Aleksandra
-Na środek sali prosimy wszystkie panny!-głos prowadzącego rozniósł się po sali. Prychnęłam pod nosem opróżniając swojego drinka. Partnerka Kota natychmiast wypruła na środek co doprowadziła Dawida do napadu śmiechu.
-No idź-szturchnął mnie Krzysiek-idź się zabaw.
Spojrzałam na niego jak na debila i pokręciłam głową. Kot prychnął pod nosem, postanowiłam na to nie reagować nie chcąc psuć wesela Stefkowi i Marceli. Nie dam się futrzakowi sprowokować.
-Chodź-nawet nie zareagowałam kiedy mój kochany szwagier ciągnął mnie przez całą salę, gdzie zgromadziła się już całkiem spora grupa panienek. Stefan zachichotał pod nosem i szepnął coś Marceli na ucho. Przebrzydłe gadziny! Oczywiście nawet nie zamierzałam łapać tego skrawka materiału, jednak chyba los chciał inaczej gdyż wpadł on w moje ręce. Po cholerę je rozkładałam ? No po cholerę ?! Dejvi z Krzysiem wybuchli śmiechem a zaraz dołączył do niech Kamil. Niech was wszystkich szlag trafi!
-No kawalerowie, macie o co się bić-odetchnęłam głęboki i policzyłam w myślach do trzech żeby nie wybuchnąć. Ewa, moja kochana,starsza siostra wpięła mi welon we włosy, kiedy po sali rozniósł się brawa i jęk zawodu poległych w walce o muszkę Stefka. Ewa również stała z uśmiechem.
-Zapraszam nową Młodą Parę na środek-denerwujacy głos wodzireja. Ewka pchnęła mnie lekko na środek, tak,że wpadłam prosto w ramiona Kota! Nie, no to są jakieś żarty. Maciej objął mnie w pasie, bo tak kazał mu Stefan a z głośników poleciała wolna piosenka, zbyt wolna.
-Mówiłem,że musi się udać-doszedł do mnie głos mojego szwagra zdrajcy oraz Jego popapranego przyjaciela. Zapłacą mi za to wszyscy! I to już niedługo.
Wspomnienie to wróciło do mnie, kiedy to mój kochany szwagier Jestem-Mistrzem-Świata-oraz-Podwójnym-Złotym-Medalistą-Igrzysk-Olimpijskich Kamil Stoch oznajmił mi,że wraz z nim oraz całą kadrą będę podróżować po świecie w czasie trwania sezonu i uwieczniać wszystko na zdjęciach. A zaczynamy już niedługo, bo jedziemy na obóz przygotowawczy do Chorwacji.
-Nikt nie pytał mnie o zdanie!-zaprotestowałam, zdając sobie sprawę,że jestem na przegranej decyzji. Zresztą już wiem czemu zaprosił mnie do kawiarni a nie do swojego przytulnego domku! Sądzi chyba,że tutaj nie zrobię mu awantury.
-Nasta-Boże jak ja nie lubię jak on tak na mnie mówi! Wszyscy to już od niego podłapali, dosłownie. Nawet rodzice.
-Mam na imię Aleksandra-przypomniałam-wiem,że nie tak ładne jak Ewa, no ale nie ma co narzekać.
-Dobrze ale na drugie masz Konstancja-zaśmiał się. Co Ewka w nim widzi ? Ewcia i masa tych szalejących za nim dziewczyn. No ale z dwojga złego, lepszy Kamil niż tak pożal się Boże, Maciej.
-Wiesz w jakim Ewa jest stanie ? Podróże nie będą jej służyć, lepiej żeby była w Polsce.
-A wy nie macie kogo innego wziąć ? Myślisz,że nie mam nic lepszego do robienia ?
-Z tego co mi wiadomo musisz gdzieś odbyć staż, a za bardzo nie masz chętnych. A poza tym Dejvi się cieszy, Niunio też, i ja ze Stefkiem.
-Ale Kota nie będzie,prawda ?-spytałam się licząc na pozytywną odpowiedź. Może połamał nogi i już nigdy nie założy nart ?
-Muszę Cię zmartwić, ale będzie.
-Cóż, zawsze mogę się go pozbyć,prawda ?-Kamyk pokręcił przecząco głową uśmiechając się triumfalnie. Wiedział,że osiągnął postawiony sobie cel.
-A tak w ogóle, to wiesz,że u nas dzisiaj grill jest ? I bardzo się cieszę,że się zgodziłaś.
-Jeszcze nie powiedziałam tak!
-Ale powiesz, mnie przecież nie umiesz odmówić Nasta-zaśmiał się i upił łyk zamówionej lemoniady. Nie mógł mi się trafić szwagier jakiś spokojny informatyk ? Za jakie grzechy ja tak muszę cierpieć ?
Maciej
-Maciuś podasz mi proszę sól ?-siedziałem przy stole w kuchni Stochów i przyglądałem się Ewie szykującej dania na dzisiejszy wieczór. Sięgnąłem po solniczkę i podałem jej. Będzie nam jej bardzo brakować, w sumie ciekawe kto ją zastąpi ? Kto by to nie był, nie będzie tak fajnie jak z Ewcią.
-Maciej, wiesz muszę Ci coś powiedzieć-schowała doprawioną sałatkę do lodówki i usiadła naprzeciwko mnie.
-Słucham Cię.
-No...bo, tylko się nie denerwuj-ej, to nie mnie nie wolno się tu denerwować-bowaszymnowymfotografembędziemojasiostra-wypowiedziała na jednym wydechu.
-Co będzie kto ?-wyłapałem nie wszystkie informacje.
-Olka będzie waszym nowym fotografem.
Zaniemówiłem.Jak Boga kocham odebrało mi mowę. Ta czarownica, co mnie upokorzyła i to nie raz, ma spędzać z nami prawie,że cały czas ?
-Maciuś...chcesz się może napić ?
-Dlaczego ?-jęknąłem ukrywając twarz w dłonie-Ewcia dlaczego ?
-Kocur no...dlaczego wy się tak nie lubicie ? Kiedyś było inaczej!
Kiedyś ? Wszystko zmieniło się po ślubie Hulów. W sumie to młodszą siostrę Bilan znam od ślubu Stochów. I dzień w którym ją poznałem, wyklinam do dzisiaj. Mój starszy braciszek, gbur miał być jej partnerem ale się rozchorował, grypy żołądkowej dostał podobno. No ale nie wypada żeby świadkowa nie miała partnera przy swoim boku, i głupi Maciuś się zgodził! No bo co miałem innego zrobić ? Odmówić ? Ewci się nie odmawia. Ale aż wstyd o tym opowiadać.
-Nic-burknąłem-nie muszę jej lubić a ona mnie. Zresztą powiedz mi jak ona może być Twoją siostrą ? I to jeszcze rodzoną ?
-Maciek-zaśmiała się Ewa.
-No bo Ty taka mądra, inteligenta nie możesz być siostrą tej wiedźmy.
-Maciuś, ale bądź dla niej miły. Proszę Cię.
Eh...ja biedny.
-Przecież wiesz Ewuś,że nie umiem Ci odmówić. Zwłaszcza teraz kiedy obiecałaś, mi że będę chrzestnym małego Stocha-uśmiechnąłem się.
-Dziękuję, to co szykujemy dalej ? Zaraz zejdzie się głodna zgraja.
Aleksandra
Już z ulicy słyszałam głośną muzykę dochodzącą z ogródka mojej siostry i jej męża. Oczywiście gdyby było to coś porządnego no ale wy nie wiecie, że skoczkowie to się głównie bawią przy disco polo. W sumie do dziś nie mogę wybić sobie z głowy wspomnienia jak Piotrek z Dejvim odtańczyli na stole dziki taniec do Jesteś Szalona na urodzinach Kamila. Zabawa trwała na całego. Ewa rozmawiała z żoną Piotrka i Stefana. Przywitałam się z nimi, mając nadzieję,że dane będzie mi trochę z nimi porozmawiać. Moje modły nie zostały wysłuchane bo zaraz znaleźli się przy mnie Dawid i Titus.
-Aleeeksandra-ryknął ten pierwszy. Nie zdążyłam zareagować kiedy obaj wyściskali mnie za wszystkie czasy.
-Kiedy przyjechałaś ? Co tam w Krakowie, opowiadaj-Titus nawijał nie nabierając nawet powietrza.
-Spokojnie, będziemy mieli dużo czasu-zaśmiałam się patrząc na Kamyka.
-Czyli,że się zgodziłaś ? Wiedziałem!-zaśmiał się Dejvi-Żyła wisi mi trzy flaszki.
-Zakładaliście się ?
-No, twierdził,że się nie zgodzisz ze względu na Kocura-całą trójką spojrzeliśmy na Macieja. Stał oparty o drzewo i rozmawiał z Piotrkiem.
-No Dejvi, to musisz mi trochę odpalić tej nagrody.
-Nie ma sprawy, parę okazji będziemy mieli-zaśmiał się i przybił piątkę z Titusem.
Jeżeli jest okazja żeby jeszcze bardziej dopiec Maćkowi, z całą przyjemnością się na to piszę!
Także tan. Kot mówi wam Dzień Dobry!
Uhuhuhuhu! Ale się uśmiałam przy tym rozdziale! Nie masz pojęcia! Siedziałam i śmiałam się do telefonu ;D
OdpowiedzUsuńJuz sie nie moge doczekac kolejnego! I niech będzie jeszcze dłuższy i śmieszniejszy od tego ;D
Zapowiada się bardzo ciekawie! Już zaczynam lubić Olkę, a ten sarkazm zarowno w jej głosie, jak i u Macka mnie po prostu zachwyca ;D sama porozumiewam się prawie wyłącznie przez sarkazm, więc rozumiem ich znakomicie ;D
Proszę nie każ mi czekać zbyt długo!
Tak to opowiadanie będzie całkiem śmieszne, nie tylko ten rozdział ;D
UsuńHahaha Olci cięty języczek i Maciusia wcale nie lepszy.
Nie każę długo czekać, do niedzieli :)
Aż do niedzieli?! Dodaj jutro! Nawet późno wieczorem! a jak nie to niech ten niedzielny będzie długi! Tak szybko się to czyta!
UsuńHahahahhaahha zostaję,! ;*
OdpowiedzUsuń