sobota, 19 lipca 2014

#8

Bartek niestety musiał opuścić piękne i słoneczne Włochy i udać się do Bełchatowa na zgrupowanie wraz z resztą. Marcelina został z resztą siatkarzy w Bari i prowadzili bardzo ciężkie treningi które miały przynieść już jutro zwycięstwo nad niepokonanymi jak dotąd Włochami. W ostatni dzień pobytu Kurka Marcelinę znów dopadła gorączka jednak zakochany Kurek nic nie zauważył. Znów faszerował się lekami i pracowała a wieczorami z ulgą kładła się spać. Teraz siedziała na treningu w hali gdzie zostanie rozegrany jutrzejszy mecz i zamiast wszystko obserwować to ona starała się za wszelką cenę nie zasnąć. Podniosła głowę dopiero wtedy kiedy poczuła lekkie szturchnięcie w rękę. Powoli odwróciła głowę, sprawcą okazał się Buszek który spokojnie pił wodę.
-Dobrze się czujesz ?-przechylił lekko głowę w prawo.
-Wspaniale-zaśmiała się dziewczyna jednak zaraz zaczęło drapać ją w gardle.
-Właśnie widzę-zironizował-idziesz sama do doktora czy ja mam iść ?
-Rafał jest okej-starała się go uspokoić próbując nie okazywać strachu.
-Marcelina jesteś strasznie czerwona-przyłożył rękę do jej czoła-i rozpalona.
-Bo tu jest gorąco.
-Tsa..-popatrzył na fizjoterpaetkę i już miał wołać lekarz kiedy podeszli do nich Wrona, Karol, Krzysiek i Łukasz.
-Halo halo a co tutaj się romansuję ?-Krzysiek się roześmiał,że Marcelinie o mało głowa nie pękła.
-Nie romansuję tylko przekonuję Marcelę do wizyty u lekarza-wyjaśnił spokojnie siatkarz siedzący koło blondynki.
-Ginekologa ?-ależ ten Ignaczak to zabawny jest.
-Koniec tej dyskusji-Marcelina gwałtownie podniosła się z krzesełka co zaowocowało lekkimi zawrotami głowy i pewnym upadkiem gdyby nie złapały jej zwinne ręce Kłosa.
-Koniec tego, Hyż-Żygadło przejął od środkowego fizjoterapeutkę i wziął ją na ręce-idziemy do Sokala.

Z Łukaszem nie było żadnych dyskusji. Błagała go, prosiła by ją postawił,że jest wszystko okej ale on nie wierzył. Na rękach zaniósł ją do gabinetu gdzie urzędował doktorek a przy okazji siedział tam jeszcze Olo który zdziwiny był widokiem jaki go zastał.
-Co się stało?-od razu doskoczył i przejął od niego Hyż i położył ją na kozetce.
-Nic-burkneła i chciała się podnieść jednak Żygadło lekko pchnął ją tam z powrotem.
-Nic ? Marcelina od ponad czterech dni chodzi z goraczką i łyka jakieś niemieckie prochy przeciw grypie.
-Prawda to ?-koło niej zjawił się lekarz repreznetacji.
-Prawda.
Doktor wyprosił obydwóch panów i dokładnie zbadał swoją koleżankę ze sztabu. Kręcił głową zastanawiając się co ma z nia zrobić.
-Dwa dni zostajesz w łóżku a ja zaraz spróbuję dostać tu odpowiedni antybiotyk-wytłumaczył kiedy ta powoli zasuwała reprezentacyjną bluzę.
-Ale jutro mecz a ja jestem potrzebna Olkowi-zaczęła protestować dziewczyna.
-Uwierz mi,że bardziej potrzebna jesteś nam tu na ziemi niż tam na górze. To było nie odpowiedzialne, Marcelino.
-Janek-jęknęła.
-Dwa dni w łóżku, albo osobiście zaraz zawiozę Cię do szpitala.

Leżała dopiero od dwóch godzin i już miała dość. Oczywiście żeby było śmieszniej Janek podpiął jej kroplówkę jakby chciała się gdzieś ruszyć bo dowiedział się,że żyła o samej wodzie i chrupkach kukurydzianych. Olek się nie gniewał choć był na siebie zły,że nie zauważył,że jest z nią źle, zresztą tak samo jak reszta siatkarzy. Nawet Kuraś był zły, bo Cichy od razu do niego zadzwonił. Pierwsze co zrobił Łukasz jak wrócili do hotelu, to wyrzucił tabletki Marceliny do kosza i to tego oddalonego od hotelu. Obiecał sobie,że będzie ją sprawdzał teraz na każdym możliwym kroku. Znał osobiście mamę Marceli, i obiecał jej,że będzie się opiekował jej córką.Ale też niedługo dane było jej w spokoju dochodzić do siebie przy pomocy cudownych lekarstw od doktora Sowy. Nad jej łóżkiem stała połowa zgrai siatkarzy a druga stwierdziła,że ona musi odpocząć dadzą jej nauczkę później.
-Zawiodłem się na Tobie-pierwszy z nich odezwał się Krzyś.
-Igła...
-I ja również-dołączył do niego Wrona a za nim pozostała reszta aż w końcu rozdzwonił się telefon jednego z libero przebywającego w pokoju. Tego starszego. Mruknął coś pod nosem, wcisnął coś na swoim Smartfonie i zaraz po pokoju rozniósł się krzyk Miśka.
-Gdybym tam teraz bym to przełożyłbym Cię przez kolano i porządnie zlał!
Większość siatkarzy znajdujących się w pokoju pokładała się ze śmiechu a on nawijał jak nakręcona katarynka dalej.
-Jak można mieć tyle lat co ty i być tak nieodpowiedzialnym,Marcelino! Teraz nic Ci nie mogę zrobić a moje krzyki nigdy nie robiły na Tobie wrażenia, dlatego już odliczam dni do Twojego pojawienia się w Polsce! Bój się Hyż.
I się rozłączył a siatkarze dalej tarzali się ze śmiechu. Tak już się go boi. Z pewnością.

Leżała na łóżku z laptopem na kolanach i czekała na pojawienie się chłopaków u niej w pokoju. Jutro już będzie mogła wstać, leki pomogły a doktorek ostrzegł,że jeszcze raz taki numer to skończy się to zupełnie inaczej. Przegrali. Walczyli najdzielniej jak się dało ale musieli przyjąć z godnością wyższość Włochów tak jak pozostałe dwie drużyny przed nimi. Jutro rano wylecą wszyscy do Rzymu i popołudniu odbędzie się trening na korcie tenisowym.Pierwszy w pokoju dziewczyny pojawił się Kłos i wraz z nim Cichy i Wrona i na tej trójce się skończyło. Reszta zmęczona poszła się położyć i odpocząć a oni potrzebowali pocieszenia.
-Bo myśleliśmy,że będziemy pierwszymi którzy ich zatrzymają-Karol położył głowę na jej nogach a Marcelina bawiła się jego włosami.
-Przecież nie byliśmy wcale od nich gorsi-Piotrek oparł głowę o jej ramię i to samo zrobił Endrju.
-Jesteście tak samo dobrzy jak nie lepsi, po prostu Włosi mają teraz ten dobry dla siebie czas ale oni też nie są robotami, prawda ?-starała się ich pocieszyć-zresztą z Brazylią też pierwszy mecz prze chrzaniliście i co ? Pamiętajcie, wygrywa się tylko w stolicy.
-Myślisz,że wygramy ?-spytał z nadzieją Kłos.
-Ja nie myślę, ja to wiem-uśmiechnęła się pod nosem wierząc w swoich chłopców.

Wierzył w nich każdy. Pierwszy set nerwowo poszedł na straty, drugi również.Widząc złość wypisaną na twarzy swoich kolegów oraz szczęście na twarzy Włochów postanowiła trochę pomóc szczęściu. Stephan z uwagą obserwował co robi młodsza koleżanka. Patrzył jak palcami przyczesywała włosy by później związać je w wysoki kucyk. Paru siatkarzy również pijąc zaczęło przyglądać się Marceli która odważnie ściągnęła koszulkę z krótkim rękawkiem i pozostała tylko w białej bokserce. Karol niemal nie udławił się wodą kiedy zobaczył jak bardzo prześwitująca była bluzka dziewczyny. Siedzący obok Wrona musiał parę razy walnąć go dłonią w plecy oblewając przy okazji siedzącego obok Piotrka.
-Co ona kombinuje-biedny Piotruś szturchnął siedzącego obok siebie Mikusia.
-Tylko oby nie to co mam teraz na myśli-biedny przełknął ślinę starając sobie wybić te zbereźne myśli z głowy. Żaden z nich nie zdążył jednak zadać przyjaciółce pytania co kombinuje bo musieli wracać na boisko. Zresztą ona nie planowała nic złego przecież, usiadła tylko na pierwszym krzesełku, założyła nogę na nogę i obserwowała grę, gorąco tutaj i tyle. Za to chłopcy zaczęli odczuwać wszystko kiedy pierwszy raz objęli w tym meczu prowadzenie. Z uśmiechemi zeszli z boiska i cała szóstka z boiska od razu podleciała do niej.
-Jesteś wielka!-krzyknął któryś.
-Ja nic nie zrobiłam, tylko siedziałam-puściła im oczko-a teraz panowie, jeszcze dwa razy tak ładnie.
No tak ładnie to nie poszło, bo Włosi chyba dostali zakaz patrzenia na nią. Załatwili ich szybko. Znów wszystko we Włoskiej drużynie toczyło się za sprawą Ivana który zaraz po całej rozgrywce podszedł do dziewczyny.
-Niezłe zagranie-roześmiał się-udało Ci się to.
-Nie mam pojęcia o czym mówisz-Marcelina założyła na siebie koszulkę reprezentacyjna i rozpuściła włosy.
-Z tego Kurka to niezły farciarz, ale i tak gratuluje udanego meczu, Marcelino.
Faktycznie, z Kurka był farciarz tylko czy on będzie umiał to docenić, droga Marcelino ? 

Powiem tyle, to opowiadanie napisane w całości już. Teraz piszę się kolejne ? Jakich obstawiacie bohaterów tym razem ?
Pozdrawiam xx 

2 komentarze:

  1. Haha, ta dziewczyna mi sie tak podoba, ma charakterek :D
    Fizjoterapia byłaby świetna, zwłaszcza mogąc pracować z siatkarzami, ale jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma :)
    Ojej, masz już nowe opowiadanie? Powiedz tylko czy o siatkarzach czy o skoczkach to mogę zacząć zgadywać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah oj ma :D

      Na fizjoterapię też mnie przyjęli tyle że papiery już na Ratownictwie. Praca ze sportowcami ? Marzeeenie chyba nie do spełnienia jak się nie ma znajomości chyba,że jest się najlepszym.

      A mam nowe, napisany już prolog, na wykończeniu pierwszy rozdział. Z siatkarzami, a teraz zgaduj :))

      Usuń