Wygraliśmy mecz z Włochami. Wygraliśmy mecz z Włochami, co prawda za dwa punkty ale zawsze to coś. Ale za to mina włoskiego szkoleniowca-bezcenna, za to się nie zapłaci MasterCard. Marcelina kręciła się gdzieś po korytarzach Katowickiego Spodka gdzie znajdywały się szatnie obydwóch reprezentacji.
-Gratuluje-odwróciła się słysząc trenera Włoch który mówił do niej po angielsku szpecąc go swoim włoskim akcentem.
-Dziękujemy-dziewczyna odwróciła się uśmiechając fałszywie.
-Dzisiaj nie udało Ci się rozproszyć moich chłopaków-złożył ręce na piersi.
-Nie przeszliśmy na Ty, proszę pana. A poza tym to nie moja wina,że wystarczy pokazać trochę ciałka by ich rozproszyć.
-Bywa, ale cieszcie się z tych dwóch punktów bo więcej już nie zdobędziecie-uśmiechnął się jeszcze szerzej pokazując zęby tak,że gdyby nie silna wola Marceliny wybiłaby mu je wszystkie.
-To się jeszcze okaże.
Marcelina odwróciła się na pięcie i weszła do szatni zajmowanej przez chłopaków głośno trzaskając drzwiami. Nic nie zrobiła sobie z tego,że kręcili się tylko w samych ręcznikach obwiązanych wokół bioder. Nowakowski pisnął kiedy Hyż wpadła na niego a on musiał łapać ręcznik w dłonie by mu się nie zsunął po nogach.
-Marcyś co Ty tu robisz ?-Winiar wsunął na siebie spodnie dresowe i stanął przed przyjaciółka.
-Nic, po prostu Mauro mnie zdenerwował-dziewczyna usiadła na ławce stojącej pod ścianą. Oparła o nią głowę i obserwowała ubierających się siatkarzy, skubani mieli bokserki pod ręcznikiem a do patrzenia na ich gołe klaty była przyzwyczajona. Szeroko otworzyła usta kiedy do szatni z łazienki wszedł Mariusz i Marcelina zapomniała jak się normalnie oddycha dopóki Wlazłego nie zasłonił jej własny narzeczony. Otrząsnęła lekko głowę a Michał zaśmiał się siadając gotowy do powrotu do hotelu obok niej.
-Protokół podpisany ?-szturchnęła go łokciem odwracając wzrok by nie patrzeć na rozmawiających Mariusza i Bartka.
-No bardzo zabawne, Hyż-oddał jej tylko trochę lżej-Kuraś nie zamknął Ci tego wyszczekanego dzióbka odpowiednio ?
-Jeszcze się nie zemściłam Winiar a zemsta bywa słodka-uśmiechnęła się do niego.
-Ty się Marcyś przyznaj,że cały ten czas myślisz o Mariuszu a nie o Bartku, a już na pewno od kilku dni-Mariusz spojrzał na przyjaciółkę ale ta nie zdążyła mu odpowiedzieć bo podszedł do nich Bartek i wyszedł z szatni razem z Hyż.
-Porozmawiam z Natalią-Kurek siedział w pokoju swojej narzeczonej która właśnie skończyła masować Wronę. Bartek nie miał z kim pogadać po meczu bo Nowakowski prawie od razu poszedł spać, bo rano wyjeżdżają do Łodzi a jemu się spać nie chce.
-To jest Twoja sprawa-Hyż wrzucała do walizki wszystkie rzeczy które walały się po pokoju by rano mieć przed śniadaniem spokój.
-Nadal będziesz się na mnie wściekać ?-Bartek chwycił ją za dłoń i zmusił by na niego spojrzała-robię to dla nas.
-Robisz to dla tego maleństwa Bartek, nie dla mnie czy dla siebie! Bo teraz jesteś za kogoś odpowiedzialny,wiesz ?
-Nie wiem czy będę potrafił być ojcem, Marcyś.
-Nikt tego nie wie, Bartek-zabrała delikatnie rękę z jego uścisku-przepraszam ale muszę wyjść.
-Idziesz do Mariusza ?
Nie usłyszał odpowiedzi bo Marcelina wyszła zamykając cicho za sobą drzwi i wcale nie skierowała się w stronę pokoju Mariusza tylko zupełnie kogo innego. Głęboko odetchnęła,mając nadzieję,że Karol zmęczony meczem jeszcze nie spał i będzie w stanie jej wysłuchać.
-Marcela,co Ty tu robisz ? -Kłos nie krył zdziwienia widokiem przyjaciółki przed swoimi drzwiami.
-Pogadasz ze mną Karol ?
-Fabio śpi-wskazał głową na łóżko kolegi-ale chodź na balkon, będzie nam wygodniej.
Usiedli więc na zimnych płytkach i Karol w ciszy czekał aż Marcelina powie co ją gryzie.
-Nie wiem czy dobrze zrobiłam przyjmując oświadczyny Bartka.
-Marcelka co się dzieje ?
-Nie wiem właśnie Karol-nie skłamała-nie mam pojęcia. Powiedziałam Bartkowi,że żałują że wtedy tak się to wszystko potoczyło ale nie mam pojęcia czy nadal go kocham tak jak wtedy.
-Mariusz ?
-Mariusz jest bardziej dojrzalszy niż Bartek-dziewczyna zamknęła oczy czując łzy zbierające się w kącikach.
-Nie płacz, proszę Cię-Kłos natychmiast przytulił bliską rozklejenia Marcelinę-tylko nie znów przez nich.
-Nie będę, nie będę.
-Słuchaj głosu serca, Marcelina. Nikt za Ciebie nie dokona decyzji, to Ty musisz być szczęśliwa.
-Serce chce Mariusza, a rozum krzyczy Bartek.
-Płakałaś.
Marcelina podniosła głowę słysząc głos Mariusza który kręcił się bez celu po hotelowym korytarzu.
-Nie.
Wlazły podszedł do niej i chwycił za podbródek unosząc jej głowę do góry tak,że bez problemu patrzył w jej załzawione oczy.
-Mariusz, puść-poprosiła cicho a głos jej się łamał.
-Marcelina masz mi w tej chwili powiedzieć co się stało-nakazał ostrym głosem Mariusz nie pozwalając opuścić Hyż głowy.
-Pocałuj mnie Mariusz.
Dochodzę do wniosku,że zrobiłam z Marceliny dziewczynę niestabilną emocjonalnie a Bartosz jest ofiarą a Mariusz przypadkowo w to zamieszany. Ale cholera, podoba mi się to ;D
AHA okej...
OdpowiedzUsuńAaaaaaaaaaaa Marcelinka! Wkurzyła mnie dziś! Więcej jutro jak się do kompa dorwę ;)
Zapraszam na coś zupełnie nowego - slodki-listopad.blogspot.com ;)
OdpowiedzUsuńWedług mnie to trochę inaczej: Marcel niestabilna, Marousz jest tego sprawcą, a Bartek sie napatoczył gdzieś po drodze, chociaż nie wiem jak to rozegrasz więc może sie pozmieniać :D
OdpowiedzUsuńChyba już wiem za którym z panów jestem... Przez to chce wiedzieć kogo wybierze Marcela, bo mogę sie zdziwić ;)
Pozdrawiam i do następnego ;*
Jestem bardzo ciekawa za kim jesteś...ale nie mów! Zobaczymy czy trafię :)
UsuńRównież pozdrawiam i miłego wtorku :*