wtorek, 8 kwietnia 2014

Epilog

 25 maja

Blondynka stała na środku sypialni i nerwowo tupała nogą, wiążąc przy okazji malutki krawacik na szyi  swojego trzy letniego synka. Kątem oka obserwowała jeszcze swojego partnera który krzątał się po sypialni nadal nie gotowy. Mają niecałe dwadzieścia minut by zjawić się w kościele, przy okazji odbierając mamę Gregora z dworca. Ten jednak nie wiele sobie z tego robił i wcinał kanapkę, chodząc w dresie.
-Gregor możesz się pośpieszyć!-krzyknęła na niego byleby tylko nie wystraszyć synka.
Szatyn spojrzał tylko na nią i ze śmiechem pokręcił głową.
-Białą koszule tłustymi paluchami będzie mi dotykał!-zdenerwowana Amber odłożyła Luke'a do kojca i zdzieliła swojego partnera po rękach.
-Marudzisz-ten tylko cmoknął ją w nos i wraz z garniturem zamknął się w łazience, unikając spotkania pierwszego stopnia z jej butem. Naprawdę Gregor z dnia na dzień denerwował ją coraz bardziej, był gorszy niż Luke. Kochała go, tego była pewna. Ale jednocześnie miała go dość.
-Może być?-przed nią pojawił się Schlierenzauer w idealnie skrojonym garniturze, i dopasowanym krawacie pod kolor jej sukienki.
-Wyglądasz perfekcyjnie-zacmokała parę razy w usta.
Szatyn objął ją w pasie tak jak to miał w zwyczaju i już chciał ją pocałować, kiedy wyswobodziła się z jego uścisku i spojrzała z mordem w oczach.
-Wygniecisz mi sukienkę!
Gregor nie chcąc się więcej narażać ukochanej,postanowił wziąć syna na ręce i jak najszybciej udać się do aut by zejść jej z oczu.

Zajechali właśnie pod kościół w którym odbyć się miała dzisiejsza uroczystość. Większość gości zgromadzona jeszcze była przed świątynią, więc oznaczało to,że Pointner i Schlierenzauer nie spóźnili się na ślub swojego przyjaciela. Amber dostrzegła blondyna stojącego na uboczu i patrzącego w jeden punkt. Poinformowała Gregora gdzie idzie i ruszyła w Jego kierunku. Uśmiechnął się ciepła kiedy zobaczył swoją przyjaciółkę. Praktycznie rzecz biorąc, to dzięki niej był teraz tu gdzie jest. Karly poznał jak wracał od niej ze szpitala. Zaoferował pomoc dziewczynie w potrzebie a ona w zamian skradła mu serce.
-Jak się czujesz ?-spytała podchodząc do niego.
-Trochę się denerwuję Amber-spojrzał na nią z przerażeniem w oczach-żałujsz,że to nie Ty jesteś na jej miejscu ?
-A Ty żałujesz, Thomas ?-przełknęła ślinę. Uwielbiała tą rudą dziewczynę i uważała,że jest ona godna Thomasa. I z całego serca im kibicowała.
-Nie żałuję Amber-wypowiedział to tak swobonie i pewnie.
-Ja też nie-blondynka spojrzała na swoich dwóch mężczyzn z uśmiechem, nie żałowała.

Trzymając się z ręce siedzieli w jednej z środkowych ławek. Gregor przyglądał się parze w okół której toczyło się dzisiaj wszystko, jednak cały czas myślał o kobiecie której dłoń właśnie trzymał. Nigdy nie przeżył takich chwil grozy jak wtedy przez kilka minut w szpitalu. Do tej pory pamiętał lekarzy walczących o jej życie, i każdego dnia dziękował Bogu,że ma ją ciągle przy sobie. Do pełni szczęścia brakował mu tylko zgody blondynki na ślub. Za każdym razem jak pytał słyszał,że ślub im jest do niczego nie potrzebny. Ale tyle osób na nią naciskało,że niedługo się ugnie.
-Kocham Cię, wiesz ?-szpenął kiedy właśnie Thomas składać miał przysiegę.
-To szalone, ale ja Ciebie też-mocniej ścisnęła jego dłoń i wtuliła w jego ramię.

Obserwował uważnie matkę swojego partnera która czuwała nad jej synkiem. Chodziła z małym po sali trzymając go za rączkę. Luke był małą kopią Gregora, nic więc dziwnego,że od małego otoczony był kobietami, i tymi młodszymi i starszymi. Mały we wszystkich wzbudzał zachwyt, i tak było do tej pory.
-O czym myślisz ?-Gregor obrócił ją w okół własne osi i ponownie przytulił się do jej drobnego ciała.
-O niczym-szepnęła wdychając jego perfumy. Uwielbiała ten zapach, w końcu sama mu je kupiła. Dzisiejszego dnia zazdrościła Karly tej białej sukni, że była w centrum uwagi,że była tak naturalnie szczęśliwa. Chciała kiedyś stanąć na ślubnym kobiercu ale jeszcze nie teraz. Jest dobrze tak jak jest. Jednak zdawała sobie sprawę,że Gregor nie będzie wiecznie prosił ją o rękę, dwa razy dostał kosza, za trzecim podejściem chyba nie powinna mu tego zrobić ? Teraz nie powinna się nad tym zastanawiać. Kochają się na wzajem i nie zanosi się na to,że cokolwiek się zmieni.
-Wiesz jak tak patrzę na naszego synka, to się zastanawiam czy nie popracujemy nad córeczka-zaśmiał się jej do ucha i znów obrocił w kółko.
-Możesz zapomnieć-stłumiła jego zapały.
-No już nie udawaj,ze Ci się te starania nie podobają-pocałował ją przelotnie w usta. I dzięki Bogu,że byli w miejscu publicznym, inaczej Schliri zapłacił by jej za te wybredna żart które szeptał jej na ucho w tym momencie. 

 26 stycznia

Zabije go. Zabije go. Zabije go.  Przez korytarz, na szpitalnym łóżku wieźli blondynkę która niespokojnie oddychała, trzymając się za brzuch. Z jej oczy płynęły łzy spowodowane nie wyobrażalnym bólem.O ile za pierwszym razem nie czuła nic, teraz czuję aż za nad to. Wyklinała w myślach ten przeklęty wieczór, to weselu w hotelu. Poniosło ich za bardzo, z widocznym skutkiem który pchał się na świat własnie wtedy kiedy Jego tatuś był w drodze do domu. Wytrzyma. Poczeka na niego, niech znajdzie się w szpitalu koło niej a potem porządnie na nim wytrzęsie. Jak jeszcze raz wywinie taki numer, to on będzie w bólach i męczarniach trwał przez tak długo.
-Jestem, jestem-podbiegł do niej zmachany i złapał za rękę.

Gregor nie patrzył na zegarek ile to trwało. Oddychał razem z Amber chcąc wspierać ją najbardziej jak to możliwe. Wdech i wydech. Cieszył się,że może być przy narodzinach swojego kolejnego potomka. Zwłaszcza,że dowie się w końcu czy to chłopak czy dziewczynka. Na korytarzu kręcili się pewnie cały team który przybył tu z nim prosto z lotniska.
-Ostatani raz-lekarka posłała w stronę Amber ciepły uśmiech. Dziewczyna wykonała wszystko tak jak uczyli ją w szkole rodzenia i po chwili dotarł do niech płacz noworodka. Ich kolejnego dziecka. To była jego ostatnia szansa, musiał wykorzystać ten moment.
-Amber wyjdziesz za mnie ?-spytał ocierając pot z jej czoła.
-Tak-odpowiedziała zmęczonym głosem.
Tą romantyczna chwilę przerwała im doktorka podajac zdezorintowanemu Gregorowi nożyczki.
-Może pan przeciąć pępowinę.
Amber poklepała go po ramieniu. Gdyby mogła zaśmiałaby się z bezradnej miny narzeczonego. I wszystko było by fajnie, gdyby nie to,ze Schlilir padł jak długi na zimną, szpitalną posadzkę. No to się faktycznie popisał.


14 kwietnia

-Gregor odstawa go na ziemie-krzyknęła Amber stojąc w ogrodzi i patrząc jak ten podrzuca małego do góry i łapie. Ubzdurał sobie,że musi już od małego wpajać mu miłość do skoków. Musi pozostawić po sobie jakiegoś następce. I na kolejnego mistrza. Bujała wózeczek w którym spała słodko ich trzymiesięczna córeczka-Ashley. O ile Luke był wykapanym tatą, to Ash była wykapaną nią. Mieli już parkę i obiecali sobie z Gregorem,że jak na razie nie planują więcej. Skupią się na swoim małżeństwie oraz wychowaniu obecnej dwójki.
-Już-postawił go na ziemi, pocałował w czółko i udał się w kierunku niedawno poślubionej Amber. Połączyli ślub z chrzcinami dziewczynki. Blondynka tylko szturchnęła go w ramię kiedy uszczypał ją w tyłek. Erotoman.
-Kocham cię-przytulił się do jej pleców.
-Wiem-zaśmiała się.
Była szczęśliwa. Nie wyobrażalnie. Miała wszystko to o czym marzyła od małego. Kochającego męża, zdrowe i śliczne dzieci, duży dom i nawet psa. Zawsze chciała mieć psa.
-Co powiesz,żebyśmy popracowali nad kolejnym-spytał wsuwając jej rękę pod bluzę.
-Zapomnij  Schlierenzauer-cmonęła pod nosem-jest dobrze tak jak jest.
Bo mimo popełnionych błędów i tak odnajdzie się szczęście. To prawdziwe szczęście.

znam wszystkie rzeczy które czynią Cię taką jaką jesteś
wiem że "do widzenia" tak naprawdę nic nie znaczy
wraca i prosi bym łapał ją za każdym razem gdy upada

No cóż, tym żegnam się z Amber, Gregorem i Thomasem. Może kiedyś jeszcze wrócę do tego pisząc inna wersję całych wydarzeń, kto wie ?

Przpraszam za błędy.

I na dniach powitamy Macieja Kota oraz......Aleksandrę. 

16 komentarzy:

  1. Nie skomentowałam, bo wczoraj przez cały dzień nie miałam internetu :(
    bardzo dobrze, że nie uśmierciłaś Amber. wszystkim to wyszło na zdrowie ;D

    bohaterka kolejnego opowiadania będzie moją imienniczką haha ;D tylko mów do niej Ola albo Oleńka (:D), bo jakieś tam Aleks, co się pojawia na różnych blogach to najgorsze co może być :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah Oleńka, wątpię żeby Maciusiowi to przez gardło przeszło ;D no cóż rożnie będą na nią wołać :)

      Usuń
    2. Oleńka ... to taki słodkie ;D nie czepiaj się! Maciuś też potrafi być słodki! Wierzę w to <3 ;D

      Usuń
    3. Ja wiem,że on jest słodki, tyle, że dla wszystkich oprócz Oli, ale nie robię już spoilera ;D

      Usuń
    4. No jak już zaczęłaś to dokończ, bo już mnie ciekawość zżera haha ;D
      A jak nie to dodaj rozdział ;D

      Usuń
    5. Oj wytrzymasz do piątku :) Powiem tyle,że Maciej żywi do Oleńki pewną urazę : )

      Usuń
    6. urazę o co? no nieee, no nie ustąpię tak łatwo! musisz zdradzić coś więcej! ;D

      Usuń
    7. o wszystko, bo Oleńka to będzie wiedźma według niego. Więcej nie powiem. W sumie ona też go nie darzy miłością :)

      Usuń
    8. Do czasu, jak znam życie ... ;D

      Usuń
    9. Zapewne, nawet Maciuś ma uczucia i wie co to zazdrość :) a koledzy wcale mu nie pomogą ;D

      Usuń
    10. szykuje się niezła wojna domowa z tego co widzę! ;D i tym razem to nie (mój ukochany) Pointner będzie rzucał czapkami ;D

      Usuń
    11. Jemu na razie dam odpocząć. Kiedyś znów go wykorzystam *diabelski śmiech*

      Usuń
    12. Jeeeej! Pointner powróci! ;D

      Usuń
  2. Ja się pytam dlaczego Ty mnie kobieto nic nie poinformowałaś o epilogu, hęęę?! Przeczytałam za jednych zamachem i mam wielki uśmiech na twarzy, taki bardzo, bardzo duży :))) Ach, no i wszyscy żyją, szczęśliwi, dwójka dzieci, ślub i te teksty Gregora co do nowego potomka mnie rozwaliły, ale to tak w pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście :D

    Kurczę, żałuję, że tak późno trafiłam na tego bloga, ehh. Ale i tak dziękuję Ci za tak piękną historię Gregora i Amber <3
    A teraz lecę, pędzę czytać nowe opowiadanie o Maćku, bo mam już 2 rozdziały w tył ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój poprzedni komentarz był głupi, a ja jestem ślepa, przepraszam, życzę powodzenia w pisaniu. XD ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń