wtorek, 29 lipca 2014

#10

-Bartek?
Niskiego wzrostu blondynka podeszła do pary a Bartosz wypuścił Marcelinę z ramion widząc zbliżającą się Natalię. Większość siatkarzy się zmyła do szatni ale pozostali też najbliżsi przyjaciele pary.
-Co tu robisz ?-głos Bartka był zimny i pozbawiony jakichkolwiek emocji.Obydwie dziewczyny spojrzały na niego.
-Nie przedstawisz nas sobie ?-Natalia z uśmiechem spojrzała na Marcelinę-to ta Twoja przyjaciółka ?
-Marcelinko idź poczekać z chłopakami w szatni-pocałował dziewczynę w czoło, jednak ta nie miała zamiaru się nigdzie ruszać.
-Marcelina-wyciągnęła dłoń w kierunku starszej od siebie kobiety-narzeczona Bartka.
-Natalia-tamta uścisnęła ją z uśmiechem-matka jego pierwszego dziecka.
Wszyscy zgromadzeni zaczerpnęli głośno powietrza. Bartek nie chwalił się nikomu,że zostanie tatusiem.
-Powiedziałem Ci,że to nie mój problem!-krzyknął wściekły Kurek w jej stronę. Marcelina z przerażeniem spojrzała na twarz Kurka gdzie malowała się czysta złość.
-Bartek-Natalia była bliska łez.
-Co Bartek?!-ryknął a Marcelina aż się wzdrygnęła-nie interesuje mnie to!
-Nie krzycz na nią-Hyż stanęła w obronie Natalii.
-Słucham ? Bronisz jej?-na Marcelinę też krzyknął.
-Nie wydzieraj tej gęby, Kurek-szturchnęła go.
-To,że się za nią wstawisz nic jej nie pomoże. Nie chcę tego bachora.
-Bachora ?-ryknęła na niego wściekła Marcelina-ten bachor to Twoje dziecko!
-Proszę ?
-Gdyby, ja Ci powiedziała teraz,że jestem w ciąży to co ? Też byś mnie tak potraktował ?
-Marcelina...-jęknął Kurek
-Odpowiedz!
Ten tylko pokręcił głową i zaśmiał się gardłowo. Rekcja Marceliny była natychmiastowa. Jej ręka wystrzeliła prosto w zarośnięty policzek Kurka, a po sali rozniósł się głośny plask. Winiar zachichotał pod nosem a potem odciągnął od Kurka wściekłą dziewczynę i wyprowadził ją z sali.
-Nic Ci to nie pomoże-syknął Natalii prosto do ucha i zostawił ją samą w sali.

-Kawał skurwysyna-Marcelina chodziła wtem i z powrotem patrząc na siedzącą przed sobą kobietę.
-Nie chce rozwalać mu związku, tylko potrzebuje go teraz-Natalia ukryła twarz w dłoniach.
-Mogę Ci to zagwarantować,że dostaniesz jego pomoc.
-Przecież powiedział....
-On sobie może mówić.Nic się nie martw to szkodzi bardzo dziecku-oczy Marceliny zaszły łzami.
Natalia kiwnęła głową i odeszła w stronę wynajętego przez siebie pokoju, natomiast Hyż skierowała się do pokoju Kurka. Nie pukała, weszła jak do siebie a on leżał rozwalony na łóżku ze słuchawkami które sekundę później znalazły się na ziemi.
-Co Ty robisz ?-wściekły Bartek podciągnął się do pozycji siedzącej. 
-Ja co robię ? Ja ?!-wydarła się na całe gardło dziewczyna-Bartek jak tak możesz.
-Mogę i to robię,powiedziałem jej to jeszcze we Włoszech.
-To też Twoje dziecko-Marcelina usiadła koło narzeczonego i chwyciła go za ręce.
-To jej dziecko.
-Sama go sobie nie zrobiła! Co byś zrobił gdybym ja Ci teraz powiedziała,że jestem w ciąży ?
-Nie wiem.
-To się kurwa zastanów! Jesteś nieodpowiedzialnym dzieciakiem!
-A Wlazły to odpowiedzialny jest co ?-Kurek zerwał się z łóżka-to leć do niego i mu się wyżal jaki to ja jestem okropny.
-A żebyś wiedział,że pójdę-dziewczyna zerwała się z jego łóżka i wyszarpała z uścisku dłoń-a Ty się lepiej poważnie nad sobą zastanów, Kuraś.

Natalia siedziała w swoim pokoju i chowała ostatnie rzeczy do swojej walizki,. Kurek nie chce jej pomóc, więc ona zniknie z jego życia i dalej będzie myślała jak zapewnić dziecku najlepszą opiekę kiedy jej zabraknie. W tym samym czasie Marcelina kończyła palić papierosa siedząc na balkonie w pokoju Winiara i Wlazłego. Obydwaj siedzieli naprzeciwko niej i żaden z nich się nie odezwał w obawie o swoje życie.
-Skończony dupek, wszyscy tacy jestescie-wyrzuciła papierosa za balkon.
-Ejj-oburzył się Michał-ja mam dwóch pięknych synów.
-A ja przypominam,że tak się nie zachowałem-Mariusz spojrzał na Marcelinę.
-Wy nie, ale co mu szkodzi pomóc ? Boże jak on mnie denerwuje, wstrząsnę nim porządnie, jeszcze mnie popamięta-Marcelina odpaliła kolejnego waniliowego papierosa.
-Marcelina twój narzeczony ma mieć dziecko z inną laską-Michał delikatnie zwrócił jej uwagę-powinnaś się raczej cieszyć,że nie chce mieć z nią kontaktu.
-Tak tylko ta jego wcześniejsza laska może nie przeżyć porodu i dzieciątko zostanie samo bo ojciec się go wypiera.

-Przypomniało Ci się ?-Wlazły objął ramieniem Marcelinę a ta oparła głowę o jego ramię.
-Troszkę-z oczu dziewczyny spłynęła jedna samotna łza-niedługo minie rok.
-Wiem. 
Posiedzieli trochę w milczeniu a cisza kuła Mariusza w uszy.
-Nie obwiniaj się za to Marcelina, tak musiało być.
-Nie musiałabym chować własnej córki-dziewczyna przetarła twarz-naszej córki.
-Amelka była chora, wiedzieliśmy o tym-mocniej przytulił byłą partnerkę.
-Ale może gdybyśmy...może by żyła.
-Marcelina zrobiliśmy wszystko-Wlazły pocałował ją we włosy-tak musiało być.
-Nie musiało, gdyby żyła nigdy byś ode mnie nie odszedł.
-Nie odszedłbym, żałuję bardzo,że odszedłem.
-Mariusz-Marcelina bardziej wtuliła się w niego-pojedziemy na cmentarz razem ?
-Pojedziemy, i zabierzemy ze sobą Arka. A teraz sądzę,że powinnaś pogadać na spokojnie z Kurkiem.
-Tak też tak uważam-obydwoje odwrócili głowy słysząc głos Bartka za plecami. Marcelina szybko wyrwała się z uścisku Mariusza i otarła łzy spływające po policzkach.
-Bartek-stanęła przed nim wyprostowana-nie możesz odrzucić tego dziecka.
-Mogę i to robię, ale może wy mi powiecie kim jest Amelia ?-spojrzał na ukochaną a ona od razu spojrzała na Mariusza stojącego za nią z zaciśniętymi pięściami.
-Amelia to nasza córka-odpowiedział mu ze spokojem Wlazły kładąc dłoń na plecach Hyż.
-Nie mówiłaś,że masz córkę-Kurek spojrzał na ukochaną-że macie córkę.
-Mieliśmy-poprawiła go szybko Marcelina a Kurowi uśmiech momentalnie zniknął z ust.
-Zostawię was samych-Wlazły ku złości Bartka pocałował Marcelinę w czoło i wyszedł do swojego pokoju mówiąc jej wcześniej,że wystarczy że krzyknie a on przyjdzie. 
-Nie wiedziałem-Bartek zrezygnowany usiadł na łóżku a Marcela usiadła obok.
-Nie miałeś jak się dowiedzieć-Marcela otarła jedną spływającą po policzku łzę.
-Powiedź mi o tym.
-O czym ? O tym,że nie potrafiłam donosić ciąży i córka moja i Mariusza zmarła dwa dni po urodzeniu ?
-Przykro mi-Bartek ścisnął dłoń narzeczonej.
-Proszę Cię, porozmawiaj na spokojnie z Natalią i przemyśl to wszystko. To twoje dziecko, Bartek.
-Nie mogę Marcelina, nie pokocham tego dziecka.
-To Twoje dziecko, już je kochasz Bartek. Każdy rodzic tak ma.
-Nie ja, bo moją jedyną miłością jest i będzie tylko siatkówka.
I Kurek nie zdążył ugryźć się w język, nie pomyślał dwa razy nad tym co chce powiedzieć i jedyne co mu zostało to huk głośno zatrzaskiwanych drzwi przez Marcelinę. Pogrążał się jeszcze bardziej, nieświadomie pchając ukochaną w ręce Mariusza.

Padam ze zmęczenia normalnie na twarz. 
Edit: Pozdrawiam wszystkich którzy nie mają Cyfrowego Polsatu!  

5 komentarzy:

  1. http://let---it---go.blogspot.com/2014/08/niespodzianka.html - zapraszam! :)

    Obiecuję że nadrobię ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahhhahahahahah ... Nie no nie mogę z Kurka jak można się tak pogrążyć? Hahhahahah

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaaaaaaa, jezu ślubu nie będzie tak? :D
    No tak się wkopał że już może zapomnieć xd
    No kto wie, może będziesz "reperować" jakieś kończyny naszym sportowca? ;)
    To zdradzisz kto będzie głównym bohaterem? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem czy będzie ;) moja słodka tajemnica ;D
      Skompromitował się Kurek po prostu, nie pierwszy nie ostatni raz:)

      Nie reperować nie, ja będę ich mogła zawieźć karetką do szpitala :)

      Ne mogę zdradzić głównego bohatera ale będą Skrzaty i Resoviacy i Reprezentacja, i Mariusz będzie starszym bratem :)

      Usuń
  4. zapraszam do siebie na nowość :d

    OdpowiedzUsuń