Aleksandra
Czy ja czasami nie zasuwałam zasłon jak szłam spać ? I dlaczego było mi tak do cholery zimno i mokro ? I kto do cholery szturchał mnie w ramię wybudzając ze snu ? No na Boga, tu się śpi i odpoczywa. Co ja do pracy przyjechałam ?
-Olka...Olka wstawaj!-czyj to głos ? Żeby się dowiedzieć musiałbym otworzyć oczy a mi się nie chce wcale.
-Albo wstajesz sama albo wyniosę Ci z łóżkiem do basenu-heh drugi głos. Czyli samobójców w tej kadrze jest dwóch. Zresztą oni to sami samobójcy, no bo kto by dobrowolnie latał sobie na dwóch deskach ?
-Ymhym-mruknęłam przez sen. Przecież tego nie zrobią. Jednak sama się przeliczyłam, nie minęła sekunda a ja już wisiałam głową w dół przerzucona przez czyjeś ramię. Jednak nie rozpoznałam przez kogo bo przed oczami miałam tylko tyłek sprawcy zamieszania. Całkiem zgrabny tyłek. Oni tak ? To ja też, zaczęłam sobie poszczypywać pośladki nieznanego mi porywacza.
-Nastka!-krzyknął Kamyk. O a więc to mój kochany szwagier ? No cóż, tyłek ma całkiem niezły.
-Kamil możesz mnie postawić!-zaśmiałam się nadal mu dokuczając.
-Zapomnij, teraz każdy zobaczy Cię w piżamie!-i postawił mnie owszem, tyle że w restauracji gdzie siedziały już prawie wszyscy członkowie każdej reprezentacji. Myślałam,że spalę się ze wstydu. Przecież stoję przed nimi w baaardzo krótkich spodenkach i białej bokserce. No przecież ja go zamorduję, Ewka zostanie sama z dzieckiem ale jest młoda, szybko kogoś sobie znajdzie.
-Możesz usiąść koło mnie-zaśmiał się przechodzący koło mnie Morgi z jedzeniem na tacy. Przymknęłam oczy i policzyłam do trzech żeby nie wybuchnąć na środku restauracji.
-Taka taka seksi bomba-usłyszałam nucenie tych smarkaczy. Titus z Dejvim znów siedzieli i stroili sobie ze mnie żarty. Udając obrażona skierowałam się w kierunku stolika Autów. Nikt przecież mi nie zabroni jeść z tym kim chce ? Na odchodnym pokazałam jeszcze chłopakom środkowy palce co spowodowało u nich jeszcze bardziej obrażone miny. Niech spadają. Usiadłam sobie między Morgim a wczoraj nowo poznanym kolegą od tańców na stole.Widać,że alkohol za bardzo mu nie służył ale obdarował mnie uroczym uśmiechem. Siedziałbym pewnie trochę z nimi gdyby nie....gdyby nie ten przebrzydły Kocur!
-Sorry panowie, ta pani jest z nami-i znów mnie menda ciągnie.Nie reaguje na moje protesty tylko wyprowadza mnie z restauracji i tak jak wczoraj pakuje do windy. Co on myśli,że nie wytrzeźwiałam jeszcze ? Ja nawet nie byłam pijana! Wcisnął guziczek z naszym piętrem i milczał nadal trzymając mnie mocno za dłoń tak,że na nic było moje szarpanie. Z debilem nie wygrasz! Zajechaliśmy na nasze piętro i prowadzi mnie toto do pokoju. Wpycha w drzwi i głośno je za sobą zamyka.
-Nie pomyliło Ci się coś ?-odpycham go od mojej walizki. Nie będzie mi grzebał w ciuchach.
-Nie będziesz świecić przed nimi gołym tyłkiem!-tak złego kota nie widziałam nigdy w życiu. Zaśmiałam się mu prosto w twarz. No ba zaraz, co on ma do mojego tyłka ? Będę sobie nim świecić przed kim mi sie tylko podoba.
-A poza tym ubieraj się,mamy zaraz stawić się koło basenu-huknął mi do ucha. Jebnę go za chwilę. Będę musiała złamać daną obietnicę bo nie wytrzymam z tym człowiekiem i zrobię mu krzywdę. Czy on mówił coś o świeceniu tyłkiem ? Oj Kocie dopiero teraz zobaczy co to świecenie tyłkiem. Wyciągam z walizki bikini, bardzo krótkie szorty oraz króciutką bluzkę. Zamknęłam się w łazience i szybko ubrałam,wiedziałam,że Maciej siedzi w moim pokoju. Dobrze,że sprzęt miałam już spakowany w jednym miejscu.
-Zbieraj się i nie zapomnij zabrać tej czarnej torby z szafki, a i zamknij za sobą drzwi!-krzyknęłam i sama opuściłam pokój w celu skontaktowania się z własna siostrą.
Siedziałam nad basenem mocząc sobie w nim nogi i sącząc lemoniadę. Właśnie skończyłam robić chłopakom sesję zdjęciową w wodzie i teraz miałam chwilę spokoju.Skoczkowie mieli zajęcia w basenie a później będą wyciskać siódme poty na siłowni by następne dwa dni mieć wolne. Ja natomiast podążałam za nimi jak cień z aparatem w dłoni uwieczniając wszystko na zdjęciach które wieczorem wyśle mojej nabuzowanej hormonami siostrze. Teraz mieli tak zwaną chwilę dla siebie w wodzie więc postanowili sobie zagrać w siatkówkę w wodzie. Całe szczęście,że posmarowałam się krem bo inaczej wieczorem spałabym na stojąco. Te promienie słońca były takie przyjemne. Koło mnie stała spokojnie szklanka z koktajlem bananowo truskawkowy, woda była taka zachęcając, ale nie chciałam pozbywać się z siebie ciuchów przed nimi.
-Chodź z nami poodbijać a nie tak siedzisz-jęknął Janek. Boże jak ja współczuję Andżelice, naprawdę on jest największym marudą.
-Nie chce mi się-odpowiedziałam sięgając po szklankę. Oczywiście napiłabym się jakby ona tam stała, jednak Kotek naprawdę chce stracić swój ogonek! Jak on mnie denerwuje, jak on mnie denerwuje, jak on mnie denerwuje.
-Bardzo dobry-podał mi pustą szklankę. Dzięki Ci Boże za moją wstrzemięźliwość bo inaczej pocięła bym mu nią twarz. Rozgrzana z nerwów do czerwoności postanowiłam się ochłodzić, i tak zobaczą mnie w kostiumie więc nie mam się co krępować już dzisiaj. Z głośników przy basenowym barze leciała Macarena w wersji Bischina. Z tego co się dowiedziałam dzisiaj w hotelowym klubie ma się odbyć dyskoteka na która mam zamiar się wybrać ,a może uda mi się tam wyciągnąć kolegów z drużyna a nawet wczoraj poznanych kompanów do dobrej zabawy ? Ważne żeby tylko Kot nie miał ochoty iść. Tak więc ściągnęłam swoje spodenki i bluzeczkę pozostając w bardzo ale to w bardzo ładnym kostiumie kąpielowym.
-Ulalal-zagwizdał z podziwu Titus a Biegun szturchnął go w ramie. Dobrze,że sztab sobie poszedł do hotelu żeby się chłodzić. Chłopakom szczęki opadły i to nawet tym zajętym, no figurę muszę nieskromnie przyznać miałam idealną, w końcu na coś męczę się dwa razy w tygodniu na siłowni i codziennie biegając.
-Ej nie zapominajcie,że połowa z was jest zajęta-zaśmiałam się wskakując do basenu.
-Jaka Ty jesteś chuda!-upomniał mnie szwagier.
-No, odezwał się grubas-wyrwałam mu piłkę.
-Na pewno grubszy od Ciebie-dźgnął mnie w żebra-sama skóra i kości. Przewróciłam tylko oczami i uderzyłam w piłkę posyłając ją w kierunku zadowolonego Kubackiego, który od razu odbił ją do Bieguna i znów piłka leciała w moją stronę. I tak sobie graliśmy w trójkąciku ignorując prośby o podanie piłki pozostałym. W końcu Stefcio się zdenerwował i wyskoczył tak,że złapał piłkę pchając się na mnie. Ja straciłam równowagę i zanurzyłam się w wodzie. Całe szczęście,że to był on, na niego nie umiałam się długo złościć.
-Przepraszam Ola-wyciągnął w moim kierunku ramiona. Nie spodziewał się chyba jednak tego,że go pociągnę i razem znów zanurzyliśmy się w wodzie.
-Ty, Hula uważaj,masz żonę-zawołał w naszym kierunku starszy Kot.
-Spokojnie Kubuś, ona i tak nie dla Ciebie-Stefcio pocałował mnie w policzek. Obydwoje staliśmy już prosto w wodzie obserwując zdziwionych chłopaków.
-Mamy zdjęcia-młodszy Kot pomachał moim ukochanym aparatem.
-I nie zawahamy się ich użyć-doskoczył do niego Titus który jeszcze przed chwilą był w wodzie.
-Proszę bardzo, mogę wam jeszcze podać e-mail Marceli-zaśmiał się Hula i znów cmoknął mnie w policzek.
Wariat, wariat, ale tylko tacy są dziś jeszcze coś warci.
Maciek
Odświeżony po treningu na siłownie spacerowałem sobie hotelowym korytarzem. Wszyscy szykowali się na jakąś imprezę .Wszyscy tylko nie ja. Słyszałem,że Olce udało się wyciągnąć tam nawet Niemców i Austriaków. Nie mam pojęcia co ona w sobie ma, albo nie już wiem. Kiedy tylko dzisiaj znów zobaczyłem jej półnagie ciało, wszystko wróciło do mnie ze zdwojoną siłą. Musiałem się mocno powstrzymywać żeby nie zachować się tak jak rano po śniadaniu. Ale nie mogłem patrzeć jak wszyscy tam pożerają ją wzrokiem. Maciek, Ty jej przecież nie znosisz. Nie znoszę nie lubię, a jestem zazdrosny jak cholera. Na korytarzu siedział Michael który mruczał coś sobie pod nosem, był już w pełni przygotowany na zabawę, czarna koszula, dżinsy, idealnie zaczesane włosy-perfekcja.
-Cześć-rzuciłem do niego płynnym niemieckim. Nie chcąc się chwalić język ten mam opanowany do perfekcji, tak samo jak angielski. Machnął na mnie ręką i zerwał się na równe nogi biegnąc w stronę pokoju Wiedźmy. Zaczął się dobijać do drzwi a potem w wyciągnął ją na korytarz. Nic sobie nie zrobił,że szwagierka Stocha była w samym ręczniku.
-Co tu się dzieje ?-podszedłem i po polsku spytałem młodszą wersję Ewy.
-A co Cię to interesuje, spadaj stąd-warknęła w moim kierunku-Michaś...powtórz Michaś.
-Misiaś-wybuchnąłem śmiechem. A więc Olka uczyła go polskiej wersji jego imienia. Genialne.
-Wiesz może byś się ubrała, a Michaś sobie poćwiczy sam ?-zapropnowałem. Ścisnęła mocniej ręcznik, przeprosiła Austriaka i weszła z powrotem do pokoju.
-Misiaś...Misiaś-powtarzał ciągle Michael odchodząc do swojego pokoju.No naprawdę, Aleksandra miała prześwity nauczycielskie ? I co ten Michael się tak do niej klei i łasi ? Swojej laski w domu nie ma ? Roześmiany wszedłem do pokoju Stocha-Ziobro wiedząc,że wszyscy tam będą.
-Namyśliłeś się ?-doskoczył do mnie mój starszy braciszek, zdrajca jeden, też cały czas gadała o Bilan, a Aneta w domu. Już ja jej wszystko wyśpiewam po powrocie, niech sobie Kubusia pilnuje.
-A wiesz, w sumie chyba mam ochotę się zabawić-spojrzałem na nich a oni tylko z zadowoleniem przyznali mi rację.
-W końcu mądrze gadasz-klepnął mnie po plecach Janek.
Aleksandra
Zeszłam do klubu w towarzystwie szwagra, który całą drogę truł mi o sukienkę. Według niego była ona zbyt kusa i zbyt wiele odsłaniała. No hello, zasłaniała tyłek ? Zasłaniała, więc nie widzę problemu. Zgryźliwy się już robi, no tak jeszcze rok i stuknie mu trzydziestka-sztywniak. W klubie nie było jeszcze zbyt dużo ludzi, może to i nawet dobrze. Od razu dostrzegłam wszystkich skoczków z trzech kadr. Wspólne tańce i zabawy z alkoholem to jest świetny sposób na integrację. Cały czas myślałam,że Kot nie przyjdzie jednak się myliłam. Siedział, nonszalancko oparty i pił jakiegoś drinka. Zauważyłam wolne miejsce koło Morgiego więc postanowiłam tam usiąść, jednak wyprzedził mnie Gregor. Tak więc w loży nie było wolnego miejsca. Wzruszyłam więc ramionami i już miałam odchodzić kiedy poczułam szarpnięcie do tyłu i wylądowałam tyłkiem na nogach Gregora. Morgi szczypnął mnie w bok a reszta wybuchnęła śmiechem, nie śmiał się tylko Kot, który swoją droga był cały czerwony na twarzy.
-Masz, zamówiliśmy specjalnie dla Ciebie-Morgi podał mi szklankę z białym napojem-Malibu, podobno lubisz.
-Uwielbiam-pisnęła i niemal od razu spróbowałam drinka. Był przepyszny. W podziękowaniu wychyliłam się by chwycić policzki Morgiego i pocałowałam go w nie, to samo podziękowanie należało się Schliriemu. Muzyka leciała, skoczkowie poszli wyrywać panny na parkiecie, miejsce do siedzenia się zrobiło a ja mimo tego nadal siedziałam na wygodnych kolanach Gregora.Śpiewałam sobie pod nosem zagraniczne, wakacyjne piosenki i obserwowałam jak Titus z Biegunem i chyba Bartkiem próbują wyrwać trzy dziewczyny siedzące koło baru. Już ja bym lepiej koleżanki wyrwała, chociaż dziwię się,że żadna nie wywaliła jęzora na widok Kłuska.
-Co się teraz napijesz ?-mrugnął do mnie Morgi.
-Może Sex on the beach ?-spojrzałam na blondyna który z uśmiechem pokiwał głową i odszedł w stronę baru.
-Prowokujesz go-zaśmiał mi się do ucha Gregor. Wiedziałam,że chodzi mu o Maćka, który wściekły świdrował mnie wzrokiem.
-Wiesz co go sprowokuje bardziej-zaśmiałam się cicho i wstałam z jego nóg. Pociągnęłam sukienkę w dół i ruszyłam w stronę parkietu kiwając na Austriaka. Ten jednak wziął swoją szklankę i uważnie mnie obserwował. Zdawałam sobie sprawę,że nie on jeden. Nie wiem kto zajmował się muzyka, ale puszczenie Shakiry Whenever, Wherever było bardzo dobrym posunięciem. Szybko znalazłam sobie wolny skrawek parkietu, blisko naszego skocznego stolika i zaczęłam kręcić ciałem dokładnie tak jak wokalistka w teledysku. Kilka kolejnych piosenkę też mi pod pasowało, tyle,że teraz nie bawiłam się sama tylko z nieznajomymi facetami którzy otoczyli mnie z każdej strony. Nie zabawiłam wśród ich towarzystwa długo, bo spragniona skierowałam się w celu spożycia swojego drinka. Stałam przy stoliku, bujając się w każdą stronę i przysłuchując rozmów. W pewnym momencie poczułam czyjeś ręce na swojej tali.
-Może pobawisz się teraz z nami-ryknął mi do ucha jeden z trzech muszkieterów. Nie mając wyjścia pognałam z nimi na parkiet na którym brylowałam cały czas, do stoliczka podchodziłam spijać to nowe drinki. Klub około godziny 3 opuściłam w towarzystwie głośnych śmiechów i pijackich śpiewów.
Zazdrosny Kotek jest o Wiedźmę hahahahah ;D
A teraz na kolejny czekamy do ? Hymmm środy ;)
Szkoda,że przy komentarzach nie ma przycisku z Lubię to ;D
oj szaleje ta nasza Olcia, nie ma co ;D ja bym wplotła więcej scen z jakimiś rozmowami, żeby jakoś się akcja rozkręciła, bo jak na razie jedynie imprezy. Na końcu nawet żadnej furii Maćka nie było ;/
OdpowiedzUsuńale ogółem, to napięcie rośnie ;D
i liczba komentarzy również haha ;D
Będą rozmowy też,w swoim czasie wszystko.
UsuńBo Maciek złość tłumi w sobie na razie.
I liczb komentarz coraz większa mnie cierszy :D
Mówisz, że Maciek maruda jeszcze się rozkręci? ;D wierzę Ci na słowo i czekam na kolejne rozdziały!
Usuńtak celowo zmieniłaś tytuł? bo było kto się CZUBI ten się LUBI, a jest na odwrót ;D zobacz ;D
Usuńhahhaahha, nawet nie wiem jak ja to zrobiłam hahah ;D mój błąd ;D
UsuńTo opowiadanie jest świetne ! Aż mi się szkoda zrobiło zazdrosnego Kota :D Ale ... jego wina. Trzeba było lepiej dziewczynę traktować. Ciekawe, co jeszcze wymyśli Ola, by wzbudzić w nim zazdrość ? Bo jak na razie każdy plan wychodzi jej świetnie :) Czekam na następny ♡ Kukulka :*
OdpowiedzUsuńDo środy! Ahh czyli że do jutra?
OdpowiedzUsuńJezu dziewczyno uwielbiam Cię! Kiedyś stwierdziłam że codziennie to za często i pewnie bym nie ogarniała. Ale zmieniłam zdanie!
I to jest BOSKIE! Jezu znalazłam to wczoraj i poszłam spać o 1:30 w nocy bo nadrabiałam "SHE WELL BE LOVED" - też świetne!
I UWIELBIAM twój styl pisania! Nic dodać nic ująć. Nie przyczepiam się wgl do niczego <3
CZEKAM NA JUTRO!!!!!!
Buziaki ;**
A jeśli chcesz poczytać coś mojego to zapraszam:
http://let---it---go.blogspot.com/
Dziękuuję Dziękuję Dziękuję, nawet nie wiesz ile znaczy dla mnie taki komentarz <3
UsuńDo 1:30 ? Jeszcze powiedz,że byłaś w szkole :)
A zaskoczę Cię jak Ci powiem,że anonimowo czytam twoje opowiadanie już od początku ?
No i czemu się nie przyznajesz ?
UsuńDlaczego linka nie zostawiłaś ? Przyszłabym tutaj wcześniej!!!!! :)
Tak tak byłam w szkole ... na szczęście pierwszy wf xD
No to ja czekam na jakiś komentarz kiedyś :D
UsuńBo jeszcze nie prowadziłam swojego :)
UsuńHahaha, rozumiem,że nie ćwiczyłaś ? :D
Jeszcze dzisiaj skomentuję! :)
Takie tam małe kłamstewko o niedyspozycji ;)
Usuń