środa, 14 maja 2014

Kto się czubi ten się lubi 13

#Aleksandra

To co wyprawiało się teraz w domu mojej siostry i jej męża, przechodziło ludzkie podejście. Ewa z Maleńkim nie mieli ani chwili spokoju odkąd tydzień temu wrócili do domu. A najgorsze z tego wszystkiego to chyba były obydwie babcie. Przez salon Stochów każdego dnia przewijali się ich przyjaciele by zobaczyć Małego, a babcie wprowadzały swoje rządy. W pokoiku małego, gdzie się tylko dało poprzywiązywały czerwone kokardki, największą zostawiły jednak na wózek. One przyczepiały ja ściągałam i tak na zmianę. Wszystko było okej, aż do momentu kiedy Kamil zaczął nakładać obiad na talerze.
-Nie chcesz mi powiedzieć,że moja córka ma zjeść ten ostry sos-moja mama stanęła za Kamilem i obserwowała każdy jego ruch.
-Mamo-odezwała się siedząca już przy stole Ewa.
-Nie możesz jeść takich rzeczy córciu-wtrąciła się mama Kamila-karmisz w końcu piersią.
-Możecie się uspokoić ? Ewa ma osobny obiad-Kamyk odwrócił się do obydwu kobiet i zmierzył je wzrokiem. Te posłusznie zajęły miejsce koło mnie i Macieja który był częstym gościem w domu, jednak on jako jedyny nie zachwycał się Wiktorem w każdej minucie, tylko pomagał. To właśnie o dziwo z Kotem pojechałam do Krakowa na zakupy, by Kamil nie musiał odchodzić od łóżka Ewy. To z nim wybrałam wózek,śpioszki i inne potrzebne akcesoria które zaakceptowała Ewa.
-Może pójdziemy później z Wiktorem na spacer ?-zaproponowałam Maćkowi-a Ewa sobie trochę odpocznie ?
-Oszalałaś ?-naskoczyła na mnie mama-on jest jeszcze za maleńki na spacerki!
-Mamo-odezwała się wyprowadzona już lekko z równowagi Ewa-jak chcą to niech z nim wyjdą.
-Ale córeczko.
-Powiedziałam! To moje dziecko i ja będę o nim decydować-rzuciła widelec na talerz-odechciało mi się jeść. Wstała od stołu i udało do sypialni. Równocześnie z Kamilem i Maćkiem ruszyliśmy za blondynką zostawiając zatroskane mamusie same.
-Mam już tego dość-Ewa zrezygnowana usiadła na łóżku a Kamil kucnął przed nią-są tu już cały tydzień i wtrącają się we wszystko. Zamiast pomagać to burzą jeszcze bardziej wszystko.
-Ewa, zaraz zrobię z tym porządek-uśmiechnęłam się do siostry-Ty idź się przespać, a Kamil chodź ze mną. Posłusznie ruszył za mną, w jego ślady poszedł również Maciej, a Ewa spokojnie mogła się trochę zdrzemnać.
-Wyjeżdżacie-zakomunikowałam,przerywając Pani Stoch i mamie rozmowę.
-Proszę ?-zdziwiła się ta pierwsza.
-Poradzimy sobie sami, jak coś się będzie działo złego zadzwonimy, Maciej was odwiezie-spojrzałam na bruneta.
-Ale Kamilku...
-Nie mamo, Ola ma rację. Wraz z Ewą dziękuję wam za pomoc ale teraz chcemy poradzić sobie dalej sami-Kamil wszedł swojej mamie w słowo-wy będziecie Ewie potrzebne kiedy ja i Ola będziemy musieli wyjechać. 

-Pojechały-zamknęłam drzwi za Maćkiem który wyniósł obydwie walizki. Kamil usiadł na kanapę i głośno odetchnął. Ewa prawdopodobnie spała, Wiktor spał a w domu po raz pierwszy od tygodnia cisza.
-Dzięki Ola, gdyby nie Ty męczyłbym się z nimi dalej.
-Nie ma sprawy,też miałam ich dość. Zwłaszcza,że mama tak dziwnie na mnie patrzyła kiedy Wiktor był w pobliżu mnie.
Kamil tylko cicho się zaśmiał i włączył telewizję.Długo nie mógł znaleźć niczego co go zadowli, przeskakiwał z programu na program.
-A może spędziłbyś czas z żoną póki możesz ?-usiadłam obok niego wyrywając mu pilota z ręki.
-Ale....
-Żadnego ale, spieprzaj poprzytulać się trochę z żoną!
Spojrzał tylko na mnie z cwanym uśmieszkiem i poszedł do Ewki. Bardzo dobrze. Wyłączyłam telewizor i udałam się do pokoju w którym spokojnie spał sobie mój chrześniak. Poodwiązywałam zbędne wstążeczki zostawiając jedną tylko przy wózku.
-Widzisz mały, już nikt nie będzie Cię wyrywał sobie z rąk-usiadłam na krzesełku opierając brodę o drewniane łóżeczko-jak będziesz takim przystojniakiem jak ojciec to nie odpędzisz się od panien.
Wiktor coraz bardziej przypominał Kamila niż Ewę.Chociaż wszystko wskazywała na to,że będzie miał włosy koloru mamy. Ale miał ich na główce jeszcze stanowczo za mało by to stwierdzić na 100%.
-Rodziców masz świetnych mały,dziadków też trochę gorzej z babciami-przejechałam dłonią po jego policzku-a wujków to masz ekstra, zresztą zdążyłeś już poznać niektórych.
Przypomniałam sobie jak trzy dni po ich powrocie do domu odwiedził nas Krzysiek Biegun. Tak mu się ręce trzęsły kiedy chciał wziąć Wiktorka na ręce,że w końcu Ewa mu go nie dała.
-Ale najlepszy to jest wujek Maciek,prawda ? Gdyby mógł to nosiłby Cię cały czas-Wikuś otworzył oczka ale na szczęście nie zaczął płakać-taki kochany jest ten wujek. Ale masz za to głupią ciotkę Olkę wiesz ? Ciocia za bardzo lubi tego wujka ale mu o tym przecież nie powiem.
I jak widać i jemu się to nie spodobało bo się najnormalniej w świecie rozpłakał. Głodny nie był, bo jadał półtorej godziny temu, wzięłam go na rękę i położyłam na przewijaku by sprawdzić pieluszkę. Jednak ta też okazała się czysta a mały uspokoił się będąc u mnie na rękach. Chodziłam z nim po pokoiku by Ewa i Kamil mieli jeszcze chwilę dla siebie.
-I czemu płakałeś co ? Żeby Cię ponosić ? Przez tydzień cię przyzwyczaili ?
Młody w odpowiedzi wypluł tylko smoczka z buzi i ucieszony patrzył się we mnie. Był taki rozkoszny i nad wyraz grzeczny. Rzadko kiedy płakał w nocy, na karmienie budził Ewę tylko nad ranem, i w dzień też spał ewentualnie pragnąłby tak jak teraz nosić go po domu na rękach.
-Co teraz zobaczymy, poszlibyśmy do ogródka ale faktycznie jesteś jeszcze za mały smyku.
Zeszłam z nim po schodach na dół.
-A może ciocia Ci porobi zdjęć, co ?-zauważyłam aparat leżący koło telewizora-będziesz miał mnóstwo foteczek. Położyłam go na kanapie i cały czas obserwując wycofałam się po aparat, na szczęście nie wywinął mi psikusa i nie spadł z kanapy na podłogę. Usiadłam na kanapie a Mały leżał pomiędzy moimi nogami, które asekurowały go od upadku.Rozpoczęłam skromną sesję z niemowlakiem który po chwili zaczął grymasić.
-Daj wezmę go-odwróciłam się w kierunku drzwi i ujrzałam Maćka który zbliżał się do naszej dwójki-chodź bo zamęczy Cię ta ciocia-zaśmiał się biorąc Wiktora na ręce.
-Bardzo śmieszne-zakpiłam-też byś robił mu zdjęcia gdybyś umiał.
-A może zrobisz mi sesję co ? Taką wiesz zupełnie prywatną ?-bujał małego nucąc przy okazji pod nosem bliżej nie określoną melodię.
-Czy Ty proponujesz mi żeby zrobiła Ci akt ?-spojrzałam na niego a on cwanie się uśmiechnął.
-Jeżeli tego właśnie chcesz, nie mam nic przeciwko temu.
-Jesteś okropny! Zapomnij.
I gdyby nie to,że miał dziecko na rękach rzuciłabym w niego poduszką leżącą za moimi plecami. Zupełnie zignorował mój protest i udał się na górę by po chwili wrócić tylko z elektryczną nianią w dłoni.
-Dziwne,że zasypia u każdego tylko nie u Ciebie-zaśmiał się Kot siadając obok.
-Bo wy wszyscy jesteście po prostu nudni.
-Nudni nie nudni, chciałbym żebyś była dziś na 20 gotowa-spojrzał na mnie wyciągając aparat z dłoni-chciałbym Cie gdzieś zabrać.
-Mogę wiedzieć co kombinujesz ?
-Zobaczysz, przyjadę o 20 i nie obrażę się jak założysz sukienkę-mruknął.

#Maciek

Tak jak obiecałem punktualnie o 20 a nawet o 19:59 stałem przed drzwiami Stochów z dwoma bukietami kwiatów i dobrym winem. Kulturalni zapukałem do drzwi i czekałem aż ktoś mi otowrzy. Po chwili w drzwiach pojawił się Kamil.
-Dobrze się czujesz Kocie ?-spojrzał na mnie jak na wariata-odjebałeś się jak stróż w Boże Ciało.
Przesadził. Zawsze staram się przecież wyglądać modnie i elegancko, a na randkę z jego szwagierką to już w ogóle.
-Ja do Oli.
-Wiem, szykuje się od jakiś dwóch godzin, myślałem,że już nigdy nie wyjdzie z tej łazienki.
-Nie słuchaj go, dobrze wiesz,że nie starałabym się tak dla Ciebie-na schodach pojawiła się Ola. Ubrała skórzaną rozkloszowaną spódniczkę i biała bluzkę, wyglądała idealnie. Jej długie nogi, zdobiły czarne platformy,a blond włosy puściła falami na ramiona. Czysta perfekcja.
-To dla Ciebie-wręczyłem Kamilowi torbę z winem-a to dla Ewy-oraz bukiet z białych stokrotek.
-Jaki dżentelmen-za Olą stanęła Ewa i pchnęła ją w moim kierunku.
-Jak myślisz,że przez to zgodzę się na późniejszy powrót Oli do domu to jesteś w błędzie,maksymalnie o 24 ma być w domu-zarządził poważnym głosem a Olka wybuchnęła śmiechem-nie żartuję.
-Idź już dziadku spać, wrócę późno.
Chwyciła mnie za dłoń i wyprowadziła z domu Stochów.
-To dla Ciebie-podałem jej buket ze słoneczników.
-Pamiętałeś-oparła się o maskę auta i zaciągnęła zapachem kwiatów-są piękne,dziękuje.
-Nie ma za co-uśmiechnąłem się otwierając jej drzwi od strony pasażera-zapraszam.
-Zastanawiam się kto Cię podmienił, Kocie-spojrzała na mnie przebiegle i wsiadła do środka. Zamknąłem za nią drzwiczki i sam zająłem miejsce za kierownicą.
-Gdzie mnie zabierasz ?-spytała majstrując trochę przy radiu.
-Nic Ci to nie przypomina ?-spytałem nastawiając cicho wcześniej wybraną płytę mając nadzieję,że to ją przybliży do rozwiązania. A Ty się temu nie dziwisz, wiesz dobrze co byłoby dalej, jakbyśmy byli szczęśliwi gdybym nie kochał Cię wcale. Widziałem jak zamyka oczy i opiera głowę a zagłówek Czy mi to kiedyś wybaczysz, działałem tak nieporadnie,czy to dla Ciebie coś znaczy,że kocham Cię jak Irlandię. 
 -Maciek-szepnęła-powiedz,że nie zrobiłeś tego.
-Pamiętasz ?-kiwnęła głową na tak-bardzo mnie to cieszy, teraz będzie lepiej.W ciszy dojechaliśmy do celu, Ola jak zaczarowana patrzyła się na lampki porozwieszane dookoła. Zaplanowane wszystko perfekcyjnie. Na polance leżał kocyk w kratkę a dookoła niego porozstawiane były lampioniki.Wysiadłem z samochodu a i otworzyłem drzwi Aleksandrze i podałem jej dłoń którą chwyciła.
-Mam nadzieję,że dziś się nie rozpada-uśmiechnęła się, zamykając za sobą drzwiczki.
-Nie bój się, nie będzie-poprowadziłem ją w stronę koca zabierając wcześniej z auta koszyk piknikowy.
-Wtedy musieliśmy iść tu na piechotę, i nie było tak ładnie.
-Teraz się bardziej postarałem.
-Jeszcze pomyślę,że Ci zależy-uśmiechnęła się i usiadła podwijając nogi w kolanie. Usiadłem obok i wyjąłem z koszyka truskawki oraz szampana bezalkoholowego, dwa kieliszki oraz ciasteczka francuskie.
-Serio piccolo ?-spytała sięgając po truskawkę-wtedy piliśmy wino.
-Bo wtedy nie mieliśmy planów na później.
-Maciej możesz mi powiedzieć co Ty kombinujesz ?
-Wszystko w swoim czasie, a może skusisz się na tego szampana, truskawkowy taki jak lubisz.

-Kot możesz mi powiedzieć co Ty kombinujesz ?-spytała co chwilę poprawiając chustkę na oczach-Maciek!
-Spokojnie, podaj mi rękę.
-Obiecuję Ci,że jak to będzie coś głupiego to Cię zabije. 
Zaśmiałem się tylko i wprowadziłem ją po schodkach to wynajętej wcześniej sali. Kuba z Krzyśkiem się postarali i zrobili wszystko tak jak trzeba było. Takie same lampiony pozawieszane i świeczki po ustawiane na parapecie. Podłoga obsypana płatkami białych róż i waniliowe kadzidełka.
-Kot czy ja czuję wanilię ?
-Czujesz coś jeszcze ?
-Twoje perfumy...te które tak lubiłam i róże.
Ściągnąłem jej z oczu chustkę i stanąłem za nią obejmując ją w pasie.
-Jak Ci się podoba ?-szepnąłem prosto do jej ucha. Kiwnęła głową na tak i przylgnęła plecami do mojego ciała. Oparłem głowę o jej ramię i zamknąłem oczy.
-Maciek....
-Cicho,proszę.
Odwróciła się twarzą do mnie. Swoje dłonie położyła na moim policzku.
-Nie wiedziałam,że z Ciebie taki romantyk.
-Wielu rzeczy o mnie jeszcze nie wiesz,Olu.
-A będę się mogła o nich dowiedzieć ?-otowrzyłem oczy. Patrzyła na mnie dalej trzymając dłonie na moich policzkach.
-Jeżeli tylko pozwolisz mi pozostać na stałe w swoim życiu. 
-Pozwolę.
-A mogę Cię pocałować ?-objąłem ją mocniej,zmniejszając odległość między naszymi ciałami.
-Sorki Kotku, ale nie całuję się na pierwszej randce-zaśmiała się i wymsknęła z mojego uścisku. Poleciała włączyć radio i już po chwili wirowała na parkiecie tańcząc.

#Aleksandra

-Dzięki Maciek za ten wieczór-oparłam się o drzwi domu Stochów. Maciek odprowadził mnie pod sama drzwi, choć dawno minęła godzina nakazanego powrotu. Zegarek dawno wskazywał dwadzieścia pięć minut po drugiej. Wybawiłam się świetnie na tej salce, jak się okazało siostry ciotecznej Bieguna. Wytańczyliśmy się z Maćkiem,powygłupialiśmy i znów poczułam się jak zakochana nastolatka, a  w moim brzuchu pojawił się rój szalejących motylków.
-Cała przyjemność po mojej stronie-uśmiechnął się ukazując rząd białych zębów. Już zdążyłam zapomnieć jaki Maciek potrafił być czarujący jak tylko chce. Pod ta jego maską wiecznie wkurzonego i niezadowolonego ze wszystkiego gościa, kryje się bardzo czuły i uroczy facet.
-To chyba teraz pora na rewnaż, co ?
-Jeżeli to jest już druga randka i dasz się pocałować to jestem do Twojej dyspozycji-zaśmiał się-a teraz idź już do domu, Kamil mnie zabije.
-Duża strata, mały żal-pocałowałam go w policzek-Dobrej Nocy Maciek.
-Słodkich Snów.
Poczekałam aż odjedzie spod domu i dopiero wtedy weszłam do domu.
-A o której to się wraca do domu,co ?-Kamil przyświecił mi latarką po oczach.
-Oszalałeś ?-spytałam cicho-idę spać, i tobie też radzę dziadku-minęłam go i skierowałam się do pokoju,gdzie od razu poszłam spać,zmęczona tymi wszystkimi atrakcjami. 

Full romantic. Zdałam ustny angielski wczoraj, więc ucząc się prezentacji na polski stworzyła to tam u góry. Od piątku już wolność. Przepraszam za błędy jakiekolwiek są, których nie wyłapałam.
Komentujcie komentujcie xx
Pozdrawiam xx


12 komentarzy:

  1. No ten rozdział to już mnie powalił! ;D
    "Przesadził. Zawsze staram się przecież wyglądać modnie i elegancko, a na randkę z jego szwagierką to już w ogóle. " TEN CYTAT! Leżę i nie wstaję! No normalnie wykapany Maciuś! Wreszcie okazał swój charakter! ;D
    Ja nie przepadam za różanymi klimatami, a za disco polo to już w ogóle, ale jakoś przeżyłam haha :D Maciek i Ola zagwarantowali mi świetną rozrywkę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się,że Aleksandra i Maciej znów Cię rozbawili!
      Ja też nie przepadam za disco polo, jednak kiedy jestem zła czy nie mam humoru lubię sobie to włączyć i od razu cieszy mi się buzia.
      Z ta piosenką z rozdziału mam pewne wspomnienia.

      Maciuś elegant pokazuję prawdziwą twarz, a co ;D

      Usuń
  2. Miło tak wrócić ze szkoły i mieć powiadomienie w bloggerze - tak tym razem nie zawiódł :)
    Rodział świetny, wspaniały i go wielbię! Romantycznie i pięknie i tak cudownie i wgl ahhhh!
    Ale akcja z babciami wymiata! No ja też bym chyba cholery dostała, ale pamiętam jak mojemu bratu urodziła się córeczka to mojej mamy przeważnie w domu nie było a ja wysłuchiwałam żalów mojej bratowej :) Mniej więcej ich rozumiem :DD
    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło,że Tobie jest miło i że Cię tym razem blogger nie zawiódł i bardzo mnie cieszy fakt,że podoba Ci się rozdział :*

      Buziaki xx

      Usuń
    2. Mnie też się podoba to że dałam radę napisać rozdział na który zapraszam! http://let---it---go.blogspot.com/2014/05/xiii.html

      Usuń
  3. Jak matura ustna? i wobec tego kiedy rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ustna bardzo dobrze, śliczne 100% ;)

      Tutaj rozdział w niedzielę wieczorem, a na Gregorze już jutro :)

      Usuń
    2. szaleństwo! bardzo się cieszę! <3 ;D

      Usuń
  4. No i gdzie ten rozdział?!!! ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Romantyczny ten Kot się zrobił, aż dziwne! Ale mi się podobał ten rozdział. Moje klimaty! :P

    OdpowiedzUsuń