Marcelina kręciła się po pokoju paląc papierosa za papierosem. Po jej policzkach strużkami płynęły łzy a ręce drżały. Odkąd Bartosz wyszedł z jej pokoju nie usiadła nawet na chwilę a tym bardziej nie przestawała palić. Postawił ultimatum, postawił ultimatum i nie przyjmie jej odmowy. Postawił Marcelinę pod ścianą.
-Marcela bo Olek wysłał mnie po jakieś tabletki-w jej pokoju stanął roześmiany Karol-Marcelina.
Blondynka otarła ręką łzy, wyrzuciła papierosa do popielniczki i odwróciła się w kierunku środkowego.
-Jakie tabletki?-starała się by jej głos nie załamał się by Karol nie połapał się,że coś jest nie tak.
-Nie wiem-wzruszył ramionami-płakałaś ?-podszedł do niej i przyjrzał się jej oczom.
-Nie-skłamała-po prostu zaczynam się denerwować waszymi meczami.
-Nie bój żaby Marcyś! Skopiemy Kanarkom tyłki-zaśmiał się-a tak na prawdę Olek nie chciał tabletek, przysłali mnie na żebym sprawdził czy masz ochotę iść z nami na Rynek.
-Sorry Karol ale mam trochę pracy.
-Bujać to my, nie nas-dźgnął ją w żebro-czekamy na Ciebie pod drzwiami, a i nie ubieraj się w strój reprezentacyjny, idziemy incognito-zaśmiał się i zostawił ją samą. Chcąc nie chcąc wiedziała,że nie ma co z nimi zaczynać bo i tak wytargają ją z pokoju i siłą zaciągną na Rynek. Założyła wiec leginsy z Myszką Mikki i zwykłą białą bokserkę. Do torebki wrzuciła portfel, telefon i papierosy i po rozczesaniu włosów i poprawieniu makijażu wyszła z pokoju gdzie faktycznie czekali na nią prawie całą reprezentacją. Na czele oczywiście stał Kurek który od razu chwycił jej dłoń i wypruł pierwszy równając się z Piotrkiem. Marcelina szła koło niego trzymając lekko jego dłoń i sztucznie się uśmiechając jakby nic się nie stało. Nie przysłuchiwała się nawet na jaki temat Bartek rozmawia z Piotrem tylko myślami była gdzieś daleko i odetchnąć mogła wtedy kiedy zaraz za hotelem natrafiły na grupę dziewczyn. Kulturalnie spytał czy mogą prosić o autografy i zdjęcia,obyło się bez pisków, płaczu i napadu histerii. Poczekała sobie na nich 15 minut i już potem nie szła koło Kurka tylko koło Winiarskiego który objął ją ramieniem. Bartek tylko obrzucił ją spojrzeniem i również szedł koło Winiarskiego.
-Co tam Marcyś-koło niej z drugiej strony szedł nowy, świetny i jak na razie niezawodny nabytek Rafał.
-A nic Buszek-uśmiechnęła się do niego-a u Ciebie.
-A też nic Hyż.
-Czemu unikasz Bartka ?-Michał usiadł obok niej w kawiarni a reszta zajęta rozmowami nie zwracała na nich uwagi, no może oprócz Mariusz który również zainteresowany oczekiwał odpowiedzi.
-Nie mogę Ci powiedzieć-upiła łyk kawy mrożonej-najpierw muszę z nim na ten temat porozmawiać.
-Rozstajecie się ?-spytał z nadzieją w głosie-wiesz Bartek to mój kumpel, ale nadal uważam,że jesteś pisana tylko i wyłącznie Mariuszowi. No co ?-spytał kiedy zarówno i Marcelina i Mariusz spojrzeli na niego spod byka.
-Gówno-odpowiedział niezbyt mądrze Mariusz wkurzony docinkami kolegi.
-Ależ Ci się język wyostrzył Mariuszu. Ja tylko mówię jak jest, prawda Maleńka-szturchnął Marcelinę-przy Tobie ona tam tryskał szczęściem.
-Kurwa Winiar-warknęła Marcelina czując na sobie badawcze spojrzenie Bartka który się nią zainteresowała dopiero kiedy na horyzoncie pojawił się Mariusz.
-Ja tylko mówię jak jest i wy też to musicie wiedzieć skoro oboje tak na mnie warczycie-mruknął pod nosem Michał i odwrócił się w stronę Rafała i Mateusza.
-Wszystko kej ?-Mariusz nachylił się w stronę jedynej kobiety w ich męskim gronie.
-Tak-skłamała choć po jego oczach mogła się domyślić,że wie iż jest z nim nie szczera.
W hotelowym pokoju rozbrzmiewał głos Enrigue a Marcelina szykowała do specjalnych pojemniczków tabletki dla chłopaków które mają wziąć po kolacji.Michał się obraził i zakomunikował,że się do niej nie odezwie nawet słowem ale i tak prędzej czy później wyjdzie na jego. Bo przecież Michał zawsze ma rację nawet jak jej nie ma.Podniosła głowę znad rozpiski tabletek kiedy ktoś wszedł do jej pokoju. Intruzem okazał się ignorowany przez cały dzień Bartek a Marcelina ganiła siebie w myślach za to,że nie zamknęła drzwi na klucz.
-Zastanowiłaś się ?-usiadł na fotelu stojącym pod ścianą.
-Nie-odpowiedziała i sięgnęła po koleje tabletki, tak zwana niebieskie z których zawsze śmiał się Krzyś i Winiar.
-A kiedy to zrobisz ?
-Moja odpowiedź to nie. Nie wyjdę za Ciebie w tą sobotę. Nie wyjdę za Ciebie wcale-ściągnęła pierścionek z palca i położyła go na końcu łóżka.
-Żartujesz prawda ?-Bartek przerażony spojrzał na nią o ona nadal rozkładała tabletki.
-Nie. Postawiłeś mi takie ultimatum, nie pamiętasz ?-podniosła na niego oczy i ich spojrzenia się spotkały-ja po prostu zdecydowałam. Nie ufasz mi a bez tego nie widzę sensu związku a już tym bardziej małżeństwa.
-Nie ufam Mariuszowi!-oburzył się Kurek.
-Nie ufasz również mnie skoro podejrzewasz,że mogłabym Cię z nim zdradzić.
-Przecież wiesz,że to nie tak. Chce mieć pewność,że nikt mi Cię nie odbierze tym razem.
-Tym razem Ci się nie udało, Bartuś. Doszłam do wniosku,że nie warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki.
-Ze mną nie, ale z Mariuszem tak ?-spytał ironicznie Bartek.
-Nie mam pojęcia co sobie ubzdurałeś z tym Mariuszem
-Całowałaś się z nim!
-Przez Twoją cholerną zazdrość to nie ma sensu Bartek. Możemy być tylko przyjaciółmi, a teraz proszę Cię wyjdź stąd.
-Mariusz ma przyjść ?-spytał ironicznie Kurek wstając z fotela i kierując się do drzwi.
-Ja tutaj nie jestem dla rozrywki tylko pracuję-i wyszedł głośno trzaskając drzwiami i zostawiając przy okazji pierścionek na łóżku.
Do końca jeszcze dwa i epilog xx
Życzę wam udanego ostatniego tygodnia wakacji :)
Marcelina, ty się bierz za Mariusza, zostaw tego Kurka, bo od jakiegoś czasu nie podoba mi się jego zachowanie i to bardzo!
OdpowiedzUsuńZgadzam sie z poprzedniczka, rzeki w obecnych czasach sa podobno lagodniejsze :D
OdpowiedzUsuń