Do hotelu wrócili jako narzeczeni. Marcela ubłagała Bartka by nie zmuszał jej dziś do powiedzenia tak. Chciała tego niemiłosiernie, jednak nie tutaj, tylko w Polsce, mając przy sobie wszystkich przyjaciół a nie tylko garść. Bartek uległ prośbą narzeczonej, ale musiała go zapewnić,że jak tylko wrócą do Polski pierwsze co zrobią to ustala termin. Oczywiście wszystko zostało nagrane, tak na wszelki wypadek. Tym razem zabrała się samochodem razem z Bartkiem i jego włoskim kolegami. Swoją droga Ivan odetchnął z ulgą gdyż nie udało mu się załatwić nic w urzędzie bo jego znajomy był na urlopie a z Egiptu nie był w stanie nic wskórać. Bartek z uśmiechem patrzył w lustrze na zadowoloną Marcelinę. Teraz musi zrobić wszystko żeby tylko zaciągnąć Hyż przed ołtarz nim tylko Wlazły zacznie się mieszać znów w jej życie. Bo mieszał, to było widać gołym okiem. Zresztą ten jego nagły rozwód, częstsze bóle co skutkowało wizytami u Marceliny. Ale na ślub go zaprosi, w końcu jest jego przyjacielem. Wypożyczył samochody bo szybciej tak będzie im się dostać do Rzymu do rodziny Marceliny.Do hotelu zajechali równo na kolacje,gdzie siedzieli już wszyscy z obu drużyn. Kurka i Hyż powitały gromkie brawa a dziewczyna wybuchnęła śmiechem i schowała twarz w ramię narzeczonego.
-Eee-Wronka usiadł przy stoliku przeznaczonym dla Polskich siatkarzy-Kurek to taki ciapa,że nawet oświadczyć się nie potrafi. Restaurację wypełniły śmiechy zgromadzonych a Bartkowa twarz tylko przybrała niebezpiecznie czerwony odcień.
-Oświadczył się, wszystko nagrane-Igła pomachał swoją kamerą-tylko mądra Marcelina nie dała się mu zaobrączkować dziś.
-Bo mądra Marcelina chce żebyście wszyscy byli wtedy obecni-blondynka ciepło się uśmiechnęła-w końcu tylko raz Kurek straci wolność i na wieki zostanie pantoflarzem.
Marcelina leżała po kolacji przytulona do kurkowego ciała. Chłopak lekko przysypiał dopóki w pokoju nie rozniósł się dźwięk telefonu blondynki. Dziewczyna jedną ręką nie zmieniając pozycji sięgnęła po swojego Iphona leżącego na szafce koło łóżka Winiar.
-Wszystko widziałem!-żadnego ani cześć ani hej ani spierdalaj.
-Ale co ?-zdziwiła się Marcelina, Bartek który słyszał rozmowę tylko się zaśmiał słysząc oburzonego Michała.
-No oświadczył Ci się! Igła wszystko na bloga dodał!
-Oto Ci chodzi-zaśmiała się-nic wielkiego.
-Nic wielkiego ? Chciałaś się hajtnąć jak mnie nie było!
W tel było słychać jeszcze Dagmary powiedz jej,że sobie z nią porozmawiam jak wróci.
-Dlatego tego nie zrobiłam, Michałku.
-No i masz szczęście, i Ty, kurczak też, i nie śmiej się jak krowa!
-Dobra, bo my rano mamy trening-pierwszy raz głos zabrał Bartek-dobranoc.
-Aaa i Marcelka, Mariusz się o Ciebie pytał.
-Cześć Michał-dziewczyna szybko rozłączyła się i odłożyła telefon na swoje miejsce.Znów wtuliła się w Bartka który ożywił się na samo imię przyjaciela.
-Bartek-mruknęła Hyż.
-Mhmm ?
-No bo mam ochotę na dłuugą kąpiel.
Kurkowi dwa razy powtarzać nie trzeba było, niemal od razu i bez marudzenia spełnił tą prośbę narzeczonej jak i każdą kolejną.
Tymczasem w Bełchatowie Mariusz szalał ze złości. Gdyby mógł rozwaliłby w pył wszystko co znajdywało się w jego otoczeniu.Ale kogo miał o to obwiniać jak nie siebie ? Dał się zaszantażować Paulinie i spełnił jej prośbę a Marcelina wróciła do Kurka, proste i logiczne.On głupi dał się zaszantażować i wypuścił taki skarb z dłonie jak to nazwał Winiar. Ale przecież to niemożliwe by przez 8 miesięcy przestała go kochać i zapomniała o tym co ich łączyło. A łączyło bardzo wiele. Na przykład ich córeczka spoczywająca paręnaście metrów pod ziemią na jednym z bełchatowskich cmentarzy. Dziś Amelia miała by już roczek. Wiedział,że Kurek to ostry i groźny przeciwnik, już wtedy w Spale ostrzegł go,że będzie walczył nie zawsze czysto by znów zdobyć Marcelinę. Tyle,że Bartuś chyba też zapomniał o pewnego rodzaju zobowiązaniach o których bardzo pragnął przypomnieć mu Mariusz. Jednym ruchem palca odnalazł w telefonie odpowiedni numer i bez wahania wcisnął zieloną słuchawkę. Kuraś grał nie czysto, Wlazły gorszy być nie może.
-Słucham ?-zmęczony kobiec głos odezwał się po drugiej stronie.
-Natalia, tu Mariusz-mężczyzna uśmiechnął się pod nosem-jeżeli nadal szukasz Bartka, to ja chętnie Ci pomogę.
Za jakiekolwiek błędy przepraszam. Dostałam się na stuuudia hahah :) Życzę udanego weekendu, mam nadzieję że u was pogoda lepsza niż u mnie. A teraz #GoBrazil
O jezuniu, zgodziła się! :D
OdpowiedzUsuńW zasadzie nie zdecydowałam jeszcze za ktorym z chłopców jestem, więc na raize sie cieszę z każdego momentu
I ta moja ekscytacja jak przeczytałam końcówkę ;p
Dodaj szybko następny rozdział ;)
A na marginesie, widzę ze też byłaś za Brazylią, sama wierzyłam w nich całym serduszkiem, zwłaszcza w Oscara ale dał popis i nawet 4 miejsce można przeżyć oglądając taką grę :D
Aaaa no i serdeczne gratulacje przyjęcia na studia! Jaki kierunek jeśli możesz zdradzić? ;)
UsuńKibicowałam im z całego mojego serduszka tak samo jak Niemcom, choć w meczu półfinałowym było ciężko :))
UsuńCieszę się,że Ci się podoba i podoba mi się to,że nie masz jeszcze swojego ulubionego bo przynajmniej w kolejnych nie będziesz zawiedziona :)
A studiować będę ratownictwo medyczne, ponieważ na fizjoterapię brakło mi punktów ;(
Pozdrawiam xx