Maciej miał niewiarygodnie dobry wpływ na Aleksandrę. Obydwoje porozmawiali na drugi dzień z rodzicami dziewczyny. Zakochani wybaczyli im. Tak,zakochani. Maciej kochał Aleksandrę do szaleństwa a i również ona nie wyobrażała sobie życia już bez Kota.
-Nie umiesz nawet krawata eleganciku zawiązać ?-zaśmiała się stojąc pod kościołem. Maciek mruknął coś pod nosem i pozwolił dziewczynie poprawić swoje dzieło. On tylko się śpieszył, nie spędził tak jak ona pół dnia przed lustrem. W sumie, musiał przyznać,że wyglądała zjawiskowo. Wolał się nie narażać gdyż to groziło kolejną porcją śmiechu spowodowaną jego ostatnią wpadką. Do tej pory wypominała mu,że musiała po nocy jechać do Krakowa i odbierać go z komisariatu, jeszcze gorzej niż on miał Kamil. Jemu wypominała to na każdym kroku a na dodatek szantażowała,że powie wszystko Ewie.
-Ślicznie wyglądasz-przyciągnął ją do siebie i musnął delikatnie usta. Użyła waniliowego błyszczyka który tak uwielbiał.
-Nie podlizuj się-zaśmiała się i cmoknęła go jeszcze w nos. Splotła ich dłonie i razem weszli do kościoła. Zajęli jedną z tylnich ławek i czekali na rozpoczęcie ceremonii zaślubin Janka oraz jego wybranki.
-Trzecie wesele a wy znów jako para-Kamil oparł się o krzesełko na którym siedziała jego szwagierka masując stopy.
-Na dwóch byliśmy jako koledzy, w tym na jednym jako wrogowie-huknęła na niego sięgając po szklankę.
Jeżeli kiedykolwiek twierdziła,że Kamil to niezły tancerz, teraz cofa swoje zdanie. Podeptał jej palce, tak mu się stopy plątały. Stoch za bardzo się chyba wczuł w rolę świadka i cały czas kręcił się z kolejnymi butelkami trunku. Ewa w tym właśnie momencie tańczyła z Kotem.
-Ale kolejne będzie wasze-zaśmiał się Kamil.
Olka mruknęła coś cicho pod nosem i nałożyła z powrotem na nogi buty. Swoje piękne, czarne szpilki.
-Ola, Ola chodź-Marcelina i Ewa zaczęły ją ciągnąć w stronę grupki pań. Bilan odruchowo zerknęła na zegarek, no tak oczepiny.
-Dziewczyny ja jestem zajęta-przypomniała im kiedy się zatrzymały.
-Ale jeszcze nie zaobrączkowana-obydwie zaśmiały się równo. Zdecydowanie za dużo alkoholu się dziś tutaj polało.
Do trzech razy sztuka. Wiadomo. Welon znów wpadł w dłonie Aleksandry a Maciek musiał się trochę namęczyć ze złapaniem muszki gdyż było o wiele za dużo chętnych. Walczył jak lew i mu się to udało. Stali teraz pośrodku sali patrząc sobie w oczy i uśmiechając się szeroko. Kamil gdzieś tam w oddali stał i się śmiał wraz z resztą przyjaciół pary. Z głośników poleciała jakaś ckliwa piosenka a Ola wtuliła się w Maćka. Tańczyli a po chwili większość osób przestała zwracać na nich uwagę, więc grzecznie ulotnili się na balkon. Ola oparła się o barierkę i patrzyła na gwieździste niebo a Maciak stanął za nią i wyjął z kieszeni marynarki czerwone satynowe pudełeczko.
-Twoja siostra powiedziała mi,że nie będę mógł skakać jak nasze wesele nie będzie kolejne-objął ją w pasie zaciskając fant w dłoni.
-Kami powiedział mi to samo-zaśmiała się opierając się o jego ciało. Maciek zaciągnął się zapachem jej truskawkowego szamponu do włosów i rozchyli palce ukazując jej pudełko.
-Wiesz możemy nie dać im tej satysfakcji-zaśmiał się.
-Czy ty mi się oświadczasz ?-Ola lekko odchyliła głowę do tyłu.
-No wiesz, jeżeli tak to wygląda.
-No bo jeżeli jest tak jak myślę to się zgadzam ale mam jeden warunek.
-Jaki ?
-Żadna z mam nie będzie nam pomagać w wychowaniu małego Kotka-zaśmiała się Ola, a Maciek wiedział,że dziewczyna uczyni go najszczęśliwszym facetem pod słońcem.
To jest beznadziejne, ale jakoś musiałam to skończyć.
No cóż jak na razie to ostatnia skoczna historia tutaj, teraz będzie kto inny-ciekawe czy zgadnieci. Tu Luśśś się nie liczysz bo wiesz, więc cichosza.
Ogarnę bohaterów i wszystkoego się dowiecie. A tymczasem przepraszam za to u góry i na wieki żegnamy się z Olą i Maćkiem.
To wcale nie jest beznadziejne ! Mi się podoba, z resztą jak cała historia, ale rzeczywiście to tylko moja skromna opinia. Fajne te zaręczyny Kota, tym bardziej, że nawet bym nie pomyślała, że może on się oświadczyć "normalnie". Czekam na następne opowiadanie i pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo xx
UsuńCieszę się,że się podobało i zachęcam do czytania kolejnych moich dzieł :)
Pozdrawiam xx
No, no, no, no... jest pięknie! <333 Więcej takich happy-endów na blogach, a nie tylko same smutne (przeczytałam dziś już 3 takie ckliwe epilogi, więc niezmiernie cieszę się z takiego zakończenia u Ciebie) :)
OdpowiedzUsuńKolejna historia? Słaba jestem w zgadywaniu, więc spokojnie poczekam sobie aż ujawnisz nam kolejnych bohaterów.
Dziękuję dziękuję :)
UsuńCieszę się,że ckliwe epilogi Ci się podobają, gdyż ja nie mam serca nikogo uśmiercać czy zabijać.
Patrząc na Twój nick mam nadzieję,że kolejni bohaterzy Ci się spodobają :)
Taaaak wiem! I się cieszę. Ale z drugiej strony Cię nie nawidzę!!!!! Poczytałabym jeszcze trochę o tym Kotku!
OdpowiedzUsuńTo ja jestem specjalistką od pieprzenia epiologów, więc twój jest piękny! Nic dodać, nic ująć! :*
Do zobaczenia u ... (niech to będzie dla innych niespodzianka, ale ja mam się o #1 pierwsza dowiedzieć!!! :* )
Buziaki! :*
Normalnie darować sobie nie mogę! No ale dzięki Bogu,że tylko Tobie się udało to podejrzeć :)
UsuńOj tam oj tam. Kotek jeszcze kiedyś wróci przecież. Najpierw będą....(oni)
Dowiesz się pierwsza dowiesz :)
Całuski :*
Przeczytałam całe, świetne jest <3
OdpowiedzUsuńZapraszam na: http://nowezyciepodrugiejstronie.blogspot.com/
i na http://orlykruczka-2.blogspot.com/