Amber
Stał przede mną całkowicie opanowany. Nie wrzasnął mi prosto w twarz,że jestem skończoną dziwką. Nie wyszedł głośno trzaskając drzwiami by iść i powiedzieć o wszystkim mojemu ojcu. Po prostu stał i patrzył na mnie ze spokojem, łapiąc oddech za oddech.
-Powiedz coś-jęknęłam błagalnie. Miałam dość tej ciszy wypełniającej pokój. W całym hotelu panowała zresztą cisza. O godzinie czwartej wszyscy jeszcze śpią.
-Nie mam pojęcia co....
-Cokolwiek, powiedz jak mną teraz gardzisz, za kogo mnie uważasz.....-nie chciałam go do siebie zrazić. Lubiłam spędzać czas w towarzystwie Thomasa i był on dla mnie ważny. On i Lilly.
-Co...? Wcale tak nie uważam,każdy popełnia błędy-oprzytomniał. Potrząsnął parę razy głową.
-Thomas....dlaczego taki jesteś ?
-Jaki ? Też byłem kiedyś w Twoim wieku i też popełniałem błędy.
-Błędy ? Gregor ma narzeczoną! To jest zdrada, chyba nie chcesz mi powiedzieć,że kiedyś dopuściłeś się zdrady ?-zrezygnowana usiadłam na łóżku.
Nie wiem jak ja spojrzę w twarz Sandrze. Jaką ja jestem głupią idiotką! Jak ktoś taki jak Gregor mógł być wolny.
-Kristina....byłem z nią dziesięć lat, długo ? Pewnie powiesz,że tak. Planowaliśmy razem przyszłość, nie mogę powiedzieć,że jej nie kochałem. Kochałem.
Usiadł obok mnie. W milczeniu słuchałam tego co ma mi do powiedzenia.
-Ja młody chłopak, który podróżował sam po świecie, na mojej drodze pojawiały się dziewczyny, nie wszystkim umiałem się oprzeć. Ale Kris mi wybaczała a na świecie pojawiła się Lilly. Byłem naprawdę szczęśliwy, tyle że już nie kochałem matki mojego dziecka.
-I ?
-Ale nic nie było tak jak wcześniej, oszukiwaliśmy się nawzajem, aż podjęliśmy decyzję o rozstaniu.
-A dlaczego..dlaczego ona umarła ?-głupie pytanie! Mogłam się ugryźć w język. Thomas od razu pobladł jeszcze bardziej.
-Kristina była pod opieką psychiatry, brała leki, silne leki. Tego dnia Lilly była u mnie, a ona je przedawkowała.
-Popełniła samobójstwo ?
-Zniszczyłem ją psychicznie Amber, przyczyniłem się do jej śmierci.
Gregor
-Wierzysz mi ?
Siedziałem i nadal analizowałem to co mi powiedziała. I nie wiem w którą wersję wierzyć. Sam nie wiem czy Sandra była by w stanie aż do tego stopnia mnie okłamać. Sam już nie wiem nic oprócz tego,że skrzywdziłem Amber. Jeżeli tylko Alex się o tym dowie, jak postąpiłem z jego córką mogę się pakować.
-Nie wiem, muszę się z tym przespać-gwałtownie podnoszę się z jej łóżka. Wychodzę nie odpowiadając na jej krótkie kocham Cię nie jestem w stanie. Nie wiem czy tak naprawdę kocham ją, czy Amber. A może to tylko zauroczenie młodą dziewczyną jeszcze prawie,że dzieckiem która zwróciła na mnie uwagę ? Nie wiem. Po drodze do pokoju Amber napotykam roześmianych chłopaków z drużyny. Siedzą na fotelach i uczą się japońskiego. Kto do cholery o godzinie piątej nad ranem uczy się tego języka ?
-Thomas u niej jest, nie radziłbym-zaśmiał się Kraft-wiesz wygrałem przez Ciebie zakład.
O czym on pieprzy do cholery ?
-Nie patrz się tak, obstawiałem,że to Ty ją wyrwiesz ale Thomas chyba Cię wyprzedził-zaśmiał się Michi.
Thomas ? Ignorując ich śmiechy skierowałem się do pokoju dziewczyny puszczając ich uwagi. Dwa razy zapukałem dwa razy i nie musiałem czekać długo aż drzwi się otworzą. Jednak nie stała w nich Amber tylko Morgi. Czyli mieli rację.
-Powinieneś dostać ode mnie w pysk-żadnego dzień dobry czy cześć.
-Za co ?-próbuje udawać głupka ale on chyba wie wszystko.Wychodzi na korytarz popychając mnie na ścianę i gwałtownie łapiąc dłonią za gardło.
-Uwiodłeś ją, zaciągnąłeś do łóżka by zapomnieć o Sandrze ?! Może zaczniesz się w końcu liczyć z drugim człowiekiem!
-Wytłumaczę-wychrypiałem. Jego uścisk trochę zelżał.Nie wytrzymał długo i puścił mnie nadal mordując mnie wzrokiem. Chyba zdał sobie sprawę,że nie jesteśmy na korytarzu sami i w każdym momencie może nas ktoś przyłapać.
-Myślałem,że się nią zauroczyłem!-wyznałem szczerze-bo zauroczyłem ale to nie miłość.
-Gregor nie myśl nigdy więcej! Nie pozwolę Ci jej skrzywdzić! Dotknij ją chociaż jeszcze raz, to obiecuję Ci,że nigdy nie założysz więcej nart-warknął i wrócił do pokoju, nie żartował. Czyżby on ? Nie to niemożliwe.
Thomas
Nadal buzując w środku wszedłem z powrotem do pokoju Amber. Razem mamy zejść na śniadanie jak będzie odpowiednia pora. Brała w tym momencie prysznic,i bardzo dobrze. Przynajmniej nie wie o wizycie Gregora. Zależy mi na niej, nie jest mi obojętna. Nie będę się śpieszył, będę powoli czekał aż dalsze relacje między nami się rozwiną. Bo przecież wiek nie jest przeszkodą w miłości ? A ja jestem pewny,że to właśnie blondynce chcę zapewnić maksimum bezpieczeństwa i oddać całą moją miłość. Bez względu na wszystko.
Krótki, przepraszam. Kolejny jutro wieczorem ewentualnie w piątek po południu :*
Przepraszam za błędy.
Oby jutro, inaczej może być o jedną czytelniczkę mniej - umrę z ciekawości!
OdpowiedzUsuńO rany! Co za zamieszanie! Nie wiem co powiedzieć! Tu Thomas, tu Gregor, potem Thomas i Gregor ... uch!
Nie wiem co Amber zrobi. A tym bardziej co zrobi mój najukochańszy - sprawca tego całego zamieszania - trener Pointner kiedy się o tym wszystkim dowie! To dopiero będzie jazda! ;D
ODLOT x3
OdpowiedzUsuńNieźle.. *-*
Następny następny następny!! Ją chcę NASTĘPNY!! ;)