Amber
Dwa tygodnie później
Przed ostatnimi czterema konkursami które tradycyjnie miały się odbyć na Słowacji, cała kadra dostałą dwa dni wolnego od treningów za osiągnięcia. Niestety ja tego wolnego nie miałam, musiałam udać się na umówioną wizytę u lekarza, zacząć załatwiać sprawy z szybkim ślubem w urzędzie i spotkać się z głównym sponsorem by dogadać się w kwestii sesji zdjęciowej chłopaków.
Tak dwa tygodnie temu mi się oświadczył a już najprawdopodobniej w czerwcu zostanę jego żoną. Wszystko po to,żeby od razu po porodzie został bez niczego wpisany jako ojciec dziecka. Wszystko na wariackich papierach. Ale musimy zdążyć przed wyznaczonym terminem 24 czerwca kiedy to maleństwo pojawi się na świecie. Pan doktor chciał mi zdradzić płeć maluszka ale obiecałam sobie,że chce mieć niespodziankę. Gregor wraz z Sandrą mają pobrać się już w sierpniu. Blondynka zaoferowała mi swoją pomoc przy skromnej uroczystości. Tylko zaślubiny w Urzędzie i małe przyjęcie w restauracji tylko w gronie najbliższych. Moje samopoczucie było coraz lepsze, mdłości minęły mi już dawno, zaczęły mi tylko puchnąć stopy i bolał mnie kręgosłup. Tatuś oczywiście chodził zadowolony nie słuchając nawet swojej małżonki która uważała,że jeszcze jestem dzieckiem. Dokładnie pamiętam tą awanturę kiesy wraz z ojcem powiedzieliśmy jej,że poniekąd zostanie babcią. Tak,zdecydowanie musieli kupić nowe talerze gdyż ta w furii wytłukła chyba wszystkie. Teraz kiedy miałam chwilę wolną siedziałam sobie na kanapie w domu Thomasa, w którym jestem już prawie bo jeszcze nie wszystkie moje rzeczy tu są. Lilly grzecznie stała przy stoliczku i rysowała coś na kartce a ja mogłam poczytać poradnik dla młodej matki który dostałam od Gregora. Thomas wraz z nim pojechał na jakieś tam spotkanie, nawet nie wiem z kim.
-Lilly chodź tu do mnie-zawołałam dziewczynkę która już dreptała w piżamce wykąpana. Jutro popołudniu mamy zawieźć ją na ostatnie dwa tygodnie do babci a potem już będzie w domu. Mała położyła główkę na moim brzuchu, przykryłam nas kocem i bawiłam się jej kręconymi lekko włoskami. Przez ten czas kiedy nas nie było przy niej, strasznie wyrosła i co najważniejsze mówiła już, jeszcze bardziej po swojemu ale jak ktoś chciał to ją rozumiał.
-Spać Ci się nie chce ?-spytałam wiedząc,że mnie zrozumie.
-Nje-ziewnęła i bardziej się we mnie wtuliła-dzisiuś.
Zaśmiałam się całując ją w główkę. Włączyłam telewizor na kanał z bajkami i tak sobie leżałyśmy we dwie na kanapie oglądając przygody Toma i Jerrego. I pewnie nawet nie zorientowałam się,że Lilly usnęła gdyby nie to,że słodko sobie chrapnęła. Zmęczona zaraz podzieliłam jej los.
Thomas
Jeździłem z Gregorem po centrach handlowych a konkretniej to po jubilerach. Zdecydowanie za późno przypomniałem sobie o dziewiętnastych urodzinach swojej narzeczonej które miała za trzy dni. Gregor też chciał jej kupić drobny upominek,więc pomagaliśmy sobie nawzajem z wyborem.
-Słuchaj mam sprawę Gregor. Muszę jeszcze dzisiaj podjechać do rodziców a nie chcę żeby Amber była sama przez noc.
-Jasne-odpowiedział z uśmiechem-zajmę się nią i Lilly.
-Będę Ci dłużny piwo ale podejrzewam,że masz dość na jakiś czas-zaśmiałem się przypominając sobie sytuację kiedy wróciliśmy z zaręczynowej kolacji. Pokój Stefana i Michaela wyglądał jak pobojowisko, zresztą jak oni sami. Jedynym trzeźwym ze skoczków pozostał Didl który przespał nieświadomy całą noc. Awantura jaką zrobił Alex pozostanie sławna zaraz po tym jak głośno oznajmił,że zostanie dziadkiem.Po prostu źle się zrozumieli, on pozwolił im zaszaleć, to zaszaleli tak,że żaden z nich nawet nie odważył się zasiąść na belce. Alex powiedział,że jego podopieczni czymś się zatruli, więc w konkursie walczyliśmy wraz z Thomasem. Reszta się kurowała by następnego ranka karnie biegać 35 okrążeń wokół hotelu.W milczeniu wraz z zakupami wracaliśmy na parking do mojego samochodu.
-To ja cię podrzucę i od razu pojadę.
Kiwnął głową że rozumie i ruszyliśmy w dwudziestu minutową podróż. Wysadziłem go pod bramą i sam udałem się w podróż w rodzinne strony tak jak prosiła mnie o to mama przez telefon.
Gregor
Wszedłem cicho do domu Thomasa, chcąc zrobić dziewczyną niespodziankę. Jednak to one zrobiły większą mi. Wyglądały razem tak słodko. Zauważyłem stojący na szafce aparat Amber, bez oporów go chwyciłem by uwiecznić tą chwilę. Zadowolony z siebie, odłożyłem sprzęt tam gdzie leżał. Widząc kręcącą się Lilly postanowiłem zanieść ją do łóżeczka, wtedy również Amber będzie miała więcej miejsca. Pocałowałem chrześnicę w czółko i przykryłem różową kołderką i zszedłem na dół. Amber dalej spała, a nie chciałem jej budzić. Mogłem jeszcze przenieść na wygodniejsze łóżko Amber jednak wolę nie ryzykować, może niedługo się obudzi ?Usiadłem więc sobie na podłodze i włączyłem Xboxa. Gra tak bardzo mnie wciągnęła,że nie zauważyłem,że Amber się obudziła.
-A gdzie zgubiłeś mojego narzeczonegp ?-bawiła się moim włosami burząc moją cudowną ftyzurę.
-Zakopałem go w ogródku by mieć Cię dla siebie-zaśmiałem się-serio to wróci rano,musiał jechać do rodziców.
-Głupi jesteś-uderzyła mnie w ramię-długo tu siedzisz ?
-Trochę-ziewnąłem. Zmęczenie i mnie dawało się w znaki, jednak niedługo koniec sezonu i będzie trochę czasu na odpoczynek. Znaczy się na przygotowania do ślubu.
-Może chcesz się przespać ? Sam tu będziesz siedział ?-podniosła się z kanapy.
-A ty ?
-No ja idę do pokoju, jak chcesz też możesz.
Amber
Weszłam do sypialni, kiedy chciałam zamknąć drzwi mały włos a złamałabym nos Gregorowi.
-Gregor ?-spytałam zdziwiona kładąc się do łóżka.
-Mam spać sam ?-zrobił minę zbitego szczeniaka. Czemu oni zawsze biorą mnie na litość ? Ostatnio musiałam tulić Stefana dopóki nie usnął bo go nastraszyli i się bał. No zwariować idzie. Odchyliłam kołdrę, zapraszając go do siebie. Położył się i niemal odrazu do mnie przytulił. No przytulać to on potrafił.
-Tylko bez żadnych numerów-ostrzegłam go tak na wszelki wypadek.
-Ma się rozumieć pani Morgenstern-zaśmiał się-a maleństwo lubi wujka ?
Zaśmiałam się, ostatnio w kadrze dochodzili się kto zostanie chrzestnym maleństwa i Gregor nadal obstawiał,że to właśnie będzie on. Ty to będziesz ojcem,ale się o tym nie dowiesz.
-Gregor-jęknęłam zamykając oczy. Chciałam znów udać się do krainy snów-Dobranoc.
-Dobranoc-odpowiedział.
Zanim kompletnie odleciałam usłyszałam jeszcze tylko ciche:
-Zawsze będę przy Tobie i przy dziecku.
Tylko nie wiem czy to była rzeczywistość, czy sen.
Ten rozdział nie wnosi nic, jest takim łącznikiem dla kolejnych.
Jeszcze tylko 4 :)
I ruszam z wiecznie nadąsanym i niezadowolonym Maciejem który kiedyś się uśmiecha Kotem :)
Nie wiem do końca czy to o to mi chodziło z Gregorem, ale końcówka jest taka słodka, że nie mam co marudzić ;D
OdpowiedzUsuńMoże kolejny jeszcze dzisiaj? Skoro ten to taki łącznik? :)