Aleksandra
I czekam sobie z walizkami, na hotelowym korytarzu aż wszyscy łaskawie ruszą swoje dupy by jechać wreszcie na lotnisko. Do domu przywiozę ze sobą śliczną opaleniznę i masę miłych wspomnień.
-Alii-w moją stronę zmierza uśmiechnięty Michael wraz z Thomasem i Gregorem. O ile tą ostatnią dwójkę trochę już znam to ten blondyn zdobył moją sympatię w 12 dni.
-Michaś-wyciągnęła ramiona i utonęła w jego mocnym uścisku.
-Będę tęsknić,obiecaj,że będziesz się odzywać-szepnął chowając twarz w moje włosy-i,że przemyślisz sobie propozycję.
Kiwnęłam głową i pocałował go w policzek. Później przyszła pora na Morgensterna, ten się zaśmiał tylko i obiecał,że może podczas trwania sezonu choć raz odwiedzimy ostry dyżur.
-I tak Cię nie cierpię Schliri-zaśmiałam się w ramionach szatyna-ale kolana masz bardzo wygodne.
-Jesteś wredna Alex, ale i tak Cię lubię-pocałował mnie w policzek-mam nadzieję,że odezwiesz się czasami do nas.
-Pozdrów Sandrę, Gregor, a Ty ucałuj Lilly!-upomniała ich jeszcze i ruszyłam za Kruczkiem ciągnąc za sobą walizkę. Szłam sobie na samym początku, do wynajętego busika. Nie powiedziałam Michaelowi nic,że jadę do Austrii bo sama nie wiem czy tam jadę.W busiku zajęłam sobie miejsce z przodu kładąc obok torebkę by nikt już nie usiadł obok. W uszy włożyłam słuchawki i w takim stanie miałam zamiar wytrwać w drodze na lotnisko.Nie śpieszyło mi się z powrotem do domu, wiedziałam,że już na lotnisku będę miała starcie z siostrą która była już poinformowana o moich planach. Jeszcze tego samego wieczoru zadzwoniła i zwyzywała mnie od idiotek. Taka o to kochana,starsza siostrzyczka. Nie wyjęłam z uszu słuchawek nawet w drodze na lotnisko oraz na nim samym. Kamil coś tam do mnie mówił, a ja wcale go nie słuchałam. Kubacki podśpiewywał się ze mnie,że skradłam Kociakowi serduszko a on biedny teraz cierpi.Szkoda,że nikt nie wiedział,że ja tez przez niego cierpiałam. Kot jest święty, to ja jestem tą złą wiedźmą. Do wyłączenia muzyki zmuszona byłam kiedy znaleźliśmy się na pokładzie samolotu,ale tu też miałam plan żeby dali mi spokój. Pójdę spać.
-Siedzę koło Ciebie-na miejsce obok klapnął nie kto inny jak Maciek-będziemy mieli czas żeby pogadać.
-Nie wydaje mi się zaraz idę spać.
-O nie moja panno, pogadamy o to na bardzo poważnie. Tyle razy mówiłem Ci,że Cię kocham, też chcę coś od Ciebie usłyszeć.
Gdyby coś piła wyplułabym zawartość swoich ust przed siebie.Co on chce usłyszeć ? Oszalał!
-Zgłupiałeś-bardziej stwierdziłam niż spytałam.
-Nie Olka, wiem,że nadal mnie kochasz,inaczej nie wymawiałabyś mojego imienia przez sen.
Blefował. Jak nic blefował. Skąd on mógł wiedzieć co mi się śni ? Co prawda śnił mi się kilka nocy pod rząd, ale ja nawet konkretnie nie wiem co tam robił.
-Blefujesz.
-Wcale, na lotnisku mogę Ci puścić nagranie-pomachał mi przed oczami swoim telefonem-wszytko pięknie nagrane.
-Nie kompromituj się Maciuś.
-Oj Oleńko, kiedy Ty się w końcu przyznasz,że mnie kochasz ?
-Nigdy!
-Olka!
Przystanęłam słysząc głos Ewci. Czyli przyjechała po Kamila i po mnie tak jak obiecywała. A może udam,że jej nie znam,złapię taksówkę i zamiast do Zakopanego pojadę do swojego mieszkania w Krakowie. Olka jesteś geniuszem!
-Aleksandro Bilan masz się w tej chwil zatrzymać!
Szlag by to wszystko trafił. I czego ona tak się drze ?
-Co ?-odwróciłam się na pięcie by stanąć twarzą w twarz ze wściekłym bykiem.
-Do auta!-co ona taka waleczna się stała. Spojrzałam na Kota który przebiegle stał i się uśmiechał. Przebrzydły sierściuch! To on ją na mnie napuścił a nie Kamil!
-Jadę sama.
-Powiedziałam do auta i nawet mnie nie uruchamiaj!
Okej..okej, już tylko nie morduj mnie wzorkiem. Ostatni raz taka wkurzona była na mnie kiedy przyłapała mnie ze szlugom dziesięć lat temu. Grzecznie maszeruję do auta,ciągnąc za sobą walizkę. Czarownica Ewa idzie przede mną ze swoim mężulkiem a obok mnie idzie rodzeństwo Kot.
-Ewa-zatrzymałam się przy lśniącym aucie szwagra. Cud,że on pozwala jej jeździć tym cackiem,ja jak raz chciałam prowadzić to wyleciał na mnie z gębą.
-Tak ?
-Co oni tu robią ?
Kamyk chował nasze walizki do bagażnika.
-Jadą z nami, po co głupio pytasz.
I wsiadła sobie do samochodu. Czy ja mogę się zabić ?
-Nie pojedziesz do żadnej Austrii!
-Kamil możesz jej powiedzieć żeby na mnie nie krzyczała ?
-Ewa...
-Zamknij się.
I to jest nasza rozmowa. Ona coś krzyczy, ja proszę o coś Kamila a ona znów krzyczy. Naprzeciwko mnie siedzą jeszcze rodzice żeby było ciekawiej a i Maciuś.
-Kochanie, Ewcia ma rację-mama jak zwykle stanie po jej stronie, zresztą ojciec też.
-Jestem dorosła i mogę robić co chce!
-Masz załatwiony staż w Polskiej kadrze, co Ty jeszcze chcesz ?
-Chce sama decydować o swoim życiu,to tak dużo ?
-Ola-głos po raz pierwszy zabrał Maciek.
-Zamknij się, nie odzywaj się! Nie zauważyłeś,że to wszystko Twoja wina ? Zresztą niepotrzebnie w ogóle jechałam z wami na ten pierdolony obóz!
-Moja wina ? Moją winą jest to,że Cię kocham ?
Woo nie przy rodzicach,błagam.
-Proszę Cie przestań-syknęłam w jego kierunku-nie teraz.
-A kiedy ?
-Później.
-To i tak nie zmienia faktu,że nigdzie nie jedzisz. Zostajesz w Polsce.-zarządziła Ewka.
-To się jeszcze okaże-podniosłam się z krzesełka-Maciej-spojrzałam na szatyna-chodź stąd jak chcesz gadać.
Maciek
Nareszcie. Wyszliśmy z domu Stochów i idziemy w ciszy. Nie mam pojęcia gdzie mnie prowadzi. Nocne życie dopiero się rozkręca ale podejrzewam,że nie będzie to żaden klub. Park. Okej, może być. Ola kroczy ku jednej z wolnych dookoła ławek i siada na niej po turecku. Nadal jest trochę zdenerwowana, ale to przecież dla jej dobra. Nikt z nas nie chce źle.
-Wyszedłeś wtedy i zostawiłeś mnie samą, bolało.
-Ola, ja...
-Poczekaj, nie to bolało najbardziej. Miałam nadzieję,że ochłoniesz i wrócisz,że porozmawiamy i wszystko będzie dobrze. Choć to było dwa lata temu nadal pamiętam jak mnie wtedy nazwałeś. Przyrzekłam sobie,że właśnie tak będę się zachowywać.
Słuchałem jej i było mi coraz bardziej wstyd. Skrzywdziłem ją. Zachowałem się jak gówniarz,choć miałem prawie,że dwadzieścia jeden lat na karku.
-Pamiętasz ?-kiwnąłem głową na tak-powiedz to.
-Ja naprawdę nie chciałem Cię tak nazwać. Byłem zdenerwowany, czułem się zdradzony.
-Tylko i wyłącznie dlatego,że mnie nie wysłuchałeś, wolałeś słuchać Rafała. Powiesz to ?
-Nie-odparłem stanowczo-Kocham Cię.
-Posłuchaj uważnie Maciuś-położyła dłoń na moim policzku, przejechała palcem bo moich ustach-zapamietaj tą chwilę.
Nachyliła się nade mną i przelotnie musnęła moje usta. Chciałem zatopić palce w jej blond włosach, chciałem żeby pieszczota ta trwała jak najdłużej a ona ją brutalnie przerwała.
-Kocham Cię Maciek, ale zawsze zostanę dla Ciebie suką bez uczuć.
Kolejna część komedii :)
Dokładnie! Bo to jest jedna wielka komedia ;D ten Maciuś, te jego wyznania, zaraz potem ta dzika Ewka i ten baranek Kamilek ... Zaraz padnę z wrażenia, mówię Wam ...
OdpowiedzUsuńKamil się po porostu słucha żony, jak przykładny mąż się zachowuję. Nad Maciejem to trzeba płakać, nad tą jego nie paradnością.
UsuńNie padaj.
No nieporadny to on jest i to jeszcze jak! Ale Olcia święta też nie jest!
UsuńUwierz mi,że z Maćka jeszcze trochę się pośmiejesz. A Olka to Olka jak nie rzuci mu się do oczu to będzie cud :)
UsuńWróciłam, nadrobiłam i przepraszam :(
OdpowiedzUsuńIle tutaj się beze mnie działo ? Ola wyznaje swoje uczucia ? Oczywiście musiał być też fragment w którym pokazuje pazurki ♡
Mam nadzieję, że jdnak nie wyjedzie, bo będzie smuteczek xD
Całuję Kukulka :D
Bardzo się cieszę,nie masz za co przepraszać :)
UsuńPokazuje pokazuje :)
Wyjedzie albo i nie się okaże.
Również całuję xx
Ot tak rodzinna sielanka. Ewa wygrała! Nie no ona tutaj jest najlepsza i nawet bardziej lubię ją niż Kamila. Boże hahahahahahahah padłam!
OdpowiedzUsuńBuziaki! :*
Kamil taki biedny, wytrząsa się nad nim a Ty ją lubisz bardziej ? No wiesz. U Ciebie Kamil -cham i prostak a u mnie kozioł ofiarny heheh ;D
UsuńCałuski :*! xx
Dodasz coś jeszcze przed maturami? :)
OdpowiedzUsuńDodam w piątek jak go do końca przemyślę:)
Usuń