Gregor
Kiedy się obudziłem nie było przy moim boku już Amber. A dokładnie pamiętam,że jak zasypiałem to blondynka była we mnie wtulona. Zszedłem więc z łózka Thomasa i jego pięknej narzeczonej. Pewnie jest w kuchni i szykuje śniadanie dla Lilly i może nawet dla mnie. Zszedłem więc na dół, i nie myliłem się. Stała w kuchni w szortach i koszulce, w ciąży wyglądała olśniewająco. Zdziwiłem się kiedy zobaczyłem kręcącego się koło niej Thomasa, już wrócił ? No tak miał być z samego rana.
-Ujek-lilly jak tylko mnie zobaczyła podbiegła i wyciągnęła w moim kierunku ramiona. Na rączki chciała.
-Wujek, wujek-zaśmiałem się podrzucając ją do góry.
Zaśmiała się tylko.
-Nareszcie wstałeś śpiochu-Amber oderwała się od przygotowywania śniadania-czołg by Cię nie obudził.
-Wybacz-posłałem jej lekki uśmiech.
-Zjesz może z nami ?-Thomas nakrywał do stołu a Aber znów wróciła do smażenia naleśników.
-Wybaczcie ale muszę się jeszcze spakować, ale widzimy się za kilka godzin-postawiłem mała na ziemi.
-Sandra jedzie ?-spytała z nadzieją Amber. Chyba miała dość naszego towarzystwa, nie dziwię się jej, duet S&M tak ją męczy,że każdy miałby już dość.
-Jasne, poznasz również resztę partnerek o i Twoja macocha też będzie-zaśmiałem się. Każdy wiedział o niechęci Pani Angeliki do Amber i wzajemnie.
-Chryste-jęknęła dziewczyna co spowodowało śmiech zarówno u mnie jak i u Thomasa. Pomachałem im i wyszedłem z domu.Jak na marzec pogoda była idealna. Mam nadzieję tylko,że podczas ostatnich konkursów będzie panować pogoda idealna z podobnymi warunkami dla wszystkich.Całe szczęście,że poinformowałem Sandrę o tym,że noc spędzę poza domem bo inaczej miałby delikatnie mówiąc trochę przekichane.Droga do mojego apartamentowca nie trwała długo, w sumie trzeba by się było w końcu rozejrzeć za czymś większym. Wszedłem do mieszkania, znajdującego się na ostatnim piętrze mając nadzieję,że moja narzeczona jeszcze śpi. Myliłem się, Sandra siedziała w salonie i popijając kawę przeglądała gazetę.
-Lucas dzwonił, nie może jechać z nami do Planicy-odezwała się kiedy usiadłem obok niej, obdarowując całusem w policzek.
-Szkoda-wziąłem od niej kubek i wypiłem łyk gorzkiego napoju. Sandra nigdy nie słodziła kawy ani nie dolewała mleka, nie wiem jak można pić tak kawę.
-Spakowałam Cię-spojrzała na mnie z wyrzutem-na drugi raz dopomnij się,że nie masz już czystych skarpetek, nie będę musiała robić prania na szybko.
-Co ja bym bez Ciebie zrobił ?-spytałem przytulając do siebie blondynkę.
-Zginąłbyś, zginąłbyś w brudzie i z głodu Gregor-zaśmiał się i pocałowała mnie w nos.
Mimo tego co jej zrobiłem przed prawie sześcioma miesiącami, kochałem ją. Zaraz, zaraz, czy Amber nie jest właśnie w szóstym miesiącu ciąży ?
Amber
-Thomas może weźmy ją ze sobą ?-spojrzałam na zapłakaną dwulatkę w fotelu-nie mogę patrzeć na to jak płacze. Ten tylko spojrzał to na nią, to na mnie i wbiegł po schodach na górę.
-Nie płacz Lilluś-wzięłam ją na kolana i przytuliłam-nie płakusiaj skarbeńku.
-Ni baba, Lylly nie ce, Ami-zapłakała znów.
Serce mi się ściskało jak widziałam jej malutkie, niebieskie oczka pełne łez. Jeżeli mała nie pojedzie z nami, to ja zostanę z nią w domu. Nie wiem czemu tak bała się babci i jak tylko miała jechać do niej na dłużej wpadała w histerię, mogłam się tylko spodziewać,że nie jest to już tylko tęsknota za ojcem. Po upływie kilku minyt na dół zszedł Thomas niosąc złożony wózek spacerowy małej oraz walizeczkę. Uśmiechnęłam się pod nosem i przesłałam mu w powietrzu całusa.
-Lilly jedziesz z nami-pocałowałam dziewczynkę która spojrzała na mnie-nie płacz już, aniołeczku.
Podniosłam się z fotela trzymając małą na rękach, skierowałam się do korytarza żeby ubrać ją w bezrękawnik i założyć adidaski które wczoraj jej kupiłam.
-Miałaś jej nie dźwigać-spojrzał na mnie z wyrzutem Thomas wchodzący do domu. Od razu przejął ode mnie małą a ja spokojnie mogłam założyć jej buty na stópki. Najlepiej to by chyba było gdybym się położyła i do rozwiązania nie wstawała z łóżka. Wzięłam swoją torebkę i wyszłam z domu. Thomas zapinał Lilly w foteliku a ja zamykałam w tym czasie drzwi. Zajęłam miejsce pasażera w aucie i skierowaliśmy się w kierunku lotniska. Stać miał tam bus który zabierze większe rzeczy a na dodatek musieliśmy kupić jeszcze bilet małej. Z zakwaterowaniem nie będzie problemu, będzie spała ze mną. Jak tylko zajechaliśmy, od razu wzięłam sobie torbę z aparatem i wypięłam małą biorąc ją na ręce. Pokazałam Thomasowi język i skierowałam się z Lilly na lotnisko. Nie zdziwiły mnie pustki tam świecące, za to zdziwił mnie widok który zastałam. Michael biegał w kółko ze Stefanem na plecach a Gregor za śmiechem ich fotografował.
-Grubasek przyszedł-zaśmiał się Kraft jak tylko mnie zobaczył-o i księżniczka.
Michael zrzucił go z pleców, tak,że ten spadł robiąc huk. Blondyn wziął ode mnie Lilly i zaczął podrzucać ją do góry. Zły humor blondyneczce szybko zniknął a łzy zastąpił szeroki uśmiech.
-Słoniku chce żebyś kogos poznała-chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę dwóch dziewczyn, w jednej rozpoznałam Sandrę która promiennie uśmiechnęła się na ,mój widok-poznaj proszę moją ukochaną-wskazał ręką na.
-Marisa-również blond włosa dziewczyna wyciągneła w moim kierunku dłoń-podziwiam Cię,że wytrzymałaś tyle czasy z tymi wariatami.
-Amber-uśmiechnęłam się-ciężko było ale dałam radę.
-Ej, ja nie jestem wariatem-krzyknął Michael robiący Lilly samolot.
-Upuścisz ją!-krzyknęłam.
-Spokojnie słoniku, damy sobie radę.
Zabiję ich. Zabiję ich jak jeszcze raz sobie zakpią z mojej wagi.
Obserwowałam chodząco po wiosce skoczków Lilly. Dzisiaj kwalifikacje do pierwszego konkursu, jutro pierwszy indywidualny, następnie drużynówka a potem znów kwalifikacje i ostatni konkurs. Lilly znalazła tu sobie kilku kolegów swoim wieku albo podobnym do zabawy, jednak ciągle musiałam mieć księżniczkę na oku. W okół kręciło się pełno ludzi z każdego państwa, nic dziwnego skoki w Planicy to miejsce gdzie spotykają się wszyscy bliscy skoczkom.
-Obstawiałem,że ona będzie z Gregorem-usłyszałam kogoś mówiącego ewidentnie o mnie po polsku. Może nie mieszkałam w Polsce, i nie bywałam w niej, jednak mama z ciocią pragnęły bym umiała ich ojczysty język.
-Moglibyście mnie nie obgadywać ?-sprawnie spytałam ich po angielsku. Było ich dwóch, blondyn i taki śmieszny z bródką. Ten drugi musiał być tym słynnym Piotrkiem Żyłą a pierwszego nie znałam. Osobiście miałam przyjemność poznać Macieja Kota oraz jego starszego kolegę Kamila Stocha i jego żonę. Obydwaj wpatrywali sie we mnie z otwartymi buziami.
-Dawid..Piotrek-znikąd pojawił się Stoch-Łukasz was cały czas szuka.
-Ona...ona rozumie polski-pokazał na mnie ten cały Dawid.
-Nie tylo rozumiem ale umiem też coś powiedzieć-odgryzła mu się.
-Ale...przecież dla Niemców to ciężka spraw uczyć się polskiego-głos zabrał Żyła.
-Może dla rodowitych Niemców czy Austriaków...
-Chesz powiedzieć,że ?
-Tak, tak jestem pół polką, pasuje ?-obaj kiwnęli głową i ze śmiechem udali się do wołającego ich trenera.
-Wybacz Amber jeżeli powiedzieli coś co Cię uraziło-przeprosił w ich imieniu Kamil.
-Nic złego-uśmiechnęłam się-powodzenia!-krzyknęłam kiedy się oddalił. Lilly uśmiechnięta skakał i próbowała naśladować chłopca który próbował zrobić telemark w swój dziecięcy sposób. Trzymanym aparatem zrobiłam dzieciom zdjęcie. Podczas kwalifikacji nie musiałam bawić się w fotografa, mieli pełno zdjęć w powietrzu a poza tym na skoczni był fotograf uwieczniający ich specjalnym sprzętem. Sama więc mogłam się skupić na tym co działo się poza skocznią.
-Michael znów postanowił sobie wygrać kwalifikacje a ja wygram konkurs-doskoczył do mnie Stefan. Marisa wraz Sandrą bawiły się z Lilly
-Nie bądź taki do przodu bo Cię w tyle zabraknie-koło nas zmaterializował się Gregor-podium jest moje.
-Ty Schliri nie jesteś jedyny-tym razem przy moim boku pojawił się mój narzeczony.
-Panowie jest jeszcze 47 innych zawdników-uśmiechnęłam się pstrykając im fleszem po oczach.
-Słoniku aż tak w nas nie wierysz ?-zaśmiał się Kraft
-Masz 5 sekund zanim zacznę Cię gonić.
-Spoko, daj znać jak zaczniesz biec-zaśmiał się i oddalił w kierunku swojej dziewczyny i Lilly.
Przystanęłam na chwilę łapiąc oddech. Zakręciło mi się tylko w głowie, to nic przecież takiego. I nagle zrobiło mi się tak dziwnie gorącą. Dobrze,że obok mnie znajdywała się barierka której mogłam się przytrzymać. Właśnie kończyła się druga seria konkursu indywidualnego, Lilly spała w domku skoczków a Thomas zapewne szykował się na górze do skoku by utrzymać swoje drugie miejsce. Podparłam się o nią i spuściłam głowę w dół łapiąc oddech.
-Dobrze się czujesz-pojawił się koło mnie Michael który już skoczył-Amber, co jest ?
Nie mogłam mu odpowiedzieć potrząsnełam tylko głową i lekko zachwiałam się na nogach.
-Mała bez takich mi tutaj-postawił torbę na ziemi i objął mnie w pasie trzymając prosto. Oderwałam dłonie od barierki i podniosłam głowę do góry jednak szybk tego pożałowałam, cały świat zawirował mi przed oczami.
-Nie mdlej mi, patrz tu na mnie, Amber-krzyknął wściekły a zarazem przestraszony Michael-Amber, ej.
Nie słyszałam już co się w okół mnie dzieje bo odpłynęłam.
Gregor
Kręciłem się w pobliżu dla lidera koło Stefana który jak na razie zajmował to miejsce, w najgorszym wypadku skończę ten konkurs na piątym miejscu a on na czwartym. To i tak dobrze. Dwa dni w Planicy minęły na ciągłym śmiechu i żartach. Było czuć już ten koniec sezonu. Moje zainteresowanie wzbudził harmider panujący w wiosce przy telebimie. Ktoś odganiał reportów. Kiwnąłem w kierunku Stefana i udałem się zobaczyć co takiego znów się stało.
-Gregor, kurwa chodź tu!-doszedł mnie krzyk Michaela kiedy tylko pojawiłem się w jego polu widzenia. Zwróciłem na niego wzroki i dostrzegłem nieprzytomną Amber w jego ramionach. Odepchnąłem ghapiów by jak najszybciej się przy nich znaleźć.
-Nie wiem co jej jest, zemdlała. Cholera aż strach pomyśleć co by było gdybym nie przechodził. Kazałem zawołać lekarza ale jeszcze nie przyszedł.
-Nie ma na co czekać, tam jest karetka-klęknąłem i chwyciłem jej ciało by ją podnieść do góry-idź zawiadom Alexa i Thomasa, ale jak skoczy!-ostrzegłem go.
Szybkim krokiem ruszyłem w stronę Ambulansu, dobrze wiedziałem,że obserwują mnie wszyscy ale nie dbałem o to. Teraz najważniejsza jest Amber i maleństwo. Krzyknąłem do ratownika który wysiadł z karetki.
-My tu jesteśmy dla zawodników-rozłożył ręce
-Albo mi pan pomoże albo zaraz kolega wróci z odpowiednimi osobami i t będzie ostatnia pańska taka wypraw-ostrzegłem grzecznie. Jego przestraszony kolega chyba zrozumiał co mam do powiedzenia bo od razu wyciągnął nosze na których ułożyłem Amber. Niemal od razu odsunęli mnie od jej ciała i zaczęli badać.
-Ile trwa już ytrata świadomości i który to miesiąc ?-spytał drżącym głosem ten mądrzejszy.
-Około 7 minut, 6 miesiąc.
Wkuli się w jej dłoni i podpięli kroplówkę. Lekarz chyba badał tętno dziecka i patrzy przerażony na kolegę, jakby działo się coś złego.
-Gdzie ona jest ?-podleciał do nas zdyszany Thomas jeszcze w kostiumie.
-Nie ma na co czekać, jedziemy do szpitala.
-Gdzie ją zabieracie ?-krzyknął zanim zamkneli mu drzwiczki przed nosem.
-Do św. Alberta.
Thomas już w normalnym stroju kręcił się po korytarzu. Do szpitala przyjechaliśmy tylko we dwóch reszta reprezentowała kraj. Thomas miał mi za złe,że nie poinformowaliśmy go od razu, ale dziękował również za tak szybką interwencję. Amber odzyskała podobno już w karetce przytomność i wszystko wróciło do normy, czekaliśmy tylko teraz na ostatnie wyniki badań i będziemy mogli wracać w trójkę a raczej w czwórkę do hotelu.
-Który z panów jest ojcem dziecka-podszedł do nas lekarz.
-Może pan mówić,Gregor jest przyjacielem rodziny-odezwał się Morgi stając prosto jakby połknął kij. Było mi niezmiernie miło,że chce aby mówił przy mnie. W sumie i tak by mi powiedział, wiec bez różnicy.
-Któryś z rodziców musi mieć jakąś chorobę przewlekłą. i jest podejrzenie,że u dziecka też wystąpi. Płód jest teraz w okresie rozwijania się płuc więc najprawdopodobniej to daje się we znaki. Przepisałem pańskiej narzeczonej leki które powinny powstrzymać objawy.
-Panie doktorze ale zarówno ja jak i ona jesteśmy zdrowi.
Uważnie słuchałem wszystko o czym mówili. Choroba, jakaś układu oddechowego.
-Nikt w waszych rodzinach nie miał chorób układu oddechowego ? Panie Morgenstern, to są wszystko przypuszczenia, wszystko się okaże jak synek przyjdzie na świat.
-Syn ?-spojrzał na niego zdziwiony a lekarz kiwnął głowa.
-Panie doktorze-zabrałem głos-czy możliwe jest coś takiego jak jeden z rodziców ma astmę ?
-Tak bardzo możliwe, niestety muszę państwa opuścić. Jeszcze jakieś piętnaście minut i możecie państwo opuścić szpital, wszystkie zalecenia dam pacjentce.
I oddalił się na nas. Spojrzałem na przyjaciela który wpatrywał się we mnie szeroko otwartymi oczami. Teraz już wszystko był dla mnie jasne.
-Chyba należą mi się jakieś wyjaśnienia-założyłem ręce na piersi i spojrzałem na niego oskarżycielsko.
I dopiero teraz tak na prawdę zdałem sobie sprawę z powagi tej sytuacji, zostanę ojcem. Będę miał syna.
Akcja nie toczy się w przeciągu jednego dnia. No i Gregor się dowiedział. Będzie parka, Lilly i młodszy braciszek. A nam zostały jeszcze dwa i epilog a w kolejce już Maaciuś (mam już napisane 4 rozdziały) heheh do nastepnego :*
Skoro parka to jednak Thomas? :/ wiem, mam kaprysy, ale ... Gregor jakoś mi lepiej pasuje do tej roli :/
OdpowiedzUsuńo mało się nie popłakałam, kiedy zobaczyłam, że dodałaś rozdział. Mam dzisiaj takiego doła, od miesiąca nie odchodzę od książek, w szkole katują nas ciągłymi sprawdzianami, w zasadzie dzień w dzień piszę coś innego :( i dzisiaj też czeka mnie dłuuuuuuuga noc, więc chociaż ten rozdział tak na pocieszenie ... i w dodatku Gregor się dowiedział! Proszę Cię - opisz w kolejnym rozmowę Gregora z Thomasem (kontynuację tej) i rozmowę Gregora z Amber :)
I NIECH AMBER BĘDZIE Z GREGOREM!!!
O MATKO! Co za świetny blog, koooocham! I to nie tylko ze względu, że w bohaterach jest mój kochany Gregorek i Thomas, nie. Zakochałam się do reszty w Twoim świetnym stylu pisania i aż dziwie się, że masz tak mało komentarzy i czytelników ;/ Taki fajny blog się marnuje, eh.
OdpowiedzUsuńNo, ale przechodząc do sedna, popieram czytelniczkę powyżej : NIECH AMBER BĘDZIE Z GREGOREM!!! <3
PS. jak coś, możesz mnie informować o nowościach tutaj : http://www.wywiader.pl/karolinabilska1999 dziękuję bardzo.
[another-story-about-ski-jumping.blogspot.com - zapraszam do mnie!]
No wreszcie ktoś mnie poparł! I masz rację - taki świetny blog się marnuje! Ale jeszcze się przekonają, jaka nasza Mania jest świetna ... :)
UsuńAMBER MA BYĆ Z GREGOREM I KONIEC KROPKA!
Dziękuję Dziękuję Dziękuję <3
UsuńNormalnie się zarumienię. Ja świetna ? A gdzie tam...;)
Na Twojego blooga już wpadam, nawet mam go w zakładkach w telefonie :)
Będę informować :)
All, spadaam pisać baaardzo długi rozdział ;)
Czekam, czekam ... ;D
Usuńrozumiem, że budujesz napięcie ... :)
MANIA! CO TY TAM TWORZYSZ TYLE CZASU?! EPOPEJĘ NARODOWĄ?! ZLITUJ SIĘ I DODAJ COŚ WRESZCIE!
Usuńaż się zbulwersowałam ...
Nerwusek z Ciebie, już dodałam :)
Usuń