie połapał się,że coś jest nie tak.
-Nie wiem-wzruszył ramionami-płakałaś ?-podszedł do niej i przyjrzał się jej oczom.
-Nie-skłamała-po prostu zaczynam się denerwować waszymi meczami.
-Nie bój żaby Marcyś! Skopiemy Kanarkom tyłki-zaśmiał się-a tak na prawdę Olek nie chciał tabletek, przysłali mnie na żebym sprawdził czy masz ochotę iść z nami na Rynek.
-Sorry Karol ale mam trochę pracy.
-Bujać to my, nie nas-dźgnął ją w żebro-czekamy na Ciebie pod drzwiami, a i nie ubieraj się w strój reprezentacyjny, idziemy incognito-zaśmiał się i zostawił ją samą. Chcąc nie chcąc wiedziała,że nie ma co z nimi zaczynać bo i tak wytargają ją z pokoju i siłą zaciągną na Rynek. Założyła wiec leginsy z Myszką Mikki i zwykłą białą bokserkę. Do torebki wrzuciła portfel, telefon i papierosy i po rozczesaniu włosów i poprawieniu makijażu wyszła z pokoju gdzie faktycznie czekali na nią prawie całą reprezentacją. Na czele oczywiście stał Kurek który od razu chwycił jej dłoń i wypruł pierwszy równając się z Piotrkiem. Marcelina szła koło niego trzymając lekko jego dłoń i sztucznie się uśmiechając jakby nic się nie stało. Nie przysłuchiwała się nawet na jaki temat Bartek rozmawia z Piotrem tylko myślami była gdzieś daleko i odetchnąć mogła wtedy kiedy zaraz za hotelem natrafiły na grupę dziewczyn. Kulturalnie spytał czy mogą prosić o autografy i zdjęcia,obyło się bez pisków, płaczu i napadu histerii. Poczekała sobie na nich 15 minut i już potem nie szła koło Kurka tylko koło Winiarskiego który objął ją ramieniem. Bartek tylko obrzucił ją spojrzeniem i również szedł koło Winiarskiego.
-Co tam Marcyś-koło niej z drugiej strony szedł nowy, świetny i jak na razie niezawodny nabytek Rafał.
-A nic Buszek-uśmiechnęła się do niego-a u Ciebie.
-A też nic Hyż.
-Czemu unikasz Bartka ?-Michał usiadł obok niej w kawiarni a reszta zajęta rozmowami nie zwracała na nich uwagi, no może oprócz Mariusz który również zainteresowany oczekiwał odpowiedzi.
-Nie mogę Ci powiedzieć-upiła łyk kawy mrożonej-najpierw muszę z nim na ten temat porozmawiać.
-Rozstajecie się ?-spytał z nadzieją w głosie-wiesz Bartek to mój kumpel, ale nadal uważam,że jesteś pisana tylko i wyłącznie Mariuszowi. No co ?-spytał kiedy zarówno i Marcelina i Mariusz spojrzeli na niego spod byka.
-Gówno-odpowiedział niezbyt mądrze Mariusz wkurzony docinkami kolegi.
-Ależ Ci się język wyostrzył Mariuszu. Ja tylko mówię jak jest, prawda Maleńka-szturchnął Marcelinę-przy Tobie ona tam tryskał szczęściem.
-Kurwa Winiar-warknęła Marcelina czując na sobie badawcze spojrzenie Bartka który się nią zainteresowała dopiero kiedy na horyzoncie pojawił się Mariusz.
-Ja tylko mówię jak jest i wy też to musicie wiedzieć skoro oboje tak na mnie warczycie-mruknął pod nosem Michał i odwrócił się w stronę Rafała i Mateusza.
-Wszystko kej ?-Mariusz nachylił się w stronę jedynej kobiety w ich męskim gronie.
-Tak-skłamała choć po jego oczach mogła się domyślić,że wie iż jest z nim nie szczera.
W hotelowym pokoju rozbrzmiewał głos Enrigue a Marcelina szykowała do specjalnych pojemniczków tabletki dla chłopaków które mają wziąć po kolacji.Michał się obraził i zakomunikował,że się do niej nie odezwie nawet słowem ale i tak prędzej czy później wyjdzie na jego. Bo przecież Michał zawsze ma rację nawet jak jej nie ma.Podniosła głowę znad rozpiski tabletek kiedy ktoś wszedł do jej pokoju. Intruzem okazał się ignorowany przez cały dzień Bartek a Marcelina ganiła siebie w myślach za to,że nie zamknęła drzwi na klucz.
-Zastanowiłaś się ?-usiadł na fotelu stojącym pod ścianą.
-Nie-odpowiedziała i sięgnęła po koleje tabletki, tak zwana niebieskie z których zawsze śmiał się Krzyś i Winiar.
-A kiedy to zrobisz ?
-Moja odpowiedź to nie. Nie wyjdę za Ciebie w tą sobotę. Nie wyjdę za Ciebie wcale-ściągnęła pierścionek z palca i położyła go na końcu łóżka.
-Żartujesz prawda ?-Bartek przerażony spojrzał na nią o ona nadal rozkładała tabletki.
-Nie. Postawiłeś mi takie ultimatum, nie pamiętasz ?-podniosła na niego oczy i ich spojrzenia się spotkały-ja po prostu zdecydowałam. Nie ufasz mi a bez tego nie widzę sensu związku a już tym bardziej małżeństwa.
-Nie ufam Mariuszowi!-oburzył się Kurek.
-Nie ufasz również mnie skoro podejrzewasz,że mogłabym Cię z nim zdradzić.
-Przecież wiesz,że to nie tak. Chce mieć pewność,że nikt mi Cię nie odbierze tym razem.
-Tym razem Ci się nie udało, Bartuś. Doszłam do wniosku,że nie warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki.
-Ze mną nie, ale z Mariuszem tak ?-spytał ironicznie Bartek.
-Nie mam pojęcia co sobie ubzdurałeś z tym Mariuszem
-Całowałaś się z nim!
-Przez Twoją cholerną zazdrość to nie ma sensu Bartek. Możemy być tylko przyjaciółmi, a teraz proszę Cię wyjdź stąd.
-Mariusz ma przyjść ?-spytał ironicznie Kurek wstając z fotela i kierując się do drzwi.
-Ja tutaj nie jestem dla rozrywki tylko pracuję-i wyszedł głośno trzaskając drzwiami i zostawiając przy okazji pierścionek na łóżku.
Do końca jeszcze dwa i epilog xx
Życzę wam udanego ostatniego tygodnia wakacji :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









