Thomas
Stałem na szpitalnym korytarzu patrząc nadal w punkt gdzie zniknął przed chwilą lekarz. Celowo unikałem wymownego spojrzenia przyjaciela, który cały czas oczekiwał ode mnie wyjaśnień ? No bo co ja mu mogę powiedzieć ? Pozostało mi tylko gra na zwłokę.
-Nie mam pojęcia o co Ci chodzi-podniosłem na niego wzrok. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, oczy świdrowały moją osobę a usta miał zaciśnięte w wąską kreskę. Dłonie ściśnięte w pięść jakby szykował się do ataku.
-Thomas nie udawaj-warknął-to moje dziecko! To mój syn.
-Nie rozsmieszj mnie-zakkpiłem.
Tak, to mogłem teraz robić.Kłamać jeszcze bardziej, jednak zdaje sobie sprawę,że nie na długo. Gregor nie jet głupi i nie da sobie długo mydlić oczu. Jak najszybciej musiałem wymusić na Amber ślub, nie mamy czasu by czekać do czerwca. Wiem,że blondynka w pewnym stopniu kocha Gregora i chętna byłaby mu powiedzieć prawdę, ale kocha również mnie i Lilly. Boję się tego,że mnie zostawi. Że Gregor jak się dowie wykorzysta fakt,że go okłamała przeciwko naszemu związkowi.
-Dobrze słyszałeś co powiedział lekarz, zresztą dokładnie umiem policzyć, a wybacz ale w październiku to ja spałem z Amber nie Ty!-krzyknął zwracając na siebie uwagę kilku pielęgniarek.Prawdopodobnie żadna z nich nie rozumiała niemieckiego, więc nie miały pojęcia o czym rozmawiamy.
-Zamknij się. Nie wiesz sam co mówisz-urwałem kiedy zobaczyłem otwierające się drzwi gabinetu a w nich już lepiej wyglądającą Amber-ani jednego słowa prazy niej, rozumiesz-ostrzegłem go i podszedłem do ukochanej mijając go. Podała mi pliczek kartek i lekko się uśmiechając podeszła do Gregora. Ona chyba nie chce mu powiedzieć ? Oszalała ?
-Gregor dziękuje za szybką interwencje, gdyby nie Ty i Michael-usłyszałem jej szept skierowany do szatyna. Ten tylko kiwnął znacząco głowo i przytulił ją do siebie, głaszcząc dłonią po plecach. Uśmiechnął się do mnie triumfalnie, jakby miał nade mną jakąkolwiek przewagę. Miał przewagę Thomas, to on będzie biologicznym ojcem jej dziecka. Czy Ci się to podoba, czy nie.
Wpatrywałem się w śpiącą dziewczynę. Lilly również spała wtulona w Ami jak miała w zwyczaju ją nazywać. Odkąd wróciliśmy do hotelu unikałem Gregora jak diabeł święconej wody. Robiłem również wszystko by nie został choćby na chwilę sam z Amber. Wiem,że przy pierwszej możliwej okazji wypapla jej wszystkie swoje podejrzenia a ona nie będzie umiała mu zaprzeczyć. Pocałowałem ją w chłodne czoło, dokładniej okryłem kołdra i opuściłem jej pokój, od razu niemal na korytarzu wpadłem na Gregora kręcącego się w pobliżu drzwi do jej pokoju.
-Czego tu szukasz ?-warknąłem. Przyjaciel powoli działał mi już na nerwy, ale wiedziałem,że jest takim typem który nie daruje póki na dowie się prawdy. Tyle,że tym razem trafił na mnie, a ja za wszelką cenę będę się starał to przed nim ukrywać choćbym miał nawet wywieźć Amber na drugi koniec świata.
-Nie przyszedłem do Ciebie-burknął i chciał mnie ominąć jednak sprawnie zagrodziłem mu drogę do drzwi.
-A ja Cię chyba powiedziałem,że masz ją zostawić w spokoju.
-Nie Ty będziesz o tym decydował. Nie wpieprzaj się w nie swoje sprawy,Morgenstern.
Przechodzimy do nazwisk. Proszę bardzo. Nie spodziewałem się jednak ataku ze strony Gregora, dopóki jego pięść nie zetknęła się z moim nosem. Coś mi chrupnęło i zaskoczony zamiast mu oddać odruchowo złapałem się za nos.
-Zwariowałeś ?-ryknąłem.
Nie zdążył odpowiedzieć bo zaraz koło nas pojawił się Alex wraz z resztą chłopaków. Brawo, jeszcze widowni tylko brakowało.
-Ja zwariowałem ? Ja zwariowałem ?!-spytał tak głośno,że pewnie w całym hotelu go słyszeli-To Ty zwariowałeś ukrywając przede mną fakt,że zostanę ojcem!
Brawo Schliri, właśnie zrujnowałeś życie nie tylko sobie ale jeszcze nam.
Gregor
Powiedziałem to głośno. Głośno przyznałem się przy trenerze i chłopakach do spędzonej nocy z Amber i konsekwencji jakie z tego wynikły. Thomas mógł mi mydlić oczy ale ja z siebie idioty nie dam robić.
-Co ?-pierwszy zaszokowany odezwał się Stefan jednak Manuel szturchnął go porozumiewawczo. Thomas zaklną pod nosem, a Alex stał jak kołek i świdrował mnie wzrokiem. Drzwi od pokoju się otworzyły i stanęła w nich zaspana blondynka. Chciałem do niej podejść, zapewnić,że wszystko będzie dobrze,że wiem już o wszystkim i zaopiekuję się nią i naszym synkiem jak da mi szansę. Nie liczyło się już nic ani nikt oprócz niej i naszego maleństwa. Alex mógł mnie wywalić nawet z kadry, nie dbam o to. Patrzyła zagubiona po twarzach zgromadzanych dłużej zatrzymując się na mojej oraz Thomasa.
-Stało się coś ?-przyłożyła dłonie do brzucha. Był to taki rozczulający widok, chciałem podejść i przykryć jej dłonie swoimi. By poczuła,że ma we mnie wsparcie. Zrobiłbym to, gdyby nie to czego bałem się najbardziej w tym wszystkim, że o moim skoku w bok dowie się Sandra. Dostrzegłem ją stojącą w korytarzu, musiała słyszeć dokładnie wszystko co zostało powiedziane, jej twarz nie wyrażała żadnych emocji ale jej oczy niebezpiecznie błyszczały.
-Gregor wie o wszystkim-Thomas objął ją a ona spojrzała na mnie przerażona.
Siedzieliśmy w czwórkę w sali konferencyjnej która udostępniła nam dyrekcja hotelu na prośbę Alexa. Nie było potrzeby robienia nie potrzebnych bur na korytarzu, musieliśmy wszystko przedyskutować. Poważnie porozmawiać. Byłem ja, Sandra, Thomas oraz matka mojego dziecka. Każdy patrzył po sobie jakby nie wiedział kto ma się pierwszy odezwać.
-Co zamierzasz teraz zrobić ?-swoje pytanie skierowałem do Amber. Blondynka podniosła wzrok.
-Nic się nie zmieni Gregor, wszystko zostanie tak jak jest.
-Ty sobie żartujesz ?-spojrzałem na nią jak na wariatkę. Nic się nie zmieni ? Wszystko się zmieni!
-Ty masz swoje życie, ja swoje-odpowiedziała ze spokojem. Oszalała, nie wiem. Morgi chyba czymś ją otumanił, albo tam w szpitalu jakimiś lekami. Ona nie wiem co mówi. Sandra znienacka podniosła się z krzesełka i opuściła salę.
-Wrócimy jeszcze do tej rozmowy-podniosłem się by ją dogonić-dzisiaj-oznajmiłem dziewczynie-sami!-spojrzałem na Morgensterna który już chciał się odezwać. Zostawiłem tą dwójkę samą w pomieszczeniu a sam udałem się na poszukiwanie Sandry. Nie było to trudne, była w pokoju który zajmowała wraz z dziewczyną Stefana. Siedziała na łóżku i patrzyła na swoje dłonie w których obracała pierścionek. Pierścionek zaręczynowy. Nie krzyknęła, nie zwyzywała mnie ani nie kazała się wynosić kiedy koło niej usiadłem.
-Nie mam do Ciebie żalu-nadal nie podniosła głowy-w pewnym sensie Cię rozumiem. Amber to naprawdę śliczna dziewczyna, nic dziwnego,że nie możecie się jej oprzeć.
-Sandra...
-Nie musisz mi się tłumaczyć Gregor. Nie żądam tego od Ciebie. Między nami od dawna nie układa się wspaniale i obydwoje jesteśmy temu winni.
Obserwowałem ją i z napięciem czekałem na to co ma mi do powiedzenia. Była taka spokojna.
-Bardzo często nie było Cię w domu Gregor, rzadko się widywaliśmy a ja też potrzebowałam czułości i poczucia,że jestem dla kogoś ważna.
-Chcesz mi powiedzieć,że...?
-To było w zeszłym sezonie, poznałam go w barze, parę razy się spotkaliśmy i tyle.
Patrzyłem na nią zaszokowany. Sandra ? Sandra, którą miałem za wierną dziewczynę ? Odpowiednią kandydatkę na żonę miała przyprawiać mi rogi ? Nie mieściło mi się to w głowie.
-Uważam,że naszego związku nie ma dalej co ciągnąć-podniosła się z łóżka i podeszła do okna-Ty mnie już nie kochasz, ja...ja też Cię nie kocham. Jesteśmy ze sobą tylko i wyłącznie z przyzwyczajenia-pierwszy raz na mnie spojrzała. Podeszła spokojnie i oddała mi złoty pierścionek.
-Mam nadzieję,że z Amber stworzycie prawdziwą i szczęśliwą rodzinę, życzę wam tego z całego serca-uśmiechnęła się.
-Sandra, dziękuję-przytuliłem ją i pocałowałem w głowę. Straciłem dziewczynę ale wiem,że zyskałem przyjaciółkę-zatrzymaj to-wcisnąłem w jej dłoń pierścionek-prezentów się nie oddaje.
Amber
Co ja mam teraz zrobić ? Najlepiej byłoby się spakować i zostawić to wszystko, ich wszystkich. Ojciec patrzy tylko na mnie, nic nie mówi. Chłopaki sądzą,że uśmiechami dodadzą mi otuchy, a Thomas w kółko powtarza Nikt nie będzie Cię do niczego zmuszał. Do czego zmuszał ? Cała ta farsa się skończyła. Moje okropne kłamstwo wyszło na jaw i nic nie będzie jak było. Zniszczyłam zapewne związek Gregora, który swoja drogą pewnie mnie nienawidzi a Sandra wykrzyczy mi w twarz najgorsze epitety i będzie mieć rację.Zostałam sama w pokoju, Thomas stwierdził,że da mi tej nocy spokój i zabrał małą do siebie. Wymienił się pokojami ze Stefanem który przeniósł się do Gregora.
-Mogę ?-w drzwiach stanęła Sandra. Podniosłam się do pozycji siedzącej i zaprosiłam ją do środka. Blondynka podeszła i usiadła obok mnie na łóżku.
-Nie mam do Ciebie żalu.
Co ona powiedziała ? Przespałam się z jej narzeczonym. Będę mieć z nim dziecko a ona nie ma do mnie żalu ? Z otwartą buzia wpatruje się w nią z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy.
-Pomogłaś mnie i Gregorowie skończyć coś co dawno już powinno mieć swój koniec.
-Żartujesz,prawda ?
-Nie Amber,ja i Gregor to przeszłość. Teraz on należy do Ciebie.
-Ja mam Thomasa, kocham go.
-Ale kochasz też Gregora, widziałam te ogniki w twoich oczach. Myślisz,że to przypadek,że to on był przy Tobie kiedy dziecko się poruszyło po raz pierwszy ? Kiedy zasłabłaś ?
Patrzyłam na nią z jeszcze większym niedowierzaniem. Jak ona mogła być taka wyrozumiała.
-Wiesz, Amber Ty dasz mu coś czego ja nie mogłabym dać mu nigdy. Nawet gdybym z nim została Ty nadal miałabyś nade mnę przewagę.
-O czym Ty mówisz ?
Sandra podniosła się z łożka i podeszła do okna. Widok był z nich niezapomniany, widać było oświetlone skocznie. Blondynka przyłożyła sobie dłoń do brzucha i przez chwilę nie mówiła nic. Żadna z nas się nie odezwała.
-Kiedyś zrobiłam coś okropnego i teraz konsekencję będę ponosić przez całe życie.
-Sandra ?-podeszłam do niej i położyłam dłoń na ramieniu. Płakała. Po jej policzku spływały pojedyńcze łzy.
-Ja nigdy nie urodziłabym mu dziecka. Nigdy.
Było już późno w nocy. Sandra zasnęła w moim pokoju. Nadal próbowałam sobie ułożyć to co mi powiedziała. Było mi jej jednocześnie szkoda za to co ją spotkało i jednocześnie gardziłam nią. Nie znam całej historii jej i Gregora. Ale....ale ja osobiście nigdy w życiu nie dopuściłabym się do takiego czynu jak ona. Przecież to dziecko nie było niczemu winne. Siedziałam na fotelu i wpatrywałam się w księżyc. Nie wiem co mam teraz zrobić, kocham Thomasa ale w pewnym sensie czuje też coś do Gregora. Tylko nie wiem co. W jednym Sandra ma rację, to nie był przypadek,że to właśnie on był przy mnie w tych chwilach. Nagle jakoś pierścionek od Morgiego zaczął mi ciążyć na palcu. Ktoś zapukał do pokoju. Wyszłam na korytarz by sprawdzić kto to, i by Sandra mogła w spokoju spać. Wpadłam prosto w ramiona Gregora. No tak, obiecał,że porozmawiamy później. Tylko ja nie miałam ochoty. Nie wiem co mam mu powiedzieć.
-Amber-dlaczego on nadal mnie trzyma ? Może mnie puścić, nie ucieknę przecież.
-Gregor posłuchaj,nie chciałam Ci mówić.
-I tego nie mogę zrozumieć.Przecież wiesz,że zrobiłbym dla Ciebie wszystko.
-Masz, to znaczy miałeś Sandrę a ja mam Thomasa i...i jestem szczęśliwa-spojrzałam w jego brązowe oczy.
-Kocham Cię. Ciebie i naszego synka.
Synka ? Co ? Skąd on wie ? Zresztą nie ważne. Będę miała synka, małą wersję Gregora. Zamykam na chwilę oczy by przetrawić to co mi powiedział. Kocham mnie.
-Przykro mi Gregor, ale ja kocham Thomasa-nie mam odwagi spojrzeć mu już w oczy. Wchodzę do pokoju i zamykam mu drzwi przed nosem, by w ciemnym pokoju swobodnie się rozpłakać. Skłamałam. Bo chyba Cię kocham Gregor.
Naaapisałam i trochę jestem na siebie zła i trochę jestem zadowolona. I nie wiem jak teraz to skończyć ughhh.
Dziękuję nowej czytelniczce i dziękuje również All <3
Hahaah! Nie wiem czy to ja tak na cb wpłynęłam, czy sama zmądrzałaś, ale taaaaaak ... Amber + Gregor = <3
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że oni jeszcze będą razem :/ MUSZĄ!
To jest chyb najlepszy rozdział z całego opowiadania. Nie chodzi o samą fabułę, ale o długość, o staranne opisy wszystkich sytuacji, o dialogi - normalne, nie jakieś sztuczne i nadęte, tylko taki prawdziwe! Genialny! Warto było czekać calutki dzień!
Dokończ "She will be loved" w takim stylu! Przemyśl sobie teraz przez noc co chcesz napisać i dodaj jutro! JUTRO! Nie będę się już tak narzucać, bo mam szkołę muzyczną do 20, w sumie jestem w szkole oD 8 do 20, więc ... JAK WRÓCĘ MA NA MNIE CZEKAĆ WSPANIAŁY, DŁUGI, PIĘKNY, WZRUSZAJĄCY ROZDZIAŁ!!!
No pierwszy raz widzę (czytam) w jakimkolwiek opowiadaniu, że Sandra od Gregorka jest taka wyrozumiała i w pewnym sensie miła, bo żeby od tak o pogodziła się z rozstaniem? I te jej słowa, aby ułożył sobie życie z Amber.
OdpowiedzUsuńDo Amber : TY NIE KOCHASZ THOMASA (no, ale i tak go lubię!) TYLKO SCHLIERENZAUERA<3 No kurde, mały Gregorek będzie, a ta chce z Morgim być? No nie, tak nie może być, no! Ja się nie zgadzam! :P
+ wracając jeszcze do Sandry to jak ona mogła zrobić coś takiemu Gregorowi i ich dziecku? :/
Czekam na next kochana! :**
Wiem właśnie, dlatego też w moim opowiadaniu nie chciałam robić z niej takiego potwora :)
UsuńOj Amber sama nie wiem czego jeszcze chce, a w tym przypadku kogo :)
Dziękuję za komentarz :*