Gregor
O dziwo nie obudziło mnie głośne chrapanie mojego współlokatora ani Jego dzwoniący budzik. Pewnie nie zdążył go ustawić na odpowiednią godzinę. Obudziłem się pod wpływem ciepłego powietrza które łaskotało moje policzki. Jeżeli to Michi znów lunatykuje to przysięgam,że zepchnę go dzisiaj na wieczornym treningu z belki. Z przerażeniem otwieram oczy ale zamiast twarzy kolegi z drużyny mam przed sobą śpiąca córkę trenera. Z każdą upływającą chwilą mam przed oczami wspomnienia ubiegłej nocy. Moje usta na jej ciele, ona wołająca moje imię. Jej drobne ciało. Nasze ciała złączone w jedność. Na ziemię sprowadza mnie jej cichy pomruk, nie mogę oderwać od niej wzroku. Wygląda jak anioł. Blond włosy rozrzucone są po poduszce, jedną dłoń zaciska na kołdrze a drugą trzyma pod policzkiem. Mam tylko nadzieję,że tak samo jak ja nie będzie żałować ubiegłej nocy. Czuję...czuję że jak pójdzie tak dalej jestem w stanie wygrać wszystkie konkursy. Amber dodaje mi sił. Żałuję,że nie mam przy sobie swojego aparatu, ale szybko przypominam sobie o telefonie spoczywającym w spodniach. Szybko robię jej kilka zdjęć, ignorując wiadomości o nieodebranych kilkunastu połączeniach. Teraz nie na to pora.
-Nie ładnie robić śpiącemu zdjęcia-uśmiecha się Amber nadal mając zamknięte oczy. Nie wstała z krzykiem. Jest dobrze.
-Musiałem-odpowiedziałem obejmując ją w pasie-a teraz muszę iść. Michael zapewne się niepokoi.
Nie odpowiedziała nic. Pocałowała mnie tylko w policzek jak to miała w zwyczaju. Podniosłem się z łózka i zbierając swoje wczorajsze ubranie nakładałem je na siebie.
-Gregor-stała przed mną owinięta kołdrą-niech to zostanie między nami.
Pięć wyrazów. Jedno zdanie. Kiwnąłem jedynie,że rozumiem i już w zupełnie innym humorze udałem się do swojego pokoju. Michael spał, więc nie muszę się na razie nikomu tłumaczyć. Wszystko było by może dobrze, może wyrzuciłbym jej prośbę ze swoich myśli, gdyby nie dzwoniący telefon. Sandra
Ambe
Zeszłam w wyśmienitym humorze na śniadanie. Poprosiłam Greogra o dyskrecję bo nie chce żeby ojciec się dowiedział o nocy która spędziłam z Jego skoczkiem.Naprawdę to była jedna z najcudowniejszych nocy ale wiem,że nie ma możliwość,że się powtórzy. Nie może. Tak więc siedzę przy tym samym stoliku co ostatnio i ze smakiem zajadam tosty z kremem czekoladowym. Do hotelowej restauracji schodzą się już skoczkowie innych reprezentacji, z uśmiechem witając się z moją osobą. Długo nie siedziałam sama bo dołączyli do mnie austriaccy skoczkowie, zwarci i gotowi. Po śniadaniu mieli luźny trening na siłowni w oczekiwaniu na powrót Morgiego.Zszedł również Gregor, trochę bardziej zmarkotniały. Mam tylko nadzieję,że niczym go nie uraziłam.
-Kiedy skaczecie ? -spytałam smarując sobie kolejnego tosta.
-Jutro-odpowiedział mi najbardziej zadowolony z życia Stefan.
Dalszy posiłek spożywany był w kompletnej ciszy. Tylko cały czas czułam na sobie wzrok Gregora co wcale mi nie przeszkadzało. Było to trochę krępujące bo pewne sprawy potoczyły się zbyt szybko ale przecież dzieci z tego nie będzie,chyba.
Czy ja nie słyszałam,że ojciec zabiera mnie na konkursy by przy okazji spędzić ze mną trochę czasu ? Szkoda,że słyszę tylko,że on nie ma tego czasu. Tak więc siedzę i obserwuję wygłupiających się skoczków. Najpierw mieli grać w piłkę nożną, potem ktoś rzucił hasło kosz ale mądry Stefan wpadł na pomysł żeby zagrać w siatkę, z Polakami. Szkoda tylko,że nie pomyśleli od razu,że brakuje im do cholery jednego zawodnika!
-Amber, kochanie-zaświergotał mi nad uchem tato-dojdź do chłopaków.
-Nie mam stroju.
-Masz leginsy a koszulkę jakąś się załatwi-czy on zawsze musi mieć gotową radę ?
-Ja mam jedną czystą w torbie-zgłosił się pierwszy ochotnik którym był Gregor.
-Świetnie idźcie do szatni i gramy-tato klasnął w dłonie.
W ciszy wyszliśmy z sali kierując się do przylegających do niej szatni. Ze swojej czarnej torby wyjął białą, dużą koszulkę.
-Dziękuję Ci za wczorajszą noc-szepnął podając mi materiał. Stał już przy drzwiach, kiedy nagle wrócił się i pocałował mnie popychając na ścianę. Pocałunek nie przypominał czułości z wczoraj, był przepełniony agresją. Nie wiem przez jak długo czasu miażdżył moje wargi. Ale odsunał się ode mnie głośno nabierając powietrza.
-Gregor-dotknęłam jego rozgrzanego policzka-stało się coś ?
-Amber-złapał moją twarz w dłonie tak,że patrzyłam prosto w jego oczy- pamiętaj,że jesteś dla mnie ważna-ostatni raz musnął moje usta i wyszedł.
Rozgrywka była bardzo męcząca. Odniosłam wrażenie,że Jasiek z Maćkiem specjalnie najmocniejsze piłki uderzają w moim kierunku ale nie dałam im tej satysfakcji. Dzielnie starałam się odebrać każdą co było oczywiście powodem czerwonych śladów na moich rękach. Ostatecznie po emocjonującej grze wygraliśmy 3:2. Cały czas zastanawiałam się co miał na myśli Gregor.
-Bardzo dobra gra-pochwalił mnie Michael.
-Masz-Gregor podał mi jakąś paczuszkę. Jak się okazało był to lód którym mogłam ochłodzić piekące ręce.
Już miałam do niego zagadać kiedy do sali wparował rozpromieniony od ucha do ucha Thomas. Usiadł koło mnie i objął ramieniem i cmoknął w policzek.
-Gdzie masz Lily ?-zdziwił mnie brak małej przy nim.
-Hymm..Lily jest właśnie w drodze do babci.
U babci ? Czyli ja również wracam już do domu ? Ale ja nie chcę. Ja się do nich wszystkich przywiązałam.
-Wytłumaczę Ci później-szepnął konspiracyjnie wymieniając spojrzenie z moim ojcem. Chwyciłam swoją bluzę i w koszulce Gregora skierowałam się do pokoju. Ja nie lubię tak bardzo pożegnań.
Thomas
Ruszyłem spokojnie za Amber by wytłumaczyć jej ze spokojem co i jak. Telefonicznie ustaliłem wszystko z Alexem i jego córka zostaje z nami do końca sezonu już nie jako niania.
-Mogę ?-uchyliłem drzwi do jej pokoju. Siedziała na łóżko, brak odzewu wziąłem za zgodę, więc jak to miałem w zwyczaju wszedłem i usiadłem obok niej. Objąłem ją ramieniem a ona oprała głowę o moją klatkę piersiową. Nadal było w koszulce Gregora.
-Nie chce was zostawiać-jęknęła-za bardzo was lubię.
-Mała, nigdzie nie jedziesz, zostajesz z nami. Niani już nie potrzebujemy ale fotografa za to bardzo.
Wytłumaczyłem jej dlaczego musiałem oddać Lily niedoszłej teściowej pod opiekę. Kocham bardzo moją córeczkę i zobaczę ją dopiero za jakiś miesiąc ale jeżeli chce ja mieć u siebie nie miałem innego wyjścia.
-Czyli,że nie wracam do Austrii ?
-Nie, dopiero teraz zacznie się zabawa-chciałem pocałować ją w policzek ale nie fortunnie przekręciła głowę tak,że moje usta natrafiły na jej. Były takie miękkie a na dodatek czułem na języku smak jej waniliowego błyszczyka. Nie wiem kto pierwszy przerwał nasz pocałunek ale było to za sprawą pukania do drzwi. Amber podniosła się z łóżka cały czas mnie obserwując i poszła otworzyć intruzowi. Do jej pokoju wparowała reszta skoczków śmiejąc się zapewne z żartów Stefana. W tym momencie miałem ochotę ich wszystkich udusić.
-Alex dał nam wolne, więc wpadliśmy na wieczór filmowy-Michael wyciągnął zza siebie kilka filmów a Stefan popcorn oraz kilka butelek z Red Bullem.
Chcąc czy nie chcąc zmuszony byłem do oglądania telewizji, ciągle wspominając wydarzenie sprzed paru chwil.
All! Jestem okropna, dopiero dzisiaj zobaczyłam komentarz :( Miałaś wczoraj urodziny a ja podła nic nie dodałam. No nic, czego Ci tu życzyć ? Życzę Ci dużo szczęścia, spełnienia wszystkich marzeń, miłość, zdrówka i tego co jest Ci potrzebne! :) Mam nadzieję,że rozdział Ci się podoba a jego długość jest satysfakcjonująca. Więc jeszcze raz Najlepszego :*
PRZEPRASZAM ZA JAKIEKOLWIEK BŁĘDY.
Ps. Już mam zarys kolejnej historii.
Nie jesteś okropna :) rozdział jest ok, ale ... jego długość chyba nigdy nie będzie satysfakcjonująca! Tak się w tą historię wciągnęłam, że nie masz pojęcia! Nigdy chyba nie będę miała dość ... ;D
OdpowiedzUsuńDodawaj kolejny!
Możesz uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić mi kilka szczegółów z kolejnego opowiadania? powiedz chociaż kto w nim będzie występował! :)
Cieszę się,że się wciągnęłaś! Mam nadzieję,że kolejna też Cię wciągnie :)
UsuńBohaterzy kolejnego ? Główne skrzypce będzie grał Kotek ale nie zabraknie też innych skoczków Polski a również moich kochanych Austriaków i Niemców w szczególności ;)
Więcej nic nie zdradzę, Będę milczeć jak grób. :)
w pierwszym momencie pomyślałam, że coś o skrzypkach będziesz tworzyć (a ja w szkole muzycznej 9 rok ;D), po czym czytam dalej i taki face palm - ja to jednak jestem sprytna ;D
UsuńFajnie, że o skoczkach! Kiciuś mój ulubieniec - wieczny optymista! ;D
No i oczywiście dziękuję za życzenia! :)
UsuńAleż nie ma za co :)
UsuńNiestety jestem bez taleńciem i kompletnie nie znam się na grze na instrumentach ahahaha
Niech się więcej uśmiecha ten Kiciuś bo taki markotny ostatnio :)
Tak szczerze - jeszcze nigdy nie widziałam, żeby nasz Kiciuś się śmiał ;D wieczny pesymista!
UsuńAAAAAAAA ALE SUPER!!! WCIĄGA!!! CZEKAM NA NASTĘPNY *.*
OdpowiedzUsuń