środa, 21 maja 2014

Kto się czubi, ten się lubi 14

#Aleksandra 

Nie jedna osoba zastanawia się co można robić o czwartej nad ranem. Można spać, można kończyć imprezować a ja ? Ja siedzę za kierownicą i jadę do Krakowa. Do Krakowa po swojego szwagra i chłopaka i jeszcze dwóch innych skocznych cymbałów. Smacznie sobie zasypiałam, kiedy rozdzwonił się mój telefon. Spoko, przecież to normalne,że o godzinie 3 dzwonią do mnie z komisariatu. Normalka. Kamil podał mój numer, bo ja się nie będę denerwować. Ja ? Ja ich tam rozwalę. Jednego po drugim a Maciusia zostawię na koniec razem z Kamilkiem. Zachciało im się wieczoru kawalerskiego. Mogli sobie urządzić coś w stylu Kac Vegas, w końcu chcieli. A teraz ja muszę jechać bo bali się zadzwonić do Kruczka. Nie dziwię się, już wyobrażam sobie te nagłówki Złoty Kamil Stoch wraz z kolegami aresztowany-tylko u nas kulisy zajścia. Słono mi za to zapłacą, oj słono. Jeszcze nie wiem kto tam jest oprócz przyszłego Pana Młodego, Kamilka i Maćka. Wiem,że dwóm się upiekło. Zaparkowałam sobie pod komisariatem i ostatni raz spokojnie oddychając weszłam do środka. Jak na środek nocy nad wyraz cicho i pusto.
-A Pani dokąd ?-nagle wyrasta przede mną policjant, Już wiem skąd to powiedzenie za mundurem panny sznurem.
-Ja po mojego szwagra i przyjaciół-mrugam oczami. Wiem,że nie wyglądam rewelacyjnie ale nie jest źle.
-Pani Bilan ?
-Tak.
-Zapraszam w takim razie-otworzył przede mną drzwi i wpuścił do środka. Pod ścianą na krzesełkach grzecznie siedzieli Janek, Maciek, Kamil i Stefan. No trzymajcie mnie.
-Olcia tylko się nie denerwuj-Maciek pierwszy zabiera głos ale zamyka się widząc moje spojrzenie. Sympatyczny i całkiem przystojny policjant tłumaczy mi co zmalowali i po wszystkim karze podpisać w dwóch miejscach i mogłam już ich zabrać. Grzecznie sznureczkiem wyszli jak przedszkolaki, mrucząc coś pod nosem. Ostatni raz uśmiechnęłam się do Pana Karola i ruszyłam za nimi.
-Czy Ty go podrywałaś?-Maciej stanął przed moim autem i założył ręce na piersi.
-Zamknij się i wsiadaj do auta i mnie nie denerwuj.
Grzecznie wykonał moje polecenie i mogliśmy ruszyć w drogę do Zakopanego. Połowę drogi spędziliśmy w ciszy.
-Ola nie powiesz nic nikomu ?
-Proszę ?-spojrzałam w lusterku na Kamila jakby upadł na głowę-mam nie powiedzieć,że znudził wam się klub więc przenieśliście się na Rynek.
-No bo my..no.
-Już lepiej trzeba sobie było iść do klubu ze Striptizem to by wam się nie nudziło. Ale impreza pod Kościołem Mariackim ? I ty się dałeś w to Stefan wkręcić ?
-Olcia nie mów nikomu, siara na maksa będzie.
-Nie wiem. Zastanowię się a teraz cisza już.

#Maciej

Olka od dwóch dni się do mnie nie odzywa. Nie tylko do mnie bo jeszcze do Kamila. Nikt nic nie wie o naszej przygodzie.
-Kochanie odezwiesz się do mnie ?-obserwowałem ją jak przegląda jakieś zdjęcia na komputerze. Za tydzień wesele, a za półtora rozpoczynamy treningi. Znów odpowiedziała mi cisza. Ewa z Kamilem gdzieś pojechali a z Wiktorem siedzieli rodzice dziewczyn. Ignorowany przez Olkę postanowiłem zajrzeć do państwa Bilan. Nie podejrzewałem,że będą rozmawiać między sobą. Nie chcą przeszkadzać przystanąłem pod drzwiami i przysłuchiwałem się pani Bilan.
-Nasz drugi wnuczek.
Nie przypominam sobie żeby mieli jeszcze jakiegoś.
-Kochanie, czasu nie cofniemy, najważniejsze,że nikt o tym nie wie, nawet Olcia.
Co do cholery ? O co im chodzi ? Jak najciszej,żeby nie zorientowali się o mojej obecności wróciłem do Oli która tym razem leżała na łóżku i patrzyła się w sufit. Zapytać czy nie zapytać ? 
-Chodź do mnie-wyciągnęła w moją stronę dłoń. Usiadłem na łóżku a ona położyła głowę na moich nogach. Miała przymknięte oczy.
-Mogę Cię o coś zapytać ?
-Nadal jestem na Ciebie zła.
-Olcia bo..usłyszałem bardzo dziwną rozmowę Twoich rodziców-zacząłem niepewnie.
-I co podsłuchałeś ?-podniosła się do pozycji siedzącej.
-Nieważne zresztą, nie myśl o tym.
-Kot mów o co chodzi-zaśmiała się dźgając mnie w żebra.
-Zapytam wprost,byłaś w ciąży ?
-No chyba Cię pokręciło Maciuś, oczywiście,że nie.
-No dobrze nie denerwuj się-pocałowałem ją w czubek głowy i zacząłem nawijać sobie jej włosy na palec.
-Co konkretniej usłyszałeś ?
-No,że to ich drugi wnuczek,że czasu nie cofną i dobrze,że o tym nie wiesz.
Olka zerwała się z łóżka i stanęła wyprostowana łapiąc się za głowę. Odetchnęła głęboko i zamknęła na chwilę oczy. A potem wyleciała z pokoju jak torpeda. Znalazłem ją w salonie gdzie stała i patrzyła na mamę.
-Ola-położyłem dłonie na jej ramieniu-kochanie.
-Powiedz,że to co usłyszał Maciej to kłamstwo-szepnęła w jej kierunku kręcąc głową-Mamo!
-Córeczko nie chcieliśmy Ci nic mówić dla Twojego dobra.
-Proszę ?
-To był tylko 7 tydzień. Wtedy kiedy trafiłaś do szpitala, wtedy co byłaś taka osłabiona po tym jak zostawił Cię ten chłopak.
Zamurowało mnie. Ola przez mnie wylądowała w szpitalu. Wykańczała swój organizm przy okazji zabijając moje dziecko.
-Ktoś wiedział oprócz was ?-kobieta pokręciła głową. Ola mruknęła coś do niej i odwróciła się w moją stronę, w jej oczach lśnił łzy. Odruchowo przytuliłem ją do siebie głaszcząc plecy.
-Ja na prawdę nie wiedziałam Maciej....nie miałam pojęcia-łkała w moją koszulkę.
-Cii spokojnie.
-Byłam w ciąży, miałam mieć dziecko-w salonie zostaliśmy sami. Pani Bilan poszła wraz ze swoim mężem do wnuka.
-Jeszcze będziesz miała mnóstwo dzieci...
-To było nasze dziecko,Maciej.
Wiem Olu, wiem to.

Kilka dni później.

Ola od dwóch dni zachowuję się jak monstrum.Odzywa się tylko wtedy kiedy musi odpowiedzieć na zadane wcześniej pytanie. Zamiast jeść to dłubie tylko w talerzu i siedzi tylko z aparatem poza domem. Do Wiktora to się nawet nie zbliża, a Ewa mówiła,że chciała jechać w nocy do Krakowa ale Kamil jej zabronił.
-Pogadamy ?-wszedłem do jej pokoju i usiadłem obok na łóżku.
-Nie mamy o czym-stwierdziła beznamiętnie i dalej patrzyła się w ścianę.
-Mnie też to boli Ola, to także było moje dziecko.
-Ciebie ? Ciebie!-wybuchnęła jak to zawsze miała w zwyczaju-to ja je zabiłam rozumiesz? Ja!
-Nie wiedziałaś.
-To mnie nie usprawiedliwia.Po tym jak mnie zostawiłeś, ja nie chciałam żyć, chciałam umrzeć ale nigdy nie chciałam zabić dziecka.
Rozpłakała się. Siedziałem obok i patrzyłem jak łzy kapią z jej oczu, jak płyną po policzkach. Nie mogłem jej przytulić. Ona obwiniała się o coś czemu ja byłem ewidentnie winny. Gdyby wtedy nie uniósł się honorem i dumą dziś być może obserwowałbym jak moje dziecko stawia pierwsze kroki. Gdybym tylko ją wtedy wysłuchał. Jedyną winną osobą jestem ja i nikt więcej.
-Tak strasznie Cię przepraszam-otarła łzy i wtuliła się we mnie.
-Nie masz mnie za co przepraszać-pocałowałem ją w głowę-nie masz za co.
-Tak cholernie mocno Cię kocham.
-Ja Ciebie też.

Zmieniałam 4 razy i nadal nie jestem zadowolona ale nie będę już kombinować ;x

7 komentarzy:

  1. Co za sensacje! To opowiadanie z rozdziału na rozdział robi się coraz bardziej pokręcone i sama już nie wiem czy taka ilość przygód wydaje mi się realna, czy trochę jak w serialu ... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem. Robię z tego modę na sukces, ale nie osiągnę aż tylu odcinków ;( jeszcze tylko dwa.

      Usuń
    2. Naprawdę? Jeszcze tylko dwa? O.o

      Usuń
  2. Łoołooło.. serwujesz nam takie fakty, że aż nie wiem co napisać, o.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby było cały czas "zabawnie" to tak nudno, ostatni raz tak dramatyczne fakty :)

      Dziękuję za komentarz xx

      Usuń
  3. Już nie miałaś czego wymyślić ?! Tylko taki dramat ? Jejciu szkoda mi Oli... Ale czemu rodzice jej nie powiedzieli ?!


    Wpadnij do mnie na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam wprowadzić trochę dramatyzmu ale teraz już będzie po staremu ;)

      Wpadłam xx

      Usuń