Marcelinia chodziła sobie po katowickim hotelu bo nie mogła zasnąć. Do kolacji została jeszcze godzina a każdy z chłopaków pewnie spał po męczącym treningu. Ona też powinna odpocząć bo musi się dzisiaj porządnie zająć niektórymi. Uśmiechnęła się pod nosem kiedy do głowy wpadł jej troszkę szalony lecz możliwy do zrealizowania plan. Nadchodzący weekend mieli mieć wszyscy wolny tyle,że nie mogli wrócić do domów, więc ściągnie partnerki chłopakom tutaj jak się uda. I tutaj pojawiły się kłopoty, bo Marcelina ma kontakt tylko z żoną Ignaczaka który jest na urlopie, dziewczyną Kłosa oraz Cichego i żoną Winiara. I pomoc tutaj okazała Daga która poinformuje pozostałe kobiety o jej szalonym planie. Wszystkie trzy obiecały przybyć i zatrzymać to wszystko w tajemnicy aż do piątkowego wieczoru. Musiała poinformować tylko jedną osobę o jej pomyśle licząc na to,że się zgodzi.
-Trenerze-uchyliła drzwi od jego pokoju-mogę na chwilę ?
Stefan siedział na łóżku z laptopem na kolanach.
-Wchodź Marcyś-zaprosił dziewczynę do pokoju. Polski szedł mu coraz to lepiej.Usiadła na łóżku naprzeciwko trenera który odłożył swój notatnik i spojrzał na blondynkę.
-Mam do Ciebie interes-uśmiechnęła się do trenera najładniej jak potrafiła.
-Słucham Cię uważnie-zaśmiał się Antiga.
-Bo wszyscy mamy wolny weekend i nie wracamy do domów więc sprowadziłam chłopakom partnerki-wypowiedziała na jednym wydechu.
-Jeżeli planujecie jakieś imprezy to dla was są one bezalkoholowe, i nie mów im na razie nic bo nie będą chcieli trenować.
Ten trener to jednak jest dobrym człowieczkiem, chociaż francuzem.
Siedziała uśmiechnięta od ucha do ucha, wciśnięta między Winiarem a Cichym i chichotała non stop pod nosem wcinając startą, surową marchewkę. Siedzieli przy stoliku i patrzyli na nią jak na wariatkę.
-Dobrze się czujesz ?-Karol nalał sobie szklankę wody i spojrzał podejrzliwie na przyjaciółkę.
-Wspaniale Karolku-zacmokała parę razy z zachwytu.
-Będziesz głodna-zwrócił jej uwagę Bartek widząc jak mało zjadła na kolację a również obiad na którym pochłonęła tylko kawałek tarty szpinakowej.
-Co...a nic mi nie będzie-uśmiechnęła się do niego czule i upiła łyk wody z cytryną.
-Ona coś ćpała-Piotrek nałożył sobie na talerz marchewki tak samo jak Marcelina.
-Chciałbyś Piotrusiu na drugi raz tego samego ?-odwrócił się w jego stronę-najlepszy towar w okolicy podobno. Nowakowski niemal od razu pobladł na twarzy i zadławił się marchewką. Buszek musiał parę razy klepnąc go w plecy z całej siły by mógł normalnie zaczerpnąć powietrza.
-Marcelina-jęknął cichy a dziewczyna tylko się zaśmiała.
-Nic a nic wam nie powiem-zaśmiała się-musicie się pogodzić z moim wspaniałym humorem.
Coś długo szło im to godzenie się z humorem Marceliny. Jak co dzień rano po śniadaniu siatkarze biegali ale zgubili gdzieś Marcelinę. Szli na trening rozmyślając gdzie też podziała się przyszła pani Kurek ale odpowiedź przyszła szybciej niż się spodziewali. Już niemal na korytarzu słychać było głośną taneczną piosenkę. Nie zdziwił ich wcale widok jaki zastali po otworzeniu drzwi. Skrzaty rozpoznały układ, bo Marcelina bardzo często kiedy oni się rozciągali ćwiczyła tą swoją Zumbę. Teraz też ubrana w swój specjalny strój tańczyła przed lustrami , nie zwracając uwagi na nowo przybyłych. Siatkarze rozstawili się pod ścianą i przyglądali się dziewczynie wcale nie chcąc jej przeszkadzać. Niektórzy to chcieli nawet dołączyć bo strasznie spodobała im się piosenka jak i sam układ tylko stwierdzili,że nie nadążą za nią i się skompromitują.
-Przebierajcie się i dawać-zaśmiała się Marcelina robiąc taki śmieszny samolocik dookoła siebie.Winiara i Wlazłego dwa razy nie trzeba było namawiać, natychmiast dołączyli do niej stając po obydwóch jej stronach. W ślady za nimi poszedł Wrona i Kłos, ciągnąc przy okazji Buszka i Mikiusia. Cichy stwierdził,że nie będzie stał jak ten kołek i też ze śmiechem dołączył do kolegów i razem z nimi powtarzał kroki po Marcelinie.
-Skąd Ty to wszystko umiesz ?-wysapał zmęczony Nowakowski wyrywając Bartkowi wodę z dłoni.
-Się nauczyłam Piotrusiu-zaśmiała się dziewczyna i wtulił w Kurka który z uśmiechem stał oparty o ścianę i przypatrywał się ćwiczeniom kolegów. Objął dziewczynę w pasie i pocałował w czubek głowy. Nie mieli we dwójkę czasu jeszcze pomyśleć nad terminem ślubu ale po mistrzostwach i przed sezonem klubowym postarają się chociaż załatwić kościół i salę.
-Ja chcę taką rozgrzewkę zawsze od dzisiaj-Winiar przybił piątkę z Szamponem i Mikusiem, którzy poparli decyzję kapitana-wreszcie mogę robić to co kocham.
-Pogadacie z trenerem się zobaczy co się da zrobić-uśmiechnęła się Marcelina-a teraz proszę się zabrać za ćwiczenia, ty Wlazły do mnie, zabezpieczymy to kolano.
Trening chłopaków minął im w śmiechach i chichach. Zawołali ją do jednej z szóstek i urządzili sobie wspólny mecz. To nic,że Marcelina odzwyczajona zapomniała parę razy odebrać piłkę czy odbić ją prawidłowo przy zagrywaniu. Najważniejsze,że mieli chwilowy fun.Teraz kiedy jej drużyna przegrała do zera, stała wtulona w spoconego Kurka.
-25 grudnia-szepnęła mu na ucho.
-Co 25 grudnia ?
-Weźmiemy na razie ślub cywilny w Polsce, a potem ja zajmę się organizacją wesela a Ty pojedziesz do Włoch.
Kurek ze szczęścia pocałował ją w usta a ona lekko ugryzła go w wargę.
-Kocham Cię-szepnął przytulając ją do siebie. Chłopaki padnięci leżeli na parkiecie i z uśmiechem wpatrywali się w zakochańców. Każdy z nich wraz z zainteresowanymi podskoczył słysząc ten piskliwy głos.
-Cześć Bartek.
Zastanawiam się nad zakończeniem.
Piskliwy głos czyli laska. Laska czyli była Kurka (?). Ślubu nie będzie? :D Końcówka robi się coraz ciekawsza ;p
OdpowiedzUsuńTylko, jeśli nie Bartek to Mariusz? Jestem taka ciekawa!!! :D
Dla mnie praca związana ze sportem już byłaby spełnieniem marzeń, ja będę starała sie dostać na dziennikarstwo, a potem kto wie? Może przebranżowie sie i będę komentować mecze lub skoki? ;) MARZENIE!
Ratownictwo przecież też jest bardzo fajne o czym pewnie sama najlepiej wiesz :)
O siatkarzach powiadasz? Hmm... Jest ich tak wielu że nie mam pojęcia, więc może podam najpierw trzech którzy mi przyszli na myśl: Winiarski, Buszek, Żygadło. Pewnie nie zgadłam xd
Do następnego ;)
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła ;haha ;D
UsuńTeż chciałam na początku iść na dziennikarstwo ale mi się odwidziało. Zresztą na co ja nie chciałam iść :)
Praca ze sportowcami ? Bajka normalnie. A ratownicy medyczni na rożnych eventach też są przecież potrzebni ;D
To będą Polscy siatkarze więc w praktyce trochę ich będzie :)
Pozdrawiam xx