poniedziałek, 3 lutego 2014

She will be loved 1

Przyjazd do Austrii miał być dobrym pomysłem. Miałam nie czuć się samotna a jest jeszcze gorzej niż było. Nie wiem co zmusiło mnie do powrotu w rodzinne strony ojca. Mogłam zostać  u ciotki w Berlinie. Jednak po śmierci mamy, tata ochoczo zaproponował,że pora żeby się mną zajął. Zawsze tylko płacił więc teraz czas na rehabilitację. I tak oto trafiłam do domu Alexa Pointnera i jego żony Angeli i czwórki mojego przyrodniego rodzeństwa. Ja, jego pierwsze, nieślubne dziecko z młodzieńczych lat. Wszystko było by dobrze, gdyby nie to,że żona mojego ojca na każdym możliwym kroku starała się udowodnić,że ona i jej dzieci są kimś lepszym a mnie w ogóle nie powinno być w ich idealnym świecie.  Pamiętam moja wspólną kłótnię z kobietą w któej wykrzyczała mi w twarz,że jestem tylko problemem który spadł jej na głowę. Jakbym sama się tam do nich pchała. W Niemczech zostawiłam swoich przyjaciół, znajomych i ciocię. Oczywiście tato stanął po mojej stronie. Choć nie widywałam go może często zawsze starała mi się okazywać ojcowskie uczucie i,że wcale nie byłam gorsza od pozostałych jego dzieci. Mając dość tego jak jestem traktowana u nich w domu kupił mi mieszkanie. Własne, dwupokojowe mieszkanie w Innsbrucku w samym centrum. Teraz siedzę pod ciepłym kocem z książką która wcale mnie nie interesuje i nie mam do kogo się odezwać. Chyba sobie sprawię kota żeby było do kogo mówić. Koniecznie muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie ewentualnie jakiś znajomych



It's not always rainbows and butterflies
It's compromise that moves us along 


Siedziałem w gabinecie Pointnera "obgryzając paznokcie z nerwów" . Nie mam pojęcia jak trener zareaguje na moją nagłą decyzję o tymczasowym przerwaniu kariery ale nie mam innego wyjścia. Matka Kristin postawiła mi ultimatum Albo zrobisz wszystko żeby poświęcać Lily maksimum swojego czasu albo pożegnasz się z córką.  Innymi słowy przechodzę na przymusowy urlop tacierzyński.
-Thomas co Cię do mnie sprowadza ?-Alex usiadł za biurkiem. Od pewnego czasu chodził ciągle szczęśliwy pozwalając nam dosłownie na wszystko. 
-Odpuszczam sobie ten sezon-spuściłem wzrok byleby nie patrzeć w Jego twarz. Nic nie upadło, niczym nie rzucił ani nie skierował do mnie żadnych przekleństw. Czyżbym nie był już mile widziany w kadrze ?
-Mogę znać powód ?-podniosłem wzrok słysząc jego spokojny ton głosu. Był opanowany. 
-Nie mogę zostawić Lily tutaj. Matka Kristin zrobi wszystko żeby mi ją odebrać , nadal uważa,że śmierć jej córki to moja wina.
-Ale przecież dziewczyna popełniła samobójstwo.
No właśnie. Popełniła samobójstwo, zostawiając mnie samego z prawie dwuletnią córką. Mimo tego,że się rozstaliśmy, dziewczyna nadal była moją przyjaciółką i matką mojej córki. Kobietą z którą spędziłem dziesięć lat życia.
-Zrozum Alex,że nie mam innego wyjścia. Muszę być tu na miejscu-nadal twardo obstawiałem przy swoim. Lily była najważniejsza.
-Wiesz....chyba mam pewien pomysł Thomas-podniósł się z fotela i ruszył w stronę drzwi-daj mi siedem minut. I wyszedł, chyba powinienem zacząć się go obawiać. Z zegarkiem w ręku odliczałem siedem minut i po upływie tego czasu wrócił z dwoma filiżankami.
-Mogę wiedzieć co się dzieje ?-siedział przedemną uśmiechnięty od ucha do ucha. Zaczynałem się go bać bardziej niż wtedy kiedy darł się na nas podczas treningów.
-Pamiętaj Thomas na tym skorzystasz i Ty i ja, a teraz napij się kawy, poczekamy na kogoś. 


Know all of the things that make you who you are
I know that goodbye means nothing at all 

Jak na złamanie karku pędziłam po telefonie ojca. Kazał mi szybko przyjechać do siedziby związku w jakiejś ważnej sprawie. Podjechałam pod budynek taksówką. W budynku chyba już nie było nikogo więc odnajdując odpowiednie piętro oraz drzwi skierowałam się do gabinetu ojca. Nie było to trudne po znajdywała się na nich wielka tabliczka z jego imieniem i nazwiskiem. Przez drzwi słychać było strzępy rozmowy, czyli był zajęty dzwoni po mnie. Usiadłam więc na jednym z foteli czekając aż ten ktoś opuści gabinet bym mogła dowiedzieć się co ode mnie chciał tato. 
-Ty jesteś Amber Pointner ?-przede mną stała kobieta w średnim wieku, kiwnęłam głową na tak-trener czeka na Ciebie w gabinecie. Otworzyła mi drzwi więc nie zostało mi nic innego jak wejść do pomieszczenia.
-Amber-tato podniósł się zza biurka i podszedł do mnie obejmując mnie ramieniem-poznaj proszę Thomasa.
Przede mną stał uśmiechnięty blondyn. 
-Thomas to moja córka Amber.
-Miło mi Cię poznać, Amber-moje imię w Jego ustach brzmiało tak ładnie. 
-Kochanie sprowadziłem Cię tutaj, bo chciałem zaproponować Ci współpracę-spojrzałam na niego zdziwiona, kim ja niby miałam być-chcę żebyś w czasie trwania sezony została opiekunką córki Thomas, dzięki temu on nie będzie musiał robić sobie przerwy a ja spędze z Tobą wiecej czasu.
Muszę przyznać,że świetnie to sobie wykombinował. Punkt dla Ciebie,tato.


2 komentarze:

  1. Dokończ koniecznie! Czytam już twoje imaginy o 1D i już nie mogę się doczeka kolejnych, tym razem "skocznych" historii ;D

    OdpowiedzUsuń