poniedziałek, 24 lutego 2014

She will be loved 3

Dwa dni później

 Amber

Żeby informować mnie o wyjeździe na cztery godziny wcześniej ? Tak więc jest 22 listopada, godzina 10 rano a ja na biega wrzucam najpotrzebniejsze rzeczy do walizki żeby wraz ze skoczkami wyruszyć do Klingenthal na pierwszy konkurs w Pucharze Świata. Żeby było śmieszniej, nie znam nikogo oprócz Thomasa i swojego taty. Że ja głupia sama nie zorientowałam się,że sezon powinien się już zacząć.Ale to wszystko przez tą pogodę, przez to wszystko nie zorientowałam się nawet,że mamy już koniec listopada! Za niecałe trzy godziny mam być u Morgensterna by razem z nim i Lily udać się na lotnisko gdzie spotkamy się z pozostałą częścią teamu. Malutka zdążyła się do mnie przyzwyczaić przez cały wczorajszy dzień więc nie powinno być żadnych kłopotów a ja zdążyłam się przyzwyczaić do jej ojca, co może być mały kłopotem. A czy to jest moja wina,że nie mogę oderwać od niego oczu kiedy się uśmiecha w ten swój szczególny sposób ? Do teraz w głowie słyszałam jego śmiech kiedy odpowiedziałam mu na pytanie czy na pewno jestem Niemką. A kiedy usłyszał odpowiedź już nie dziwił się dlaczego jestem taka ładna jak to określił. Gdyby mógł pewnie wypytałby mnie o wszystko ale niestety jego również gonił czas i musiał dać mi spokój. Spakowałam już kilka par spodni, kilkanaście kompletów bielizny, ciepłe bluzy i bluzki oraz kilka bokserek. Najnormalniej w świecie zabierałam ze sobą jedną wielką walizkę z ciuchami i obuwiem. Do mniejszej torby podręcznej zapakowałam kosmetyczkę, oraz Ipoda, ładowarkę do telefonu i karty pamięci do aparatu,netbooka i lustrzankę. Telefon wcisnęłam do kieszeni spodni żeby nie szukać go piętnaście minut przed wyjściem i byłam praktycznie gotowa. Do wyjścia została mi tylko godzina,albo aż godzina.

Thomas 

Zapakowałem do samochodu walizkę Lily zostawiając jeszcze miejsce na bagaż Amber. Cudem zmieściłem wszystkie bagaże swoje i córki i jeszcze Gregora który od wczoraj mieszkał u mnie. Pokłócił się z Sandrą i tak po prostu wyprowadził do mnie. Oczywiście wieczór wcześniej poszedł zatopić smutki w alkoholu, co było najgłupszym pomysłem ze wszystkich.
-Nie jedziemy jeszcze ?-stanął w drzwiach domu bawiąc się swoimi włosami. Nie powiedziałem mu ani słowa o Amber. Swoją drogą jaki ja byłem głupi myśląc,że jest Niemką. Jej mama była Polką, która po jej urodzeniu przeprowadziła się do swojej starszej siostry. Jedynej żyjącej jej bliskiej osoby.
-Czekamy jeszcze na kogoś-odpowiedziałem zatrzaskując bagażnik-rozmawiałeś z Sandrą ?
-Nie zamierzam z nią rozmawiać-szybko zaprotestował-spieprzyła wszystko co było między nami, ja nie będę umiał jej zaufać na nowo Thomas.
Nie było dobrze. Gregor rzadko kiedy chodził taki przybity i zgaszony.No chyba,że wtedy kiedy od podium dzieliły go dziesiętne punktu. Sam nie wiem jakbym się zachował na jego miejscu. Było mi żal przyjaciela, okropnie, jednak za nic nie mogłem mu pomóc choćbym nawet nie wiem jak chciał.

Amber

Wysiadłam z taksówki i teraz ciągnąc za sobą walizkę w jednej ręce i niosąc torebkę w drugiej kierowałam się ku drzwiom Thomasa. Samochód już gotowy do drogi stał na podjeździe więc czeka tylko na mnie. Swoją walizkę zostawiłam koło auta i poszłam przywitać się z gospodarze i malutka. Dwa razy zapukałam, gdyż drzwi były zamknięte na zamek. Jednak przede mną nie stanął wiecznie uśmiechnięty blondyn tylko zmarkotniały chłopak którego widziałam pierwszy raz na oczy. Jego wzrok nie wyrażał żadnych uczuć, jego spojrzenie pozostawało puste a ja nie mogłam wypowiedzieć słowa zachwycona jego niebywałą urodą.
-W czymś mogę pomóc ?-odezwał się aksamitnym głosem powodującym ciarki na mojej skórze.
-Ja...jest może Thomas ?-nie musiał odpowiadać, za nim dostrzegłam roześmianą twarz blondyna.
-Gregor, wpuść proszę do środka Amber-szturchnął swojego przyjciela który natychmiast spełnił jego prośbę. Weszłam do domu i stanęłam w korytarzu ramię w ramię z Gregorem. Thomas zapinał właśnie kurteczkę Lily która szczerzyła do mnie swoje mleczne ząbki.
-Gdzie masz bagaż ?-Thomas spojrzał na mnie podając mi swoją córkę.
-Koło samochodu-odpowiedziałam całkiem normalnie jakby wszystko tak było.
W trójkę a raczej w czwórkę wyszliśmy z domu. Thomas zamknął każdy zamek i otworzył samochód. Kiedy on pakował mój bagaż ja dokładnie zapięłam roześmianą Lily w foteliku która co chwilę śmiała się do swojego wujka.
-A wy się nie znacie-podszedł do nas roześmiany Thomas-Gregor poznaj proszę Cię Amber, Amber słoneczko poznaj Gregora.
Amber słoneczko ? Dwa dni i już słoneczko ?
-Amber-wyciągnęłam dłoń w kierunku Gregora. Ciemny blondyn uścisnął moją dłoń i niemal natychmiast ją puścił, jakby się oparzył. W ciszy wsiedliśmy do samochodu. Coś mi się wydaje,że moja znajomość z Gregorem nie będzie za bardzo owocna, a szkoda. Siedział obok Thomasa na fotelu dla pasażera i w milczeniu patrzył się przez szybę.Nawet nie wiem ile czasu zajęła nam cała podróż a już byliśmy pod budynkiem Związku.
-Weź Lily i znajdź proszę Cię Alexa-zwrócił się do mnie Thomas-a ja z Greorem zaniesiemy bagaże do samochodów.
Z uśmiechem spełniłam jego prośbę i zaczęłam kręcić się po parkingu w poszukiwaniu ojca. Na rękach miałam Lily a na ramieniu wcale nie za lekką torbę. 
-Amber!-usłyszałam nawoływanie. Rozejrzałam się dookoła i napotkałam spojrzenie swojego taty który stał wraz z jakimiś facetami. Z uśmiechem podeszłam do niego.
-Cześć-przywitałam się z nim całusem w policzek. Byłam świadoma tego,że patrzy na nas ze zdziwieniem kilkanaście par oczu.
-Zaraz wam ją przedstawię tylko poczekajmy na Gregora-tato objął mnie w pasie  co spowodowało jeszcze większe oczy co u niektórych. Na tych dwóch panów nie musieliśmy długo czekać. Thomas stanął koło mnie i przejął swój słodki ciężarek.
-A więc panowie, poznajcie moją córkę Amber która będzie nam towarzyszyła przez cały okres trwania sezonu-duma jaką dało się wyczuć w jego głosie była....była czymś fantastycznym.
-Masz dorosłą córkę ? Jak mogłeś ją przed nami ukrywać trenerze!-oburzył się jakiś chłopak z tunelami w uszach a zaraz potem roześmiał wraz ze stojącym obok blondynem.
-Kochanie poznaj proszę Mauela i Michaela-wskazał na śmiejącą się dwójką-obok nich jest Stefan i Andreas a Gregora i Thomasa już znasz-zakończył swój wywód.
-Jestem Amber i chyba tylko tyle musicie o mnie wiedzieć jak na razie-sama im się przedstawiłam żeby nie było,że nie umiem mówić.

Gregor

Wyszedłem no kompletnego idiotę w oczach córki trenera.  Pewnie wzięła mnie za skończonego chama i prostaka.Swoją drogą kto to myślał,żeby znów tłuc się autokarem do Niemiec a nie lecieć samolotem i to jeszcze z dwoma damami na pokładzie. Kompletna głupota!
-Ładna co nie ?-swoją buzię pierwszy odezwał Manuel który co chwilę spoglądał na bawiącą się z Lily dziewczynę. Im to tylko ładą buźkę podstawić pod twarz i nic im więcej nie trzeba. A gdzie osobowość ? A gdzie charakter ?
-Jesteście idiotami-skwitowałem i skierowałem się w kierunku blondynki z chęcią rozmowy. Kiedy Lil spojrzała na mnie swoimi małymi oczkami od razu zaklaskała w łapki co spowodowało śmiech Amber. Ładne imię.
-Cześć-usiadłem na wolnym miejscu
-Cześć-odpowiedziała niepewnie sadzając sobie małą na kolanach. 
-Tam w domu wyszedłem na skończonego idiotę. Przeraszam.
-Idiotę ? Przestań, nie masz za co przepraszać.
Widocznie nie była zainteresowana rozmową. Przypatrywałem się jej jak bawi się z mała do momentu kiedy nie podniosła się i skierowała do tyłu autokaru. Obserwowałem ją kiedy z uśmiechem podawała ją Thomasowi, on jej coś powiedział, ona się zaśmiała a potem uderzyła go w ramię i znów wracała na swoje miejsce, wracała tam gdzie ja siedziałem.
-Więc Gregor ? Mogę się tak do Ciebie zwracać ?-spytała
-Może być i Gregor-uśmiechnąłem się-więc jedziesz z nami jako ?
-Jako opiekunka Lily-zaśmiała się.
-Nie znałaś mnie wcześniej ? No wiesz jesteś córką Alexa.
-Jestem jego córką ale to nie oznacza,że muszę się interesować skokami, wybacz ale jestem kompletnie zacofana w tym temacie-zaśmiała się. Była bardzo pozytywną młodą osobą i bardzo dojrzałą jak na swój wiek. W życiu nie dałbym jej osiemnaście lat! Rozmawiało nam się bardzo przyjemnie, nawet znaleźliśmy wspólny temat jakim była fotografia. Nie zorientowałem się nawet,że dziewczyna zasnęła oparta na moim ramieniu dopóki słodko nie chrapnęła. I wszystko było by nawet dobrze gdyby nie to,że byłem pod odstrzałem.


Gdzie tam Thomas podrywacz, jakby tego było mało będzie jeszcze Gregor #ups. Przepraszam za każdy błąd, staram się robić ich jak najmniej.

1 komentarz:

  1. Czy to na moją prośbę ten rozdział? ;D strasznie się cieszę, że tak szybko go dodałaś, no i oczywiście ponawiam prośbę w odniesieniu do kolejnego! ;D
    Teraz jakby Thomas jakoś się wyciszył i Gregor też tak się wcale specjalnie nie narzuca ;D i dobrze! Dziewczyna zgłupieje od tylu adoratorów ;D

    OdpowiedzUsuń