Magdalena, nazwijcie ją Magdalena. Zdanie to huczało ciągle Marcelinie w głowie, nie mogła się skupić na niczym. Bartek czas którego nie poświęcał na treningi, spędzał przy łóżku Natalii w krakowskiej klinice.Dzień po ich wspólnej wizycie Kurek dowiedział się od lekarza prowadzącego,że jedynym rozwiązaniem jest tutaj przeszczep szpiku kostnego zaraz po porodzie. Obydwa zabiegi zaplanowane są za jakieś 3 tygodnie, kiedy w Gdańsku odbywać się będą ostatnie mecze z Iranem. Kurek zorganizował opiekę nad Natalią w czasie kiedy jego nie będzie w Krakowie, jego mama ma czuwać przy niedoszłej synowej i swojej pierwszej wnuczce. Przyjaciele pary dziwili się,że Marcelina tak swobodnie podchodzi do tematu tacierzyństwa Kurka i akceptuje to,że ten każdą wolną chwilę poświęca matce swojego dziecka.
-Jak tam ?-Marcelina wygodnie rozsiadła się na łóżku a z ekranu uśmiechała się do niej szeroko Dagmara trzymając na kolanach najmłodszego z Winiarskich.
-Świetnie-Marcela upiła łyk zimnej coli ze szklanki-a u was ?
-Michał mówił,że robisz dobrą minę do złej gry-Dagmara spojrzała podejrzliwie na przyjaciółkę-co z Mariuszem ?
-To tylko lekki uraz pleców, nic groźnego. Jednak z Iranem musimy radzi sobie sami i ostatni mecz z Brazylią też.
-Dobrze wiesz,że nie oto mi chodzi!-oburzyła się Dagmara a mały Antoś zaklaskał w malutkie dłonie.
-Wybacz nie mam pojęcia-kolejny łyk zimnego napoju-Daga błagam chociaż Ty mi nie truj!
-Czyli to prawda ? Maryś kopnij Kurasia w dupsko i wracaj do Wlazłego, kochasz go przecież!
-Bo pomyśle,że jesteś pijana Dagmara!
-Przecież Mariusz jest miłością Twojego życia-wzrokiem Hyż nakazuje Winiarskiej zmienić temat rozmowy. Dagmara to strasznie uparta kobieta, zresztą podobnie jak jej małżonek. Zawsze musi postawić na swoim, ale może to dobrze kiedy wykonuje swój zawód a nie dobrze kiedy wywiera presje na Marcelinie.
-To Bartka kocham i to z nim wychowam Madzię.
-Marcelina to anioł nie kobieta-Nowakowski usiadł koło Winiara w hotelowej kawiarni. Znów urządzili sobie popołudniową herbatkę.
-A to niby czemu ?-Winiarski uniósł swoją filiżankę z zieloną herbatką która idealnie oczyszcza organizm z toksycznych substancji.
-A temu,że każda normalna dziewczyna kopnęła by swojego narzeczonego w dupę gdyby był w takiej sytuacji jak Bartek-błysnął Nowakowski.
-Marcelina jest specyficzna-stwierdził Kłos pijąc sok pomarańczowy.
-Specyficzna ? Mnie to by Olka na zbity ryj wyrzuciła a Marcelina sama go wysyła do Natalii.
-Marcelina go kocha-Michał prawie,że wypluł swoją herbatę na siedzącego obok Andrzeja kiedy usłyszał to co powiedział Mariusz. Karol zakrztusił się pitym sokiem tak,że pomóc mu musiał Rafał.
-Sorry Stary ale nie spodziewałem się,że to powiesz właśnie Ty-Mika kopnął Nowakowskiego w nogę kiedy ten zaczął się po cichu śmiać.
-Już nie róbcie ze mnie takiego potwora-Mariusz upił łyk swojej czarnej kawy-życzę im dużo szczęścia.
-A gdzie jest Kurek ?-Karol zapytał mogąc już samodzielnie oddychać.
-Kurek w szpitalu a Marcelina jest torturowana przez moją żonę.
-Wcale,że nie prawda-Marcelina usiadła na ostatnim wolnym krześle przy ogromnym okrągłym stole-a wy co posiedzenie macie ? Kawka, herbatka jakiś serniczek i ploteczki ?
-My nie możemy jeść słodyczy!-oburzył się Nowakowski któremu ostatnio szalała waga i trener posądził go o podjadanie żelek razem z Kurkiem po nocy.
-Coś pani podać ?-Marcelina odwróciła głowę kiedy do stolika podszedł bardzo młody i bardzo przystojny kelner.
-Zaślinisz sobie bluzkę-Kłos szturchnął ją w ramię-czy tutaj nie pracują żadne kobiety ? Dlaczego tylko pan nas obsługuję.
-Bo tylko ja nie ślinię się na państwa widok-uśmiechnął się do Marceliny puszczając jej oczko co oczywiście zauważyli siatkarze-co pani podać ?
-Hmm-zamyśliła się czym doprowadziła siatkarzy do złości-poproszę sok pomarańczowy i może jakiś deser, co pan mi poleci ?
-Mogę zaproponować....-chciał dokończyć ale w słowo wszedł mu Michał.
-Dla pani tiramisu i panu już podziękujemy-zmroził go wzrokiem tak,że ten pośpiesznie odszedł.
-Zachowałeś się bardzo nie ładnie-upomniała go kiedy zostali przy stoliku sami-był bardzo sympatyczny i miły.
-Sorry ale nie będziesz wyrywała nikogo skoro wokół Ciebie same takie ciasteczka jak my!
-Bartek skazy się na ból pleców-Antiga usiadł koło Marceliny kiedy siatkarze robili 10 basen.
-Wiem,rozmawiałam na ten temat z Olkiem-zamknęła zeszyt-trzeba będzie zrobić badanie krwi żeby wykluczyć stan zapalny, ale według mnie to tylko za duże obciążenie. Bartosz miał mniej czasu niż pozostali na dojście do odpowiedniej formy.
-Wiedziałem,że jesteś odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku-Stefan poklepał ją po ramieniu i wrócił nad basen-Mika nie obijać się, Nowakowski będą karne baseny zaraz dla Ciebie i dla Kłosa. Marcela zachichotała pod nosem i przymknęła powieki. Bartek nie odezwał się do niej przez całe popołudnie i teraz też jej unikał bo od razu z wody uciekł do szatni.
-Jak tam plecy ?-podeszła do Mariusza który również uskarżał się na ból.
-Trochę mnie jeszcze rwie w dole-przetarł mokre włosy dłońmi-ja muszę lecieć z wami na mecz z Iranem.
-Zobaczymy Mariusz,zobaczymy.-poklepała go po ramieniu.
-Chciałbym Cię pocałować-wypalił-ale tego nie zrobię.
-Słusznie, bo nie wiem czy mam tyle siły by potem to przerwać.Przepraszam ale muszę iść zobaczyć co z Bartkiem.
Uśmiechnęła się i ruszyła w kierunku Bartka który właśnie opuścił hotelowy basen. Szedł w stronę wind jednak Marcelinie udało się go złapać w ostatniej chwili za rękaw bluzy.
-Czego ?-warknął-przepraszam, nie wiedziałem,że to Ty.
-Spokojnie-lekko się uśmiechnęła choć zrobił się jej trochę przykro-co jest Bartuś ?
-Nic, co ma być ?-obydwoje wsiedli do windy.
-Wiedz,że możesz mi powiedzieć o wszystkim-Marcela wybrała numer ich piętra.
-Ty mi nie powiedziałaś,że całowałaś się z Mariuszem-Marcelina zamknęła oczy-nie powiedziałaś mi,że nadal go kochasz.
-Bartek...ja nie....
-Nie będziemy nadal tkwić w tym trójkącie Marcelina.
-Co masz na myśli Bartek ?
-Albo pobierzemy się w tą sobotę albo to wszystko nie ma sensu.
Dopóki nie znaleźli się w pokoju blondynki żadne z nich się nie odezwało. Zaszokowana nadal Marcelina usiadła na łóżku i tępo wpatrywała się w ścianę.
-Nie możesz tego ode mnie wymagać-odezwała się w końcu przenosząc wzrok na Bartka który podpierał ścianę.
-Mogę Marcelina i tego właśnie od Ciebie wymagam!
-Obiecałeś Bartek! Mieliśmy się pobrać w święta nie teraz!
-Pora wybrać Marcelinko, ja albo on.
Czemu oni nie mogą być na Mundialu wszyscy ? Całą 15 ? Szkoda Bartka ;(
To się podziało. Szczerze ? Jestem pod wrażeniem, że Marcelina chce wychować to dziecko. Tym bardziej, że nie nawrzeszczała za to na Kurka. Po ostatnim tym bardziej. Jakim prawem on , ma czelność wymagać od niej wyboru. Sam namieszał, a teraz wymaga od niej ślubu bądź rozstania ? Nie ładnie Bartoszu ! Ja ją jednak bym widziała w związku z Wlazłym, tym bardziej, że on ją strasznie kocha.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny i pozdrawiam, Kukulka :*
No to teraz sie pewnie duzo wyjasni... Jeju Marcela, wybierz to co najlepsze, oby mojego faworyta :D
OdpowiedzUsuńAle mi sie podobalo to co Mariusz powiedzial w tej kawiarni,to poniekad urocze, albo to o tym pocalunku :)
Za to Bartus mi sie nie podobal, co sie stalo z tym uroczym chlopakiem?
Osobiscie jestem wkurzona na Antige, bo nie wziac Bartka na mundial to jak nie wziac Stocha do druzynowki.
Pozdrawiam ;*