Amber
Założyłam na siebie kupioną niedawno sukienkę ciążową. Nie wiem po co, Thomas powiedział mi tylko,że mam się ładnie ubrać. Nie mam pojęcia co on kombinował. Nie kombinowałam za bardzo z włosami, pofalowałam je tylko lekko i puściłam swobodnie na ramiona. Malec coraz częściej dawał ostatnio o sobie znać kopiąc. Pierwszy raz kiedy poczułam jego ruch w moich oczach pojawiły się łzy. Malec dał o sobie znać podczas konkursu kiedy Thomas szykował się do skoku. Gregor zaalarmowany moim łzami od razu znalazł się koło mnie. I to on a nie Thomas oprócz mnie odczuł ruchy jakby nie było swojego dziecka. Kącik jego ust od razu powędrowały do góry jednak chwila nie trwała długo bo zaraz znalazł się koło nas Thomas zajmując jego miejsce. Tego dnia malec niestety nie chciał dać o sobie już znać, za to przypomniał o sobie już następnego ranka, tym razem w obecności Thomasa. Nie chciał mi powiedzieć gdzie mnie porywa więc zostało mi tylko rozmyślać. Kończyłam malować oczy, kiedy do mojego hotelowego pokoju wszedł tato. Nie byłabym zdziwiona jego widokiem gdyby nie to,że czerwoną czapeczkę zamienił na czerwony krawat! Skoro ojciec ubrał garnitur to musiał wiedzieć co kombinuje Thomas. Czyli nieuświadomiona byłam tylko ja.
-Gotowa już jesteś ?-wyciągnął w moją stronę dłoń. Założyłam na siebie jeszcze tylko na siebie płaszczyk i podałam mu rękę. Jak się okazało przed hotelem czekała na nas taksówka, znaczy się na mnie. Ojciec pocałował mnie w czoło i życzył dobrej zabawy a sam z uśmiechem na twarzy wrócił do hotelu. Taksówkarz nie mówił nic przez całą drogę. Wysadził mnie pod bardzo ekskluzywną norweską restauracją. Podziękowałam za podróż i odebrałam od niego malutką kartkę na której widniało pismo Thomas Wejdź do środka i o nic nie pytaj. Jak poprosił tak też zrobiłam. Konsjerż od razu przejął ode mnie płaszcz i wskazał ruchem dłoni na ogromne drzwi na końcu sali. Lekko oddychając, trzymając dłoń na brzuchu skierowałam się w ich stroną. Tam niemal od razu się otworzyły pod lekkim naciskiem mojej dłoni i znalazłam się w sali oświetlonej jedynie przez lampiony i masę małych kolorowych świeczek. Dookoła porozkładane były białe jak i czerwone róże a na środku sali stał On. Ubrany w idealnie skrojony garnitur. Dwa ostatnie guziki, śnieżnobiałej koszuli pozostały rozpięte. Włosy jak zwykle ułożone w artystyczny nieład a na ustach szeroki uśmiech. Sama w swojej zwykłej sukience przy nim wyglądałam nijak.
-Witaj-przez te buzujące hormony rozpływałam się na sam dźwięk jego głosu. Podszedł do mnie z gracją i pocałował krótko ale czule. Odsunął przed mną krzesełko przy ślicznie zastawionym stoliku. Usiadłam i on uczynił to samo. Uśmiech sam malował się na mojej twarzy kiedy patrzyłam w jego błyszczące ze szczęścia oczy. Chyba tak się zachowują i wyglądają zakochani.
-Możesz mi powiedzieć po co to wszystko ?-spytałam rozglądając się po całej sali w której byliśmy sami. Z jej rogu dochodziła bardzo cicha muzyka lecąca z wieży.
-Wszystko w swoim czasie-chwycił moją dłoń leżącą na stoliku i ucałował ją-zamówiłem nam sałatkę z owoców morza, lubisz ?-spytał a ja kiwnęłam głową. Nalał mi do wysokiej szklanki wody, sobie również. Zdziwiło mnie to zwłaszcza,że koło jego sztućcy stał kieliszek na wino.
-Nie piję bo prowadzę-czy on czyta w moich myślach ? Posłałam mu uśmiech i upiłam łyk wody która miała cytrynowy posmak. Kelner przyniósł nam dania i znów zostaliśmy sami. W ciszy, spoglądając na siebie konsumowaliśmy posiłek.
-Zechcesz ze mną zatańczyć ?-wyciągnął w moim kierunku dłoń którą ujęłam. Już kilka chwil później tańczyliśmy w rytm wolnej muzyki. Byliśmy na tyle siebie blisko na ile pozwalał mój brzuch.
-Wiesz,że Cię kocham ?-szepnął okręcając mnie dookoła.
-Wiem-przylgnęłam bardziej do jego ciała. Nawet przez materiał czułam ciepło od niego bijące.
-Thomas...co Ty robisz ?-spytałam kiedy nagle klękną przede mną wyciągając coś z kieszeni spodni. W jego dłoni znajdywało się czerwone pudełeczko ze srebrnym pierścionkiem w środku. Momentalnie z wrażenia zabrakło mi oddechu.
-Amber słońce czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną ?-niby banalna formułka ale mnie zabrakło słów. On,mężczyzna idealny chce spędzić ju definitywnie swoje życie z kimś takim nieidealnym jak ja. Przecież on by mógł mieć tysiące kobiet ładniejszych, inteligentniejszych a chce właśnie mnie.
-Tak-odpowiedziałam króciutko. Klęcząc drżącymi dłońmi, wsunął pierścionek na mój palec który później ucałował.Jego twarz rozpogodził jeden z najpiękniejszych uśmiechów. Podniosłam na wysokość oczu dłoń która zdobił teraz śliczny pierścionek. Dopiero z bliska dostrzec można było tuzin małych diamencików dookoła jednego większego.
-Podoba Ci się ?-Thomas złapał moją drugą wolną dłoń i przysunął do swojego ciała.
-Nawet nie wiesz jak bardzo-uśmiechnęłam się i w podziękowaniu musnęłam jego usta. Czyli tato musiał o wszystkim wiedzieć, i nic mi nie powiedział. Zdrajca.
-To co robimy z tak mile rozpoczętym wieczorem-Morgi poruszał śmiesznie brwiami.
-Nie wiem jak Ty ale ja mam pewne propozycje-zaśmiałam się wspinając na palce by bez problemu dosięgnąć do jego ust.
Gregor
Nie wiem sam który Pointner jest gorszy. Ten wkurzony na maksa, chodzący ciągle nabzdyczony tak,że aż bucha mu para uszami. Czy ten prze szczęśliwy z niewiadomych mi przyczyn, pozwalający nam na wszystko. Dosłownie na wszystko. Tak więc teraz siedzimy sobie prawie,że wszyscy bo brak nam tylko Morgiego. Andreas i Stefan sprowadzili skądś piwo więc sobie imprezujemy za zgodą trenera. Jak tak dalej pójdzie to żaden z nas nie będzie w stanie wziąć udziału w jutrzejszym konkursie. A norweskie piwo to jednak norweskie piwo.
-A ja fiem gzie poszedł Morgi-czknął Stefan.
-Nic dziwnego, jesteś największą plotkarą w drużynie-odszczeknął mu Didl. Chłopak ostatnio był cięty na każdego, bo skoki nie wychodziły mu takie jak w poprzednim sezonie zimowym czy chociażby letnim. Tylko Stefana złapało to piwo, no ale jak ktoś miał słabą głowę to nic dziwnego. Najmłodszy to mu wolno.
-No...no bo ten no-jąkał się nie mogąc się wysłowić. Michael ryknął śmiechem opluwając resztkami napoju z ust Andreasa. Naprawdę, Alec oszalał godząc się na popijawę przed konkursem. Jutro jak nic będzie tego żałował, i gdzie do diabła jest Thomas!
-No bo podsłuchałem-i rozumiecie,że mówił już całkowicie bez żadnego bełkotu ?-znaczy się nie podsłuchałem.
-Mniejsza o to.
-No bo Alex ma taki dobry humor, bo Thomas eis dzisiaj oświadcza Amber, znaczy się pewnie już to zrobił no wiecie-zaśmiał się Kreaft znów upijając łyk piwa. Oświadcza się co ? Czy ciąża dziewczyny to powód żeby się od razu hajtać ? Ile oni się znają a ile ze sobą są ? Oszalał. Z Kris był dziesięć lat zanim urodziła się Lilly i jakoś nie śpieszno mu było pod ołtarz,aż do teraz. Chyba,że dojrzał bardziej niż nam się to wszystkim wydaje.
-Ale wiesz co Gregor, myśleliśmy że lecisz na Amber no ale ty już zaklepany-zaśmiał się Michael. Łypnąłem na niego mając nadzieję,że się zamknie.
-W sumie-przyznał mu rację jego odwieczny kompan-łaziłeś za nią jak piesek salonowy.
Boże daj mi cierpliwość bo jak dasz mi więcej siły niż mam to ich rozwalę.
Thomas
Leżałem w łóżku jeżdżąc ręką po ramionach Amber. Leżała wtulona we mnie i sama kreśliła jakieś wzorki na mojej klatce piersiowej. W chwili kiedy powiedziała tak, zostałem najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi.Jeszcze kiedy wczoraj dostałem błogosławieństwo od Alexa wiedziałem,że wszystko musi się udać. Leżałem teraz trzymając w ramionach powód mojego uśmiechu, powód mojego szczęścia, osobę którą szczerze kocham.
-Wracamy do hotelu ?-spytała przygryzając wargę.
-A gdzie jesteśmy-zaśmiałem się kręcąc na palcu jej włosy-przecież jesteśmy w hotelu.
-Wiesz o co mi chodzi, Thomas-jęknęła.
-No wiesz, liczyłem na jakąś powtórkę w nocy-obsypywałem pocałunkami jej policzki i usta-a przy chłopakach tak jakoś niezręcznie.
-Jesteś niewyżyty-zaśmiała się ale wcale nie protestowała kiedy moje usta schodziły coraz niżej. I mnie też to nie przeszkadzało. Szykowała się bardzo udana noc z dala od skocznego świata.
Zastanawiam się jak oni się zachowują jak są pijani. Heheh.
Przepraszam za błędy.
Ho ho ho ... Co za tempo! Już zaręczeni?! O.o ;D
OdpowiedzUsuńThomas musi kuć żelazo póki gorące, a ja Gregor nauczy się w końcu liczyć ? ;D
UsuńTo jest właśnie ten moment, w którym całkowicie zmieniam zdanie i żądam, aby Gregor zatroszczył się o Amber ;D haha ja kapryśna ;D
UsuńDalej Gregor! Do boju! ;D
All ależ masz normalnie kaprysy ;D
UsuńTaki kochany i uroczy Gregorek Ci się teraz marzy ?:>
Nie. Taki porządny, przyjacielski Gregor (fair wobec Morgensterna, fair wobec Sandry, ale z wielkimi nadziejami z tyłu głowy), który bez żadnych zobowiązań, będzie wspierał Amber i troszczył się o dziecko. Tak bardzo, że sama rozważy myśl wyjawienia mu prawdy.
UsuńAle to było głębokie O.o boję się siebie.
;D
Tylko to nie może być koniec...
OdpowiedzUsuńO nie, nie, nie!!!
Spokojnie, jeszcze parę części będzie ;) to taki punkt kulminacyjny ;)
UsuńNO KIEDY ROZDZIAŁ?!
OdpowiedzUsuńPostaram się dodać juuutro :) Nie złość się tak : )
Usuń