Aleksandra
Mimo wczesnej godziny porannej, i fakcie,że położyłam się do łóżka o czwartej. Chodziłam po pokoju,rozciągając się.Spałam tylko cztery godziny,a byłam wyspana jak nigdy w życiu. Dzisiaj czeka mnie bardzo, ale to bardzo pracowite popołudnie. Muszę zaciągnąć skoczków na plażę, by porobić im zdjęcia kiedy mają tak zwany fun . Już sobie wyobrażam wyszczerzonego Kota, wygłupiającego się do obiektywu. No ale to moja praca, za to mi płacą. Będę musiała go znieść, chociaż jak przypomnę sobie ten jego wzrok którym obdarzał mnie w klubie to ciarki przechodzą mnie po plecach. Ubrałam się mniej wyzywająco, szorty oraz bokserka. Chyba szwagier nie będzie się miał do czego przyczepić. Postanowiłam zejść na śniadanie, wiedząc,że nikogo od nas nie będzie. Podejrzewam zresztą,że Austriaków i Niemców również. Oj bawić to się oni umieją. W restauracji usiadłam sobie obok trenera który zawołał mnie do stolika sztabu.
-Dobrze się wczoraj bawiliście ?-spytał sięgając po swoją kawę.
-Ymh, chyba znaczy się tak-uśmiechnęłam się nabierając na widelec sałatki.
Łukasz jak to Łukasz mało się odzywał podczas śniadania, zresztą tak samo jak reszta. Sama uważam,że rozmowy przy posiłku to kompletna głupota. Wtedy się je a nie gada!
-Mogę zabrać dziś chłopaków na plażę ?
-Zdjęcia ?-spytał
-Niestety, obowiązki-zaśmiałam się. Trener nie powiedział już nic, tylko kiwnął głową i odszedł od stołu. Bardzo go lubię. Zostałam więc sama przy stoliku i bardzo mi to odpowiadało. Jednak nie na długo bo zaczęłam się nudzić. Zrobiłam więc kilkanaście kanapek z serem, pomidorkiem i ogórkiem i postanowiłam udać się do Kamila i Janka. Zawsze mogłam iść do Michaela ale co by sobie chłopak pomyślał ? Szwagier pewnie się ucieszy. Każdy inny na jego miejscu chciałby mieć tak dobre kanapki dostarczone do łóżka. Na całe szczęście ta dwójka nie zamykała drzwi na klucz, a żadna kanapka nie spadła mi z talerzyków więc było fantastycznie.Łokciem otworzyłam drzwi i omal z wrażenia nie upuściłam talerzy. Oni to nigdy nie przestaną mnie zadziwiać, Janek z Kamykiem spali na jednym łóżku, kiedy drugi zajmowane było przez Miętusa i Kubackiego wtulonych w siebie jak w pluszaki. Wyglądali tak słodko,że żałowałam,że nie mam przy sobie aparatu. Z takich zdjęć Ewa napewno była by zadowolona.
-Dzień Dobry-na szyi poczułam ciepłe powietrze a zaraz potem całusa w policzek. I aż się we mnie zagotowało kiedy koło mnie stanęli starszy Kot oraz Krzysiu. Gdzieś w oddali słychać było kłócącego się o coś Piotrka, i wrzask Stefana, zacytuję: Wszyscy mają zamknąć mordy! Skoro na piętrze nie ma już ciszy to i ja się mogę wydrzeć żeby ich obudzić ? Nie będą się wylegiwać na łóżkach, przyjechali tu trenować!
-Pobuuuudka-ryknęłam tak głośno,że Kuba musiał cofnąć się w tył. Gdyby nie talerze to zwijałabym się ze śmiechu widząc nieporadnego Dawida który krzyknął głośne, pospolite Ja pierdole kiedy ujrzał przed sobą twarz kolegi. Kamyk stoczył się z łózka, z hukiem upadając na ziemię, a Janek uderzył tyłem głowy w szafkę koło łóżka. Boki normalnie zrywać. Śmiejąc się weszłam do pokoju, zamykając drzwi przed nosem duetowi Kot&Biegun. Czwórka wybudzonych ze snu, patrzyła na mnie wilkiem, nic sobie z tego nie robiąc usiadłam na łóżku, na stopach Titusa.
-Oszalałaś ?-ryknął na mnie Janek pocierając sobie głowę.
-Ja do was ze śniadaniem a wy na mnie z gębami ?-spojrzałam na nich z wymuszonym wyrzutem. Już chciałam się podnosić z łóżka i wraz z kanapkami własnoręcznie przeze mnie zrobionym udać tam, gdzie to docenią ale Dejvi pociągnął mnie za rękę tak,że znów klepnęłam na stopy Titusa który tylko zapiszczał. Zabrali mi talerzyki i zajadali się kanapkami. Widać,że głód ssał ich od środka bo natychmiastowo pochłonęli nawet okruszki.
-No panowie,doprowadzić się do porządku bo was dziś porywam-klasnęłam w dłoń i podniosłam się w końcu z nóg Krzysia-a i odnieście talerzyki do restauracji-zaśmiałam się i wyszłam na korytarz. Humor mi dopisywał i nie wiem co musiałoby się wydarzyć żeby uległo to zmianie. Nawet Kot mi go nie popsuje. A może by tak ocieplić nasze kontakty ? Wczoraj w klubie nawet fajnie się z nim tańczyło i znów przypomniały mi się te gówniarskie czasy. Poinformowałam pozostałość część teamu,że za 40 minut chcę ich wszystkich widzieć gotowych, i że nie ma dyskusji. W końcu mogę się rządzić ? Czekając na nich postanowiłam posprawdzać sobie wszystkie portale społecznościowe, przejrzałam zdjęcia znad basenu i ze śmiechu nie mogłam wyrobić widząc dzieła Kota. Dłużej zatrzymałam się przy zdjęciu Maćka wpatrując się w te jego przeklęte oczy. Na ziemię sprowadziło mnie pukanie do drzwi a potem osobnik wparowujący do niego, bez mojej zgody. Szybko zamknęłam laptopa aby Kamyk nie zobaczył co wyłączyło mnie na chwilę ze świata.
-Każesz nam być punktualnie a sama się spóźniasz-skarcił mnie ale zaraz się zaśmiał widząc moją beradną minę-no chodź.
Telefon schowałam do kieszeni, wzięłam aparat i wyszłam z nim z pokoju.
-Podoba Ci się-spytał kiedy czekaliśmy na windę.
-Podoba.
-To chyba coś mi się należy ?
-Dzięki Kamyk,że mnie w to wkręciłeś-pocałowałam go w policzek kiedy nadjechała winda.
No bo w sumie, jak na razie moja praca polega na dobrej zabawie.
-Maciek czy Ty możesz się do diabła uśmiechnąć!-ryknęłam kiedy kolejny raz, jego twarz wykrzywiła się w grymasie który wcale nie przypominał uśmiechu-weź przykład z kolegów!
Czemu on nie mógł być przed obiektywem tak swobodny jak Janek ? Albo nawet mój szwagier ?
-Nie umiem się uśmiechać!-krzyknął. Zamknęłam oczy licząc do trzech by się uspokoić. Wczoraj umiał, dziś już nie. Pięknie, po prostu! Wcisnęłam aparat w dłonie stojącemu obok mnie Stefanowi i skierowałam się w stronę wielce niezadowolonego Kota. Schyliłam się by wziąć w garść piasek i kiedy już przed nim stanęłam sypnęłam mu nim prosto we włosy.
-Oszalałaś ?
-Dopiero teraz możesz powiedzieć,że oszalałam!-skorzystałam z chwili jego nie uwagi i pchnęłam go na ciepły piasek. Upadł tak jak tego oczekiwałam,więc tak jak planowałam usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam najnormalniej w świecie go łaskotać. Bardzo pomagał mi fakt,że pozbawiony był koszulki. I on mi mówi,że nie umie się uśmiechać ? Wymusiłam na nim ledwo uśmiech pomieszany z niezadowoleniem ale mi się udało! Nie spodziewałam się jednak tego co Kot może zrobić. Biorąc pod uwagę to,że ma on więcej siły niż ja, nie zdziwiło mnie to,że zamieniliśmy się po chwili miejscami. Tyle,że on moje dłonie zakleszczył w mocnym uścisku nad moją głową i patrzył na mnie tym swoim chytrym spojrzeniem jak wtedy.
-Maciek-szepnęłam kiedy jego palce zaczęły wbijać mi się w nadgarstki-boli.
-Mnie też wtedy bolało,wiesz?-szepnął tak,że słyszałam go tylko ja-bolała a Ty się bawiłaś moim kosztem.
-Maciek, puść-zażądałam ale on nic sobie z tego nie robił. Jego uścisk trochę zelżał ale on nadal patrzył. Patrzył jakby mnie o coś oskarżał, jakby to była moja wina. Moja wina,że mnie nie wysłuchał do końca, tylko wyszedł trzaskając głośno drzwiami z mojego krakowskiego mieszkania.
-Nawet nie wiesz jak się czułem w tamtej chwili, jak się czuję kiedy teraz patrzę jak się beztrosko bawisz w towarzystwie innych.
-Maciek.
Nie powiedział nic, puścił mnie i podniósł się schodząc z mojego ciała. Z leżaka zabrał swoją koszulkę i przez zamglone od łez oczy mogłam patrzeć jak odchodzi w kierunku hotelu.
-Ola co jest ?-Kamil podszedł do mnie i położył dłonie na moich ramionach.
-Nic-pokręciłam głową patrząc jak postać Maćka znika z mojego pola widzenia-zabierz moje rzeczy do hotelu, okej?
Nie czekałam na jego odpowiedź tylko biegiem puściłam się w głąb plaży.
Maciej
Trzasnąłem drzwiami od pokoju. Dałem się wyprowadzić z równowagi. Sprowokować i pozwoliłem by wróciły wspomnienia. Pięścią uderzyłem w ścianę by wyładować złość. Nie powinienem tak reagować, powstrzymywałem się od kontaktu z Olką tyle czasu, a teraz wystarczył trzy dni żeby wszystko się przypomniało. Żeby wróciły te piękne wspomnienia z nią związane. Żeby w moim sercu znów pojawiło się ziarenko miłości do Bilan. Choć minęło trochę czasu od naszego ostatniego bliższego spotkania, do dziś pamiętam smak jej waniliowego błyszczyka na punkcie którego miała świra. Zapach jej perfum z papierosami które paliła tak by nie dowiedział się nikt oprócz mnie. Tego jak mierzwiła moje włosy śmiejąc się podczas śpiewania. Tych wszystkich naszych schadzek by nikt się o nas nie dowiedział. I nie zapomnę nigdy tego rozczarowania gdy to nie ona otworzyła mi wtedy drzwi, tylko jej kumpel z rok śmiejąc mi się prosto w twarz. Odetchnąłem kilka razy głęboko starając się już wyciszyć. Rzuciłem się na łóżko i zmęczony emocjami zasnąłem.
-Kot otwieraj-oprzytomniałem słysząc dobijanie się do drzwi-otwórz te pieprzone drzwi! Zerknąłem na zegarek stojący przy łóżku i aż sam się przeraziłem. Spałem przez 5 godzin! Chcąc nie chcąc zwlekłem się z łózka by otworzyć drzwi. Stanął przede mną wściekły jak osa Kamil a zaraz za nim Hula. Prędzej spodziewałbym się Piotrka który nie miał dostępu do pokoju a nie tej dwójki.
-Co to miałobyć to na plaży ?-huknął na mnie Kamil. Szczerze ? Pierwszy raz widziałem go tak wściekłego.
-Nic-odpowiedziałem rzucając się na łóżko.
-Piękne mi nic skoro Ola nie wróciła jeszcze do hotelu i nie odbiera od nikogo telefonu ?-spokojnie wyjaśnił mi Stefan widząc jak Kamil nerwowo zaciska dłonie. Jak to nie wróciła jeszcze do hotelu ? Jak to nie odbiera telefonu ? Co ona oszalała ?
-Nic jej nie zrobiłem!
-Nie interesuje mnie to! I lepiej dla Ciebie żeby znalazła się cała i zdrowa-ostrzegł mnie i wyszedł z pokoju.Stefan pokręcił tylko głową i wyszedł za nim. Drzwi od ich pokoju trzasnęły równo z moimi. Nie czekając na windę zbiegłem na dół po schodach, by udać się w jej poszukiwania. Gdzie też ona mogła być ?
Chodziłem po plaży na której jeszcze kręciło się całkiem sporo osób. Nigdzie jednak nie było szukanej przeze mnie blondynki. Dzwoniłem do niej ale ciągle łapała mnie poczta głosowa. Nie było jej również w barze, co tylko pogarszało moja sytuację. Wszystko to było jak szukanie igły w stogu siana. Nie wiem gdzie ona mogła się podziać. Zbliżałem się właśnie do skał kiedy usłyszałem szloch i czyjś cichy szept. Ktoś ewidentnie rozmawiał po angielsku. Nie chcąc przeszkadzać, przystanąłem przysłuchując się rozmowie. Zaraz....zaraz przecież to głosy Olki i Michaela.
-I wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze ?-głos się jej łamał. Widziałem jak przysuwa się do niej i szczelniej zamyka w swoich ramionach a ona łkała mocząc mu koszulkę. Płakała i byłem niemal pewny,że jej łzy były spowodowane moją osobą.
-Alii nie płacz-pogłaskał ją po rozpuszczonych włosach. Rano miała je jeszcze spiętę.
-Ja go wtedy na prawdę kochałam, Michi.
I zdałem sobie sprawę jakim jestem idiota. Maciej Idiota Kot.
Zrobiłam z Maćka małego potwora. Już w kolejnym dojdzie do lekkiego wytłumaczenia relacji na lini Bilan-Kot.
I mi mówisz że kobieta nie powinna płakać przez faceta !?!
OdpowiedzUsuńWiesz co mnie ciekawi ? Co się stało kiedyś między Olą a Kocurkiem ?
Wyjaśnisz mi to jutro ? Ile muszę czekać na kolejną notkę ?
Buziolki :**
Oj tam, w pysk dostanie i tyle ;D nie no żartuję a może nie ;D
UsuńCzekać na kolejną ? do jutra, może być ? :)
Po cześć wyjaśnię :*
Oczywiście, że ma wyjaśnić jutro, najlepiej z rana i nawet nie przyjmuję żadnych wymówek!
OdpowiedzUsuńSię porobiło ... za nudno mi było to mam :/
ale taki zwrot akcji bardzo mi się podoba i ciekawość mnie zżera! weź wreszcie powiedz o co im wtedy (nie wiem kiedy, ale ok) poszło!
Hahah, teraz nie będziesz mogła na nudę narzekać (chyba) z samego rana ? No weź, pospać chcę, tak koło 19 to tak hahah.
UsuńTa, od razu mam wszystko zdradzić ? Oj All. Bardzo się cieszę,że Ci się podoba, bo mnie też się podoba :D
Popołudniowo-wieczorne godziny to ja spędzę w kościele, dlatego rozdział ma być wcześniej!
UsuńDobrze dobrze nerwusku, może będzie jeszcze dziś ;)
UsuńAle żeby potem nie było,że jestem uległa! :)
Jak dla mnie też może być dziś! ;*
UsuńMi się podoba jak jesteś taka uległa! <3
UsuńNo i Kot wybuchł. Ale co to w ogóle miało być ? Tak potraktować Olę na oczach wszystkich ?! Panie Macieju, niech Pan się wytłumaczy.
OdpowiedzUsuńCiekawe co takiego się między nimi stało ? W końcu żadne z nich, nie zareagowałoby tak emocjonalnie, gdyby to była błahostka.
Kiedy mogę się spodziewać kolejnego ? Bo nie ukrywam, że będę czekać ! Pozdrawiam :D
Dziękuję za komentarza :*
UsuńWszystko się niedługo wyjaśni, prędzej czy później :)
Kolejnego jak już obiecałam pisemnie dziewczyną u góry, jutro w godzinach południowo-wieczornych :)
Również pozdrawiam :*
Już się nie mogę doczekać :)
UsuńMusisz trzymać Nas tak długo w niepewności ?
Muszą być jakieś odstępy czasowe w dodawaniu :( Jestem tylko dwa rozdziały do przodu, i tak to wszystko za szybko idzie ;D
UsuńRozdział pojawi się jak najwcześniej, obiecuję :)
Mam nadzieję, bo co jak co, ale Dziewczyno, piszesz niesamowicie (a ja żadko takie rzeczy mówię).
UsuńZ resztą zdążyłam przeczytać także Twoje poprzednie opowiadanie i jestem pod ogromnym wrażeniem ! Dawno już tutaj nie było osoby, która w tak lekki sposób pisała pięknie ;)
Dziękuję Dziękuję Dziękuję. Takie słowa naprawdę dla mnie wiele znaczą,nawet nie wiesz ile. Jeezu, znów się poryczę. Jeszcze raz wieeeelkie dzięki :*
UsuńPodeślę Ci chusteczki ;)
UsuńJeszcze kilka nie zużytych po pierwszym opowiadaniu mi zostało xD
No nie mów mi,że płakałaś na pierwszym opowiadaniu ? jeeejciuniu
UsuńTrudno się przyznać, ale owszem .. Zdażyło się xD
UsuńAle to tylko pokazuje, że rzeczywiście dobrze piszesz :)