środa, 19 marca 2014

She will be loved 12

Amber

Święta święta i po świętach. Nim się obejrzałam wraz ze skoczkami musiałam udać się na kolejne konkursy. Tym razem był to puchar czterech skoczni. Oprócz moich obowiązków fotografa doszło mi jeszcze zajmowanie się oficjalnymi stronami skoczków na fejsie. Na szczęście musiałam tylko w wolnym czasie dodać zdjęcie resztę robili już sami ? Bo czy ja muszę we wszystkim ich wyręczać ? Panowie macie po dwadzieścia parę lat na karku! Oczywiście tatuś chodził teraz za mną wszędzie i marudził mi za uchem, jak to on się nie cieszy że jestem z Thomasem. Normalnie głowa już od tego puchła, mało tego puchły mi też stopy! Jakby tych wszystkich mdłości i zwiększony apetyt to przybrałam na wadze już 2 kilogramy! W wolnej chwili (jeżeli będę takową mieć muszę iść po jakieś nowe większe spodnie). Oprócz Thomasa o moim błogosławionym stanie nie wie nikt, no chyba,że Lilly. Ale przecież maleńka nikomu nic nie powie, Morgi kompletnie oszalał na punkcie mojej ciąży. Przesiadywał z Lilly i cały czas mówił jej o nowym braciszku. Każdy mój komentarz typu Przecież to dziecko Gregora komentował swoim Daj spokój, to dziecko moje i Twoje. Kochane, nieprawdaż ? Poznałam rodziców Thomasa oraz dwie starsze siostry. Poczułam,że mimo młodego wieku traktowali mnie przez ten świąteczny okres jak córkę. W drugie urodziny Lilly odwiedzili nas rodzice Thomasa, Alex wraz z Angelą i dziećmi, oraz Gregor z Sandrą. Dzień przed wyjazdem do Niemiec, odwieźliśmy we dwójkę Lilly do rodziców Krsitiny gdzie mała miała zostać do 7 stycznia by potem znów dwa dni spędzić z tatą. W drodze powrotnej zajechaliśmy na umówioną wcześniej wizytę u lekarza. Płód rozwijał się prawidłowo, nu było jak na razie żadnych przeciwwskazań przed podróżami samolotem musiałam tylko zdrowo się odżywiać i brać specjalne witaminy. Siedzę sobie teraz spokojnie sama na lotnisku, słucham muzyki i czekam na moich chłopaków. Dowiedziałam się,że Sandra zamierza towarzyszyć podczas całego turnieju Greogrowi. Udaje się do Niemiec z nami jeszcze kolejny Thomas. Mężczyźni udzielają jakiś tam wywiadów a mną to się nikt nie zainteresuje. Może to nawet lepiej ? Mam chwilę dla siebie.Nawet nie zauważyłam kiedy Sandra się do mnie przysiadła, przez cały ten czas rozmawiała z kimś przez telefon.
-Wybacz, musiałam uzgodnić menu-zaśmiała się patrząc na mnie serdecznie. No tak, ona i Gregor już w kwietniu będą przysięgać sobie miłość i...wierność. Do tej pory ciężko mi patrzeć jej normalnie w oczy, wiedząc,że jeszcze 3 miesiące temu spałam z jej narzeczonym a teraz na dodatek urodzę mu dziecko o którym on notabene nie mam pojęcia i nigdy nie będzie miał.
-Nic się nie stało-odpowiedziałam ściszając odrobinę muzykę w odtwarzaczu. Szczerze nie miałam ochoty za bardzo na rozmowy, ale widocznie Sandra chciała inaczej,
-Kochasz Thomasa ?-o co jej chodziło ?
-Tak-odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Może i jestem młodsza, ale wiem,że kocham Morgensterna i on kocha mnie.
-Wiesz, Kristina była moją przyjaciółką, Thomasa też traktuję jak przyjaciela i nie chciałabym żeby później on i Lilly cierpieli.
Już miałam jej wygarnąć parę rzeczy kiedy podeszli do nas Thomas oraz Gregor. Obydwoje usiedli na wolnych dwóch krzesłach i głośno dyskutowali na temat zbliżającego się turnieju. Aż dziwne,że im się to jeszcze nie znudziło. Jak się dowiedziałam wszyscy podziwiają Thomasa za to,że tak szybko podniósł się po przeżyciu dwóch upadków w ubiegłym sezonie. No ale przecież to jest Thomas!
-Naprawdę musicie rozmawiać o skokach ?-oparłam głowę o ramię Thomasa-jak nie skaczecie to jeździcie, jesteście uzależnieni!-tak Amber, jesteś bardzo mądrą dziewczynką. Cała trójka zaśmiała się ze mnie jakbym powiedziała coś naprawdę śmiesznego.Boki zrywać. Jeszcze słowo, panie Morgenstern a mnie popamiętasz. Chyba naprawdę się zakochałam, tak prawdziwie, nie tak jak wtedy w Berlinie.
-Chciałem dzielić z Tobą pokój, ale Twój tato stanowczo powiedział Nie pod moim nosem-tymi słowami spowodował jeszcze większy napad śmiechu m Schliriego. No naprawdę bardzo zabawne, pośmiejemy się razem. Albo nie, to ja się będę śmiać z was jak nic nie zwołujecie na turnieju bo połamię wam nogi!
-Oj nie złość się skarbie-Morgi całuje mój policzek
Nie mogę się na niego długo złościć, nie wtedy kiedy patrzy na mnie tymi błękitnymi oczami. Właśnie to poczułam kiedy pierwszy raz w gabinecie ojca spojrzałam mu w oczy, już wtedy chyba wtedy moja pod świadomość wiedziała,że zrobię wszystko o co mnie tylko poprosi. Uśmiecham się tylko łapiąc jego ciepłą dłoń. Nasze palce szybko się łączą jakby były stworzone dla siebie.
-Czyli śpię sama ?-spytałam układając usta w podkówkę.
-Nie do końca, dzielisz pokój z Sandrą więc wszystko się da jakoś załatwić-Gregor spojrzał na swoją narzeczoną. Dacie wiarę,że utrzymuję z nim normalne,przyjacielskie stosunki ? Ja też bym nie powiedziała,że tak można a jednak jesteśmy na to żywym przykładem. Czyli już wiem jak będzie wyglądało to wzajemne dzielenie pokoi. Ja zajmę miejsce Gregora a on moje. Gregor szepce coś Sandrze na ucho a ona śmieje się cicho. Taki oto ciepły i pełen miłości obrazek. Tato macha na nas ręką czyli czas na odprawę by spędzić aż półtorej godziny w samolocie by dostać się do państwa w którym się wychowałam i jakby nie było spędziłam najlepsze lata swojego życia. Odruchowo przyłożyłam dłoń do płaskiego jeszcze brzucha i uśmiechnęłam się. Mam nadzieję tylko,że nikt tego nie widział. W samolocie przypadło mi miejsce koło Michaela z jednej strony a z drugiej siedział jego kompan od nauki języków obcych Stefan. Słyszałam,że teraz zabrali się za francuski. Ciekawe co wymyślą później ? Aż strach się bać. I wiecie,że najlepsze pomysły przychodzą nie spodziewanie ? Otoczona dwoma wariatami wpadłam na genialny pomysł.
-Chłopaki-zaczęłam całkiem słodziutko,parę razy zatrzepotałam rzęsami co spowodowało ich śmiech. Siedzący przed nami Morgi odwrócił się i z zazdrością wymalowaną na twarz wszystkiemu się przypatrywał. 
-Słuchamy maleńka-Michael złapał mnie za dłoń i nic sobie nie robił ze wzorku Thomasa.
-Bo widziałabym waszą dwójkę jako moich modeli, mam genialny plan!
-Dla Ciebie zrobię wszystko-zaśmiał się Kraft i przyjacielsko objął mnie ramieniem.
-Zabieraj od niej te łapy, Kraft. Inaczej możesz pomarzyć o jakichkolwiek skokach-zażartował Thomas, powodując u całej naszej trójki wybuch śmiechu.

Hotel bardzo ładny. Z okna swojego pokoju widzę w oddali skocznię na której chłopaki jutro będą się pocić na kwalifikacjach. Po kwalifikacjach mogę sobie wypożyczyć skoczków do tak zwanego pokoju dziecięcego. Tytuł sesji Wieczne dziecko musi wyjść idealnie i potrzebne mi będą do tego odpowiednie akcesoria. Jak pozostali o tym usłyszeli też się chcieli załapać ale Stefan powiedział stanowcze NIE! A jak Stefan powie nie to tak ma być.
-Mogę ?-w drzwiach pokoju pojawia się charakterystyczna czapka mojego tatusia. Kiwam głową na tak i odkładam laptopa na idealnie zaścielone łóżko.
-Jak tam z Thomasem ?-siada sobie na krzesełku koło szafki.
-Tato pytałeś o to dzisiaj na lotnisku-odpowiadam znudzona. No bo ile można mu mówić,że wszystko jest idealnie i że może szykować kasę na wesele ?
-Tak naprawdę to przyszedłem w innej sprawie-śmieje się sam z siebie. No co tu śmiesznego ? Nie mam pojęcia.
-Tak a po co ? Wiem,że mam zejść na kolację za godzinę.
-Potrzebne mi będą Twoje wyniki lekarskie, no wiesz badanie krwi i takie tam-dosłownie cała krew odpłynęła mi z twarzy. Jak ? Po co ? Dlaczego ?-Zatrudnimy Cię na normalnych warunkach jak fotografa wcześniej, tylko muszę mieć wyniki.I choćby nie wiem co jestem już skończona i mogę przygotować się na wojnę wywołaną przez ojca.

Thomas

Amber jest szczęśliwa, to ja jestem szczęśliwy. Już nie mogę się doczekać kiedy powiemy wszystkim,że zostaniemy rodzicami. W portfelu oprócz zdjęcia córeczki oraz swojej ukochanej nosze jeszcze zdjęcie USG nowego członka rodziny. Wiem,że to dziecko Gregora ale wychowam je jak swoje ? Przecież to nie powód żebym zostawiał dziewczynę swojego życia . Chyba bym musiał oszaleć kompletnie ? Gregor nawet nie rozpakował swojej walizki bo ma się wynieść do Sandry a Amber do mnie. Zagramy trochę trenerowi na nosie, a co. Wyszedłem na korytarz zorinotwac się które reprezntacje zajmują to same piętro.
-A gdzie panienka się tak spieszy ?-łapię w biegu Amber. Nawet mnie nie zauważyła tak pędziła przed siebie.
-Szykuj się na apokalipse Thomas-odpowiedziała i zatkała sobie uszy obiema rękami. Nie miałem pojęcia o czym mów dopóki nie usłyszałem wrzasku zbliżającego się Pointnera.
-Amberrrrr, jak to jesteś w ciąży!
Chyba pora umówić sobie wizytę u chirurga.

To wyżej zostawię bez komentarza. Kolejny jak się uda jutro wieczorem.

1 komentarz:

  1. To z tą apokalipsą ... PADŁAM I NIE WSTAJĘ! ;D genialne ... ;D

    Prosiłam o opisy i mam! Jestem w pełni usatysfakcjonowana :)
    Dzisiaj już wystarczająco się napisałam, więc koniec ;D

    Czekam do jutra :) oderwiesz mnie od fizyki haha ;)

    OdpowiedzUsuń