piątek, 27 czerwca 2014

#6

Marcelina rozgrzana siedziała na jednym z krzesełek. Podróż do Sao Paulo strasznie ją wymęczyła a teraz czekali na pojawienie się na lotnisku w Monachium 4 kolejnych reprezentantów. W piątek wieczorem doszła do nich wiadomość,że Kurek nie zaszyci ich swoją obecnością we Włoszech gdyż doskwiera mu lekki ból pleców, i w Spale będzie prowadził dalszą lekką rehabilitację i specjalnie rozpisane treningi. Od razu tego samego wieczoru do niego zadzwoniła i wydarła buzię,że ją okłamał że czuję się dobrze, że nakopie mu do dupy jak go spotka a potem kazała obiecać,że będzie się przemęczał. Nie można ukrywać,że Marcelina miała gorączkę i widać to było gołym okiem jednak nikt się nie domyślił. W głowie szumiało jej niemiłosiernie a tabletki zakupione w jedynej z niemieckich aptek nic już nie pomagały. Siedziała sobie na uboczu nie wadząc nikomu, zresztą nikt wymęczony długą podróżą nie miał ochoty ani siły na psikusy. Każdy prawie,że spał w najdziwniejszych pozycjach. O 15:30 wylecą do Bari i na miejscu będzie mogła się położyć w hotelowym łóżku i chwilę odpocząć.
-Dobrze się czujesz ?-koło Marceliny pojawił się Łukasz Żygadło który w Monachium pojawił się dzień wcześniej niż koledzy. Przyłożył dłoń do jej czoła, pod jego zimny, dotykiem lekko się wzdrygnęła.
-Troszkę boli mnie głowa-nie skłamała, głowa ją bolała.
-Nie kłam! Jesteś cała rozpalona-usiadł koło niej i spojrzał karcąco-może zawołam doktorka ?
-Nie trzeba,wzięłam leki i zaraz mi przejdzie.
-Wiesz,że nie możesz ukrywać przed nami złego samopoczucia ? Ty nam pomagasz, więc my też pomożemy Tobie-zgarnął do siebie jej ciało i przytulił starając się trochę ją rozgrzać.

A Kurek wywinął im wszystkim niezły numer. Przyjechał sobie sam, obiecał,że nie będzie ćwiczyć tylko chce by masaże robiły mu zaufane i delikatne rączki Hyż. Siedział sobie koło niej w samolocie do Bari, ubłagał Wronę żeby się z nim zamienił. On musiał ściskać jej dłonie podczas startowania oraz przy lądowaniu.
-Dlaczego Twój tato nie znosi siatkarzy ?
Marceliny twarz wróciła już do normalnych kolorów. Łukasz poszedł jej jeszcze raz do apteki i tym razem kupił coś skuteczniejszego.
-Ciebie lubił.
-Tolerował, Skarbie.
Marcelina zaśmiała by się ale widziała śpiących chłopaków i nie chciała ich budzić.
-No Kurek to długa historia.
-Mamy czas!
Mieli czas, w końcu siedzieli w samolocie, nikt nie zwracał na nich swojej uwagi.
-Arnika nie jest moją biologiczną matką-Marcela spojrzała w oczy Kurak-ojciec poznał ją jak miałam pięć lat.
-Co to ma wspólnego z siatkarzami ?
-Moja biologiczna mama uciekła do Włoch z siatkarzem i tam założyła rodzinę, chciała zabrać mnie ze sobą jednak ojciec nie chciał się na to zgodzić.
-Masz z nią kontakt ?-Kuraś dziwnie przechylił głowę.
-Cały czas, mam nawet młodszą siostrę-zaśmiała się-w Rzymie.
-Może się z nią spotkamy ?
-My ?
-No wiesz,chciałbym poznać przyszłą teściową-zaśmiał się i zamknął oczy-dobranoc, Marcelinko.

Okazało się,że Kurek nie ma pokoju! Każdy z siatkarzy miał współlokatora, niemożliwe było by Kuraś dołączył do któregoś z trenerów, czy chociażby doktora bo każdy z nich miał pojedyńczy pokój, a jedyny podwójny zajmowała Marcelina. Nie było więc wyjścia.
-Hmmm łóżko małżeńskie-Kuraś postawił swoją walizkę na podłodze.
-Nie ciesz się tak bo wygonię Cię do któregoś z Włochów-zaśmiała się Marcela rzucając na łóżko-a teraz wybacz chce się przed kolacją trochę przespać.
-A mogę Ci poprzeszkadzać ?-Kurek położył się obok niej i przytulił do jej pleców.
-Jedyne co możesz to się zamknąć, Żwirku.
Zrobił  tak jak prosiła, zamknął się i w ciszy obserwował jak spokojnie spała.  Obserwował jak jej klatka piersiowa unosi się w górę i w dół i wcale nie patrzył na jej piersi! Z kieszeni spodni wyjął czerwone pudełko z którego wyjął dokładnie ten sam pierścionek który oddała mu jak wyjeżdżał do Rosji. Obiecali sobie,że to niczego nie popsuje w ich relacji, zostaną przyjaciółmi, i nimi są nadal. Tylko jak on mógł traktować ją jak przyjaciółkę jak kochał ją najbardziej na świecie i nie wyobrażał sobie chwili bez niej ? Dlatego za jej plecami załatwił jej pracę w reprezentacji i we Włoskim klubie. I choć wiedział,że ją tym zdenerwował na początku to wiedział też,że ją uszczęśliwi bo gdzieś w głębi siebie ona też go jeszcze kochała.

-Ivan!
Kurek wpadł na kolegę z drużyny na korytarzu hotelu. Zostawił śpiącą Marcelinę w pokoju i postanowił rozejrzeć się za kolegą który mógł mu pomóc. Potrzebował zaufanego Włocha.
-Bartosz!
Wpadli sobie w ramiona jakby rok się nie widzieli. Stęsknieni.
-Potrzebuję pomocy.
-Zrobię wszystko co będzie w mojej mocy.
Wytłumaczył mu co i jak. Wszystko skrupulatnie sobie to przemyślał. Wszystkie potrzebne papiery tez miał przy sobie. Akty urodzenia oraz potrzebną gotówkę na zrealizowanie tego celu. Ivan słuchał go uważnie i tylko kiwał głową na znak zrozumienia.
-Jutro macie trening ?
-Ja nie mam, lekka kontuzja-wyjaśnił.
-W takim razie spotkamy się pod hotelem o szóstej. Weź ze sobą jakiegoś kolegę z drużyny możesz nawet kilku będzie weselej i oczywiście przyszła panią Kurek-Ivan poklepał go po plecach i odszedł w kierunku swojego pokoju by przyszykować się na trening.

-Cichy!
Kurek dobijał się do pokoju kolegi. Za nim stali zaspani Kłos&Wrona wyklinając go pod nosem.
-Piter otwieraj!
Co z tego,że mógł spać ? Wcale nie było już tak wcześnie. Była godzina ósma rano.
-Otwieraj!
I otworzył, jego współlokator. Łukasz.
-Kurek-Żygadło mordował go w tym momencie wzrokiem.
-Też się cieszę,że Cię widzę-wparował im do pokoju razem z tamtą śpiącą na stojaco jeszcze dwójką.
-Wstawaj!-ryknął Piotrkowi do ucha który zaskoczony spadł na podłogę obijając sobie głowę o szafkę.
-Bartek-Nowakowski podniósł się masując sobie głowę-co jest takiego ważnego,że budzisz nas w nocy.
-Żenię się.
Kurek dumnie wypiął pierś a pozostali z wrażenia usiedli na łóżku.

Stefan z siłowni zwolnił ją godzinę wcześniej. Również z nią pomieszczenie opuścili Andrzej,Karol,Łukasz, Krzyś i Piotrek. Zgodnie ruszyli za nią do pokoju tak jak rano ustalili to z Kurkiem.
-Załóż to-Łukasz podał jej kremową sukienkę i wepchnął do łazienki.
Czekali na nią dwadzieścia minut. Kazali jej się lekko umalować i uczesać, wcisnęli tani kit,że Krzyś chce porobić jakieś tam zdjęcia na konkurs i potrzebna mu jedna modelka i czterech modeli.
-Może być ?
To w 20 minut to wystarczający czas by wyglądać tak jak ona teraz ? Karol doskoczył do niej i zawiązał chutskę na jej oczach.
-Po co to ?-zdziwiła się.
-Nie możesz zobaczyć gdzie Cię wieziemy-wytłumaczył jej Igła.
Wyprowadzili ją z pokoju, prowadząc z obydwóch stron. Pod hotelem czekał już Kurek z wypożyczonymi dwoma samochodami. Dla zmyłki ona pojechała jednym z domniemanymi modelami i fotografem a Kurek drugim z Ivanem i Draganem. Piętnaście minut później byli przed jednym z włoskich urzędów w którym wtyki miał Ivan.
-Możesz ściągnąć-Karol odwiązał jej supeł.
Marcelina z ulgą ściągnęła chustkę a to co zobaczyła mało nie zwaliło jej z nóg.
-Pomyślałem,że załatwimy to szybko tutaj a później na spokojnie w Polsce.
-Ale co Bartek ?
-Marcelino-uklęknął przed nią na jedno kolano, Ignaczak szybko włączył swoją kamerę bo obiecał,że wszystko pozostałym pokaże-czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną ?
-I widzisz Karol tak wyglądają romantyczne oświadczyny-odwróciła głowę na chwilę do środkowego który lekko się uśmiechnął-uczynię.

Zdałam tą maturę!!!! Jezus....jak się cieszę nie ważne jak ważne że zdane ;D 
Pozdrawiam z podłogi :) 
Chłopaki, wygrajcie to dziś! 

4 komentarze:

  1. Wracam sobie z meczu z Gdańska, a tu miła niespodziana w postaci rozdziału u ciebie :)
    Ach, i to jaki rozdział! Kurek oświadczył się Marcelinie, a ta się zgodziła! Hoho, ale co z Mariuszem? Na pewno nie będzie zadowolony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę meczu w Gdańsku, ja musiałam zadowolić się tv :)

      Oświadczył się oświadczył, a Mariusz to Mariusz gapa i tyle :)

      Pozdrawiam xx

      Usuń
  2. Pochłonęłam tego bloga w kilka godzin i czuję mieszane uczucia po pierwszej historii, bo kibicowalam Thomasowi z całego serca, ale gdy Morgensternowi sie układa wkracza Schlierenzauer...
    Drugie opowiadanie było świetne, nic dodać nic ująć :)
    To natomiast juz wiem ze bedzie fajne, bo jest Mariusz i Bartek. Tych dwóch panów zdecydowanie uwielbiam bezgranicznie. Czekam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz :)
      Cieszę się,że przybyła mi kolejna czytelniczka i cieszę się,że podobają Ci się moje jak na razie opublikowane historie i mam nadzieję,że kolejne rozdziały Mariusza i Bartka również Ci się spodobają.

      Pozdrawiam ;)

      Usuń